Jak rozmawiać z wyznawcą teorii spiskowych?
W internecie wszechobecne są fake newsy, teorie spiskowe oraz pseudonauka. Odbiorców takich treści jest zatrważająco wielu. Wśród nich mogą być nasi bliscy. O tym, jak rozmawiać z osobami będącymi pod wpływem tego rodzaju psychomanipulacji, mówił pedagog, teolog i psychoterapeuta, dr hab. Krzysztof Pilarz, profesor UMK.
W ostatnich latach w internecie można zauważyć znaczący wzrost, jeśli chodzi o ilość treści, jakie można nazwać fake newsami, teoriami spiskowymi czy dezinformacją. Wśród polskich internautów szybko zyskały one zbiorcze miano „szurstwa”[1] lub „foliarstwa”[2]. Treści te są niezwykle zróżnicowane tematycznie – od mniej lub bardziej prawdopodobnych podejrzeń dotyczących politycznych spisków, przez pseudomedyczną szarlatanerię, sekciarstwo, aż po zupełnie absurdalne wymysły negujące podstawowe prawa nauki. Niestety niemała część osób bierze tego rodzaju tezy na poważnie.
W okresie świątecznym, kiedy członkowie rodziny spotykają się przy wigilijnym stole, nietrudno o sytuację, kiedy ktoś w rozmowie powołuje się na nieprawdziwe treści napotkane w internecie, w tym niesławne „filmy z żółtymi napisami”[3]. Pojawia się w związku z tym pytanie, jak reagować, gdy osoba z naszego najbliższego otoczenia głosi teorie spiskowe, pseudonaukę lub powiela dezinformację.
– Jeżeli ktoś faktycznie dał się nabrać na jakąś informację, ale ma umysł w miarę otwarty i pokaże się mu istotę fake newsa, czyli fake news jako coś, co niekoniecznie służy przekazaniu informacji, a wyłącznie temu, żeby generować zasięgi, to wtedy przy pomocy racjonalnych argumentów jesteśmy w stanie takiej osobie faktycznie powiedzieć, że się myli – zwrócił uwagę pedagog, prof. Krzysztof Pilarz.
Jak wskazał ekspert, większym problemem są jednak osoby zamknięte na jakikolwiek dialog, podchodzące do sprawy emocjonalnie.
– Tutaj mamy do czynienia z pewnego rodzaju uleganiem psychomanipulacji. Jeżeli ktoś żyje w bańkach informacyjnych, to może się okazać, że ten ktoś szuka już tylko takich informacji, które są zgodne z jego światopoglądem i wtedy uruchamia się bardziej kwestia emocjonalnego podejścia do informacji. Wówczas dialog jest bardzo utrudniony, ponieważ my chcemy przekazać jakieś dane pod względem racjonalnym, pod względem konkretnych informacji, sprostować je, a ta osoba ma przekonanie, że ma rację, natomiast w obronie swoich racji kieruje się przede wszystkim emocjami. Dlatego też w niektórych sytuacjach musimy w pierwszej kolejności zadbać nie o to, żeby przedstawić prawdziwą informację, tylko o to, żeby tę osobę niejako uspokoić pod względem emocjonalnym, aby ona się czuła bezpiecznie, by otworzyć ją na ewentualny dialog – zwrócił uwagę psychoterapeuta.
Jak wskazał prof. Krzysztof Pilarz, warto w takich sytuacjach stosować chociażby zasadę „sandwich” (ang. kanapka).
– Na początku mówimy coś dobrego, nieinwazyjnego, na przykład komplement, później przekazujemy kwestię merytoryczną, a na zakończenie też mówimy coś dobrego. Ważne, aby te dobre rzeczy były szczere – podkreślił ekspert.
Możemy zatem odwołać się do potrzeby poszukiwania prawdy, a potem np. zaproponować, że samemu też obejrzymy wspomniany wcześniej „film z żółtymi napisami” i się do niego odniesiemy. Musimy to robić jednak w taki sposób, by nasz rozmówca nie wziął naszej krytyki tego materiału za atak.
Psychoterapeuta zauważył, że w przypadku teorii spiskowych i fake newsów mamy do czynienia z takim samym mechanizmem psychomanipulacji, jaki występuje w sektach. Czasami też te dwie rzeczywistości mocno się przenikają. Jedna z destrukcyjnych grup New Age, bardzo aktywna w polskim internecie, odwołuje się do wielu popularnych teorii spiskowych, m.in.: płaskiej Ziemi, reptilian (jaszczuroludzi rządzących światem), szkodliwości technologii 5G oraz Wielkiej Lechii.
