Pilnujmy niepodległości i suwerenności Rzeczypospolitej Polskiej!
Przed ponad 200 laty Konstytucja 3 Maja była próbą ratowania suwerenności. Teraz, kiedy bezpardonowo ingeruje się w suwerenne decyzje wyborców w krajach europejskich, również musimy pilnować suwerenności.
Za chwilę wybory prezydenckie w Polsce. Bruksela i rząd premiera Donalda Tuska podważają status Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, a więc izby, która będzie stwierdzać ważność wyborów. Wysoka frekwencja wzmocni przyszłego prezydenta i osłabi argumenty tych, którzy będą chcieli podważyć wynik głosowania.
Prezydent Andrzej Duda zachęcał do udziału w nadchodzących wyborach.
– Chciałbym przekazać prezydencki urząd swojemu następcy wybranemu przez rodaków ze spokojem, niezależnie od tego, kim on będzie, ale z głębokim przekonaniem, iż został wybrany przez faktycznie potężną większość – mówił prezydent Andrzej Duda.
Obawy o spokojny przebieg i uznanie wyborów pojawiają się po tym, co obserwujemy w innych krajach Europy. Dziś odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich w Rumunii. Faworytem jest George Simion, kandydat opozycji.
– Rosja nie ma potencjału, aby stanowić zagrożenie dla największego sojuszu wojskowego na świecie, dlatego jedynym zagrożeniem jest potencjalny rozpad NATO. Dla Rumunii, Polski, państw bałtyckich, jest to poważne niebezpieczeństwo. Musimy pracować nad jednością NATO – zauważył George Simion.
To drugie podejście do wyborów w Rumunii. Pierwsza – kiedy wygrał Calin Georgescu – była pod koniec roku. Głosowanie unieważnił rumuński sąd. Powodem były rzekome rosyjskie wpływy na kampanie. Do powtórzonych wyborów Calin Georgescu nie został dopuszczony, ale zastąpił go George Simion.
W sprawie wydarzeń w Rumuni milczy Bruksela – podkreślił prof. Mieczysław Ryba, historyk i politolog.
– Demokracja w definicji dzisiejszych współczesnych elit unijnych to są rządy demokratów. Kto to są demokraci? No oni są demokratami. Jeśli ktokolwiek ich nie wybiera, to nie wybiera demokracji. To jest hipokryzja, fałsz – zaakcentował prof. Mieczysław Ryba.
Thierry Breton, były unijny komisarz, przyznał w styczniu, że Bruksela inspiruje do unieważniania niekorzystnych wyników wyborów.
– Zrobiliśmy to w Rumunii i oczywiście będziemy musieli to zrobić w Niemczech, jeśli zajdzie taka potrzeba – podkreślił Thierry Breton w RMC.
Lewicowo-liberalny establishment, który rządzi Unią od dziesięcioleci, czuje się zagrożony. W wielu krajach do władzy dochodzą ugrupowania prawicowe, narodowe, antysystemowe, stąd też uruchamiane są niedemokratyczne mechanizmy, które mają wyeliminować konkurencję polityczną.
Przed takimi działaniami unijne elity przestrzegł amerykański wiceprezydent, J.D. Vance.
– Uderzyło mnie to, że były komisarz europejski był zachwycony, iż rząd rumuński unieważnił wybory. Kiedy widzimy europejski sąd unieważniający wybory i wysokich urzędników grożących unieważnieniem kolejnych, powinniśmy zapytać, czy standardy jakich przestrzegamy, są odpowiednio wysokie? – pytał J.D. Vance.
Tymczasem zachodnioeuropejski establishment – mimo upomnień wiceprezydenta J.D. Vance’a – umacnia swoje antydemokratyczne zapędy. W ostatnich dniach kontrwywiad niemiecki – Federalny Urząd Ochrony Konstytucji – uznał druga siłę polityczną w Bundestagu – AfD – za ugrupowanie ekstermistyczne.
– AfD podejmuje działania przeciwko wolnemu demokratycznemu porządkowi. AfD reprezentuje koncepcję etniczną, która dyskryminuje całe grupy ludności – oznajmiła Nancy Faeser, minister spraw wewnętrznych Niemiec.
AfD to partia antysystemowa, odwołująca się często do ciemnej przeszłości Niemiec z czasów Adolfa Hitlera. Nie zmienia to jednak faktu, że jest popierana przez 22 procent obywateli.
Również we Francji rządzący liberałowie ograniczają działalność politycznej konkurencji. Sąd, na podstawie wątpliwych przesłanek, skazał Marine Le Pen, choć jest liderką sondaży. Wszystko wskazuje na to, iż nie będzie mogła wystartować w kolejnych wyborach prezydenckich.
– Przestańcie zarzucać nam, że krytykujemy decyzję sądu. To nie jest decyzja sądu — to decyzja polityczna – mówiła Marine Le Pen.
Ingerencję w procesy wyborcze już w 2022 roku zapowiadała Ursula von der Leyen po zwycięstwie we Włoszech partii Giorgii Meloni.
– Jeśli sprawy pójdą w trudnym kierunku, mamy narzędzia jak w przypadku Polski i Węgier – wskazywała Ursula von der Leyen w 2022 roku,
Dlatego tak ważne jest pilnowanie wyborów prezydenckich w Polsce, tak aby tylko i wyłącznie Polacy zdecydowali o tym, kto będzie ich prezydentem.
TV Trwam News



