
Obraz autorstwa Racool_studio na Freepik
Sejm zajmie się projektami w sprawie zmian w wysokości składki zdrowotnej
Rząd zamierza obniżyć składkę zdrowotną, najpierw dla tych najmniej zarabiających, a następnie dla wszystkich właścicieli firm. Pracownicy na etatach niestety nie będą mogli liczyć na obniżki, co budzi sprzeciw Lewicy. Koalicjant wskazuje także na problemy finansowe w NFZ.
Rządowy projekt zakłada, że minimalna składka zdrowotna nadal będzie wynosić 9 proc., ale będzie liczona od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia. Zmiana wejdzie w życie od przyszłego roku i skorzysta z niej prawie milion firm o najniższych dochodach lub stratach. Ich miesięczny zysk wyniesie około 100 złotych miesięcznie.
– To jest zupełnie niezadowalające. My się czujemy oszukani – mówi były Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, Adam Abramowicz.
Poważniejsze zmiany mają nastąpić w 2026 roku. Wtedy wszyscy przedsiębiorcy mają płacić składkę zdrowotną w wysokości 9 proc., ale podstawą nie będą ich dochody, ale 75 proc. minimalnego wynagrodzenia.
– Tutaj korzyści będą nieco większe z punktu widzenia przedsiębiorców – podkreśla Andrzej Domański, minister finansów z Platformy Obywatelskiej.
Analizy wskazują, że im więcej przedsiębiorca zarobi, tym więcej zyska. To budzi sprzeciw wewnątrz samej koalicji rządzącej.
– W przypadku składki zdrowotnej, jak i w przypadku wszystkich danin publicznych, fundamentalną wartością dla Lewicy jest równość i uczciwość. Wszyscy – przedsiębiorcy i pracownicy – zasługują na taką równość – wskazuje wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej z Lewicy, Sebastian Gajewski.
Zapowiadane obniżki nie dotyczą pracowników na etatach, co w praktyce oznacza, że kasjerka w sklepie będzie płacić wyższą składkę zdrowotną niż przedsiębiorca o wysokich dochodach.
– Oczywiście jest to niesprawiedliwe, no i stąd spory koalicyjne – wskazuje politolog, dr Gaweł Strządała.
Nie jest to jedyna kwestia, na którą zwraca uwagę Lewica.
– Składka zdrowotna musi być ukształtowana na takich zasadach, żeby Narodowy Fundusz Zdrowia tracił jak najmniej – dodaje dr Sebastian Gajewski.
Zaproponowana zmiana oznacza stratę aż pięciu miliardów złotych rocznie.
– Przy obecnej składce już wiemy, że mamy dziurę w finansowaniu służby zdrowia i potrzebne są dodatkowe pieniądze, a w przyszłym roku tych pieniędzy będzie jeszcze mniej – zaznacza ekspert ds. finansów, Paweł Dołkowski.
Już teraz NFZ ma problemy z wypłacalnością, a szpitale przekładają planowane zabiegi. Jeśli Lewica zagłosuje przeciw, to rząd będzie musiał szukać wsparcia w opozycji. Prawo i Sprawiedliwość złożyło własny projekt, który przewiduje powrót do zasad sprzed Polskiego Ładu wprowadzonego w 2022 roku.
Poseł Zbigniew Kuźmiuk nie wyklucza jednak głosowania za projektem rządowym.
– Zobaczymy, jaka ta propozycja będzie. Jeżeli będzie sensowna, to oczywiście ją poprzemy, bo uważamy, że jakiś gest w stosunku do środowiska przedsiębiorców trzeba zrobić – mówi pos. Zbigniew Kuźmiuk
Niewykluczone, że z pomocą przyjdzie też Konfederacja.
– Konfederacja popiera każdą obniżkę podatków. Oczywiście są różne wątpliwości dotyczące tego, czy faktycznie akurat przedsiębiorcy, czy akurat ci, którzy mają bardzo duże profity z prowadzenia swojej działalności, są tą grupą, do której powinno być to kierowane – wskazuje Krzysztof Szymański z Konfederacji.
W Sejmie jest jeszcze projekt składki zdrowotnej autorstwa Polski 2050. Przewiduje trzy progi w zależności od dochodu. Dotyczy nie tylko przedsiębiorców, ale także pracowników. Wszystkimi projektami – rządowym, Polski 2050 i PiS – Sejm zajmie się na czwartkowym posiedzeniu.
TV Trwam News