Prof. Krzysztof Pilarz zwrócił uwagę, że osoby ulegające teoriom spiskowym czy fake newsom są na nie podatne, gdyż czują się niepewnie w obecnej rzeczywistości oraz przytłacza je ogrom informacji i wiedzy.
– Poziom wiedzy ludzkości powiększa się niezwykle dynamicznie. Zresztą chyba Fuller podkreślał, że wiedza dostępna ludzkości co ileś lat się podwaja. Do roku 1900 podwajała się co ok. sto lat, w XX wieku co 25 lat, a obecnie mówi się już o podwajaniu się tej wiedzy co kilkanaście godzin. Jeżeli osoby ulegające teoriom spiskowym rzeczywiście czują się niepewnie w tym świecie, to bardzo atrakcyjne są dla nich te podejścia, te koncepcje, które w sposób zero-jedynkowy, czarno-biały, czytelny, przedstawiają daną wizję rzeczywistości, świata, polityki, religii. To jest o tyle niebezpieczne, iż takie osoby nie zadają pytań, one nie drążą, one właściwie – że tak powiem – zamiast skupiać się na znakach zapytania, skupiają się na wykrzyknikach. Zamiast szukać, od razu oceniają – zaznaczył pedagog.
Osoby takie działają w myśl zasady „ jeżeli poglądy przeczą faktom, to tym gorzej dla faktów”, co jest odwróceniem definicji prawdy znanej z filozofii, gdzie prawda oznacza zgodność danego poglądu z rzeczywistością. Prof. Krzysztof Pilarz przywołał przy tym dość szeroko rozpowszechniony pogląd, że obecne pokolenie jest „pokoleniem płatków śniegu” [4].
– Pokolenie to jest bardzo przewrażliwione na swoim punkcie, a jednocześnie uważające, że ma rację i agresywnie tej racji broni, nie zadając sobie trudu weryfikowania źródeł. Jest nieodporne na jakiekolwiek słowa krytyki, wobec czego jakiekolwiek teorie spiskowe będą szczególnie niebezpieczne. Zresztą nie tylko teorie spiskowe, nie tylko fake newsy, ale czasami różnego rodzaju idee, czy mówiąc wprost nawet ideologie, które nie mają wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, ale wydają się po prostu atrakcyjne. Dla przykładu: cała ideologia LGBTQ, która wypaczyła skądinąd ciekawą koncepcję gender[5] – podkreślił ekspert.
Z drugiej strony w internecie możemy zauważyć, że bezkrytycznymi odbiorcami teorii spiskowych, fake newsów i dezinformacji są osoby w średnim wieku lub starsze. Może to wynikać z niezrozumienia specyfiki mediów społecznościowych, które w ich życiu pojawiły się stosunkowo niedawno.
– Istotne jest to, żebyśmy uczyli się w sposób odpowiedzialny korzystać z mediów. Wiele osób zapomina, że różnego rodzaju media społecznościowe – Facebook, X i inne tego typu środki przekazu – to nie źródła informacji. To są pewne nośniki informacji i one też czemuś służą. M.in. właśnie poprzez fake newsy mają one więcej wyświetleń, wobec czego mogą przynosić więcej dochodu ich twórcom – zwrócił uwagę prof. Krzysztof Pilarz.
Fake newsy i teorie spiskowe, bazujące bardzo często na silnych emocjach, mogą być groźne dla naszego zdrowia.
– Zdecydowanie. Mogą się pojawić np. zachowania nerwicowe. Jeżeli byśmy dokonali pewnej korelacji między takimi teoriami spiskowymi a np. skłonnościami do schizofrenii, to schizofrenicy będą bardziej na coś takiego podatni – wskazał pedagog.
Problemy z psychiką wywołane lub podsycone teoriami spiskowymi mogą sprawić, że osoba ulegająca temu rodzajowi psychomanipulacji może być groźna także dla innych. Kilka lat temu głośna była sprawa Amerykanina Matthew Taylora Colemana, który zamordował dwójkę swoich dzieci (dwuletniego syna i dziesięciomiesięczną córkę), gdyż sądził, że mają oni „wężowe DNA”. Ta straszliwa zbrodnia była inspirowana teoriami spiskowymi spod szyldu QAnon[6].
