W Paryżu odbył się szczyt w sprawie Ukrainy
W Paryżu z udziałem europejskich liderów odbył się szczyt „koalicji chętnych” poświęcony Ukrainie. Tymczasem na froncie nie ustają rosyjskie ataki.
W środę wieczorem na celowniku znalazł się ukraiński Dniepr. Są ranni.
Kilkanaście budynków mieszkalnych stanęło w ogniu. Uszkodzone zostały również placówki edukacyjne i kulturalne. Niespokojnie było także m.in. w Charkowie. To był kolejny zmasowany atak.
– W Charkowie było około od 10 do 15 eksplozji – powiedział Dmytro Czubenko, rzecznik prokuratury w Charkowie.
Ranni zostali cywile. Poważnie ucierpiała infrastruktura.
– Zniszczonych zostało wiele budynków mieszkalnych. Całkowicie zniszczono stację kotłową. Była to główna stacja w tej mikrodzielnicy, a wszyscy mieszkańcy zostali bez ogrzewania – przekazał Ihor Teriechow, burmistrz Charkowa.
W sytuacji kiedy Amerykanie z Ukrainą i Rosją negocjują w sprawie tymczasowego zawieszenia broni, który miałby być wstępem do rozmów pokojowych, w Pałacu Elizejskim prezydent Francji, Emmanuel Macron, zorganizował kolejny szczyt „koalicji chętnych”.
W rozmowach uczestniczyli szefowie państw i rządów dwudziestu siedmiu krajów unijnej Wspólnoty, a także m.in. premier Wielkiej Brytanii oraz szefowie UE i NATO. Spotkanie trwało trzy godziny.
– Mieliśmy bardzo dobre spotkanie „koalicji chętnych” – mówiła Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej.
Wszyscy co do jednego byli zgodni, że wsparcie dla Ukrainy należy utrzymać. Nie można również dopuścić do zniesienia sankcji, które do tej pory zostały nałożone na Rosję – mówił kanclerz Niemiec, Olaf Scholz.
– Wstrzymanie sankcji w tym momencie byłoby poważnym błędem. Sankcje muszą być kontynuowane – powiedział Olaf Scholz, kanclerz Niemiec.
Przynajmniej do czasu osiągnięcia faktycznego pokoju. Szczególne znaczenie może mieć tu presja militarna i ekonomiczna – wskazał premier Wielkiej Brytanii.
– Omówiliśmy, w jaki sposób możemy zwiększyć sankcje, aby wesprzeć inicjatywę USA, aby doprowadzić Rosję do stołu negocjacyjnego – zaznaczył Keir Starmer, premier Wielkiej Brytanii.
Francja i Wielka Brytania na Ukrainę w ramach misji pokojowej są gotowe wysłać swoich żołnierzy. W tej sprawie słychać jednak dwugłos.
– Zgodziło się na to kilka państw członkowskich, które zasygnalizowały chęć przyłączenia się. Dziś nie ma jednomyślności w tej sprawie, to wiadomo, ale nie potrzebujemy jednomyślności, aby to zrobić – podkreślił Emmanuel Macron, prezydent Francji.
Tzw. siły reasekuracyjne miałyby być umieszone w miejscach o strategicznym znaczeniu na Ukaranie.
– Grecja nie należy do krajów, które są gotowe wysłać wojska na Ukrainę w ramach „sojuszu chętnych” – zadeklarował Kyriakos Mitsotakis, premier Grecji.
Podobne stanowisko ma również Polska. W Paryżu nasz kraj reprezentował premier Donald Tusk, który z prezydentem Francji rozmawiał również w cztery oczy. Usłyszał zapewnienie, że międzynarodowe siły pokojowe, które zostaną wysłane na Ukrainę, w żaden sposób nie osłabią możliwości obronnych wschodniej flanki NATO.
– Naprawdę będziemy w stanie pomóc Ukrainie i przede wszystkim będziemy naprawdę w stanie powstrzymać Rosję od dalszych kroków, jeśli Rosja i cały świat zobaczą, że nasza wschodnia granica jest dobrze strzeżona – powiedział Donald Tusk, premier RP.
Na to, aby międzynarodowe siły pokojowe znalazły się na Ukrainie nie zgadza się Rosja.
– Rosja jest zdecydowanie przeciwna takiemu scenariuszowi, który stwarza ryzyko bezpośredniego starcia Rosji z NATO – zauważyła Maria Zacharowa, rzecznik MSZ Rosji.
Przedstawicieli „koalicji chętnych” na Ukrainę zaprosić chce prezydent Wołodymyr Zełenski, który dziś również był obecny w Paryżu.
„Potrzebujemy jednego jasnego planu, na który wszyscy się zgodzimy i który zaczniemy wdrażać w oparciu o opcje i plany, które zostały już z wami omówione i są dla was dostępne” – zaznaczył Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy.
Szczyt państw, które chcą wspierać Ukrainę w Paryżu, odbył się po raz drugi. Spotkanie w tym formacie było również w Londynie. Pojawia się pytanie, dlaczego takie rozmowy nie toczą się w Warszawie, skoro to Polska sprawuje prezydencję w Radzie Unii Europejskiej.
– Mamy bardzo twardy sztywny kalendarz wydarzeń prezydenckich – wskazał Grzegorz Schetyna, senator KO.
Zdaniem posła PiS, Marcina Ociepy, polska prezydencja pod rządami Donalda Tuska to fikcja.
– To przywództwo leży na przemian w rękach kanclerza Niemiec i prezydenta Francji – zwrócił uwagę Marcin Ociepa, poseł PiS.
Donald Tusk na arenie międzynarodowej deprecjonuje rolę Polski – ocenił politolog, prof. Piotr Grabowiec.
– Premier Donald Tusk nie traktuje Polski jako podmiotu politycznego, który jest w stanie być ważnym w polityce europejskiej, mieć charakter przywódczy – podkreślił prof. Piotr Grabowiec, politolog.
Kolejne rozmowy o Ukrainie – ale w formacie grupy kontaktowej – zaplanowane są na 11 kwietnia.
TV Trwam News