Popularność fake newsów i teorii spiskowych ma związek z kryzysem autorytetów.
– Współczesny świat jest światem informacji masowej, wobec czego każdy może opublikować coś w internecie, każdy może szokować jakimiś treściami – czasami im bardziej są one szokujące, albo przynajmniej emocjonalnie angażujące, tym bardziej są ciekawe. One napędzają oglądalność i nagle się okazuje, że specjalistą od danej dziedziny nie jest ktoś, kto spędził całe życie, badając ją naukowo, tylko ktoś, kto po prostu jest znany z tego, że mówi na dany temat. Autorytety zamieniliśmy na idoli i influencerów – podkreślił prof. Krzysztof Pilarz.
Nieufność do autorytetów – zwłaszcza ze świata nauki – może wydawać się niekiedy uzasadniona. W środowiskach uniwersyteckich promuje się obecnie często lewicowe ideologie, takie jak ideologia LGBTQ. Łatwo wobec tego popaść w skrajny pogląd: „Skoro na uniwersytetach jest lewactwo, a lewactwo jest złe, to nauka jest zła”. Warto jednak pamiętać, że nauka ma to do siebie, iż jest pluralistyczna. Stąd przy zgłębianiu jakiegoś zagadnienia warto je weryfikować, zapoznając się np. z recenzjami czy polemiką. Konfrontowanie ze sobą wielu różnych źródeł pozwala wystrzegać się dezinformacji, jaką serwują teorie spiskowe czy różnorakie fake newsy obecne szczególnie w mediach społecznościowych.
Przed dezinformacją przestrzega m.in. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa. Choć NASK skupia się w tym przypadku bardziej na działaniach, które dążą do umyślnego wyrządzenia szkody publicznej lub osiągnięcia zysku, to mechanizmy, jakie opisali eksperci, można odnieść także do bardziej popularnych teorii spiskowych i pseudonaukowych. NASK, informując, jak rozpoznać zagrożenie dezinformacją (szczególnie w internecie), proponuje metodę o akronimie SPRAWDZAM, gdzie „S” oznacza sensację, „P” – prowokację, „R” – racjonalność, „A” – autora, „W” – wybiórczość, „D” – dyskredytację, „Z” – zamiar”, „A” – analizę, zaś „M” – manipulację. [czytaj więcej]
[1] Od pejoratywnego określenia „szurnięty”, oznaczającego osobę niezrównoważoną psychicznie.
[2] Od czapeczek z folii aluminiowej, które według wyznawców niektórych teorii spiskowych mają chronić ludzki mózg przed (w zależności od danej teorii) „kontrolą umysłów” czy szkodliwym polem elektromagnetycznym.
[3] Żółte napisy występowały niegdyś często w polskich tłumaczeniach zagranicznych filmów propagujących teorie spiskowe, stąd też określenie „film z żółtymi napisami” w nomenklaturze internetowej stał się zbiorczym terminem określającym takie materiały wideo.
[4] Określenie to odnosi się do twierdzenia, że każdy człowiek jest wyjątkowy, tak samo jak nie ma nigdy dwóch takich samych płatków śniegu. Efektem takiego sposobu myślenia jest skrajny egocentryzm.
[5] Początkowo problematyka tzw. płci kulturowej (gender) nie była zagadnieniem ideologicznym, ale naukowym, dotyczącym zależności między płcią a określonym zbiorem zachowań, cech osobowych czy ról społecznych w różnych kulturach.
[6] Tym terminem potocznie określa się teorie oparte na tezach głoszonych w internecie od 2017 r. przez anonimowego użytkownika posługującego się pseudonimem „Q”. Dotyczą one głównie amerykańskich i światowych elit (w tym wskazują na międzynarodowy spisek żydowski) oraz kreują niemalże mesjanistyczny obraz Donalda Trumpa. Jednym z bardziej znanych propagatorów teorii QAnon jest Jacob Anthony Angeli Chansley ps. „Szaman QAnon” – słynny człowiek w czapce z bizona widoczny na zdjęciach przedstawiających szturm na Kapitol ze stycznia 2020 roku.
Szymon Górko/radiomaryja.pl




