„Nasz Dziennik”: Migracyjna pułapka
Nielegalni migranci tysiącami przekraczają granice Unii Europejskiej, kierując się głównie do Niemiec – informuje Rafał Stefaniuk na łamach „Naszego Dziennika”.
Oficjalne dane wskazują, że system ochrony granic Unii Europejskiej praktycznie przestał istnieć. Niemieckie Federalne Biuro Policji Kryminalnej (BKA) poinformowało, że 2023 r. przyniósł wzrost nielegalnej migracji na niespotykaną skalę. Wówczas policja zarejestrowała aż 266 224 osoby podejrzane o nielegalny wjazd i pobyt w kraju – to skok aż o 33,4 proc. w porównaniu do roku 2022.
– Wzrost nielegalnej migracji do Niemiec oraz rosnące statystyki przestępczości budzą w tym kraju coraz większe dyskusje, a sytuacja nie tylko komplikuje politykę wewnętrzną, ale także zaostrza debatę publiczną – mówił „Naszemu Dziennikowi” prof. Bogdan Musiał, ekspert w dziedzinie stosunków polsko-niemieckich.
Aż połowa Niemców uważa, że czują się dużo mniej bezpieczni niż jeszcze 5 lat temu. Zaatakowano także 2979 funkcjonariuszy policji na służbie, aż 702 zostało rannych. To najwyższy wskaźnik od 2001 roku.
– Sytuacja jest naprawdę trudna. Zachodnie społeczeństwa znajdują się w pułapce błędów, które popełniano przez lata, stosując liberalne przepisy migracyjne. W wielu krajach, takich jak Francja, Szwecja czy Wielka Brytania, możemy być świadkami narastającego buntu, a nawet wewnętrznych konfliktów – wyjaśnił Stanisław Żaryn, doradca prezydenta RP do spraw bezpieczeństwa.
W 2023 r. Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej odnotowała około 380 tys. przypadków nielegalnego przekroczenia granic UE i strefy Schengen. Ta liczba, najwyższa od 2016 r., to niepokojący sygnał porażki systemu ochrony granic, szczególnie w Niemczech, które stały się epicentrum tego kryzysu.
– Zmierzamy ku sytuacji, w której nie będziemy gospodarzami we własnych państwach. Tymczasem elity polityczne, opętane ideą multikulturalizmu, dążą do wprowadzenia tej ideologii za wszelką cenę – ostrzegała w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Beata Kempa.
To nie koniec niepokojących danych. Szefowa MSW Niemiec, Nancy Faeser, poinformowała, że w 2023 r. odnotowano rekordową liczbę przestępstw od ponad dekady. Najwięcej stanowiły te dotyczące prawa pobytu: o 38 proc. więcej w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Odnotowano również duży wzrost liczby przestępstw seksualnych – o 14,9 proc., kradzieży kieszonkowych i bagażu – o 16,4 proc., oraz przestępstw z użyciem przemocy – o 10,6 proc.
Rok 2023 przyniósł dalsze osłabienie poziomu bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Dane Federalnego Biura Policji Kryminalnej pokazują, że system obecnie obowiązujący daje jedynie ułudę bezpieczeństwa.
– To zjawisko, którego rządząca koalicja nie potrafi opanować, staje się coraz bardziej palącym problemem. Przyciąganie ludzi z regionów, takich jak Maghreb, którzy często nie mają kwalifikacji ani motywacji do pracy, sprawia, że niemiecki system socjalny pęka w szwach, demotywując jednocześnie do podejmowania legalnego zatrudnienia – zaznaczył prof. Bogdan Musiał.
Niemcy są głównym celem nielegalnych migrantów: 266 tys. nielegalnych wjazdów z ponad 380 tys. Najczęściej to Syryjczycy, Turcy i Afgańczycy.
Ta fala migracji nie odbywa się bez udziału zorganizowanych grup przemytników, których Berlin nie potrafi realnie zwalczać.
– Te przestępcze siatki od lat czerpią ogromne zyski, a ich działalność kwitnie bez większych przeszkód. Parlament Europejski, zamiast wprowadzać rozsądne regulacje, często chroni organizacje pozarządowe, które w imię „ratowania” ludzi paradoksalnie wspierają nielegalne przepływy. Jeśli ktoś nie dostrzega tego absurdu, to pytanie, czy jest to wynikiem naiwności, czy może celowego działania – akcentowała Beata Kempa.
Wzrost agresji
Niemieckie statystyki policyjne pokazują też, że nastąpił wzrost przypadków niebezpiecznego i ciężkiego uszkodzenia ciała z użyciem noża. W 2023 r. było ich ponad 8,9 tys. To wzrost o 5,6 proc. w porównaniu do roku 2022.
– Problem jest bardzo poważny i szeroko komentowany w Niemczech. Jednak proponowane rozwiązania są groteskowe. Już teraz minister Nancy Faeser postuluje wprowadzenie przepisów, które doprowadzą do ograniczenia użycia noży w miejscach publicznych – wskazał prof. Bogdan Musiał.
Jednak trudno zakładać, że migranci do tego prawa się dostosują.
– Pojawiają się więc absurdalne pomysły, jak darmowy dostęp do mediów oferujących filmy i programy na rok w zamian za oddanie noża – podkreślił prof. Bogdan Musiał.
W Wielkiej Brytanii trwają protesty przeciwko migracji, a rząd w odpowiedzi rozpoczyna walkę z internautami krytykującymi politykę migracyjną, uzasadniając to walką z dezinformacją. Podobnie dzieje się w Hiszpanii.
– Europa, która niegdyś była ostoją wolności słowa, zaczyna ją ograniczać pod płaszczykiem walki z „mową nienawiści”. To niebezpieczny trend, który w rzeczywistości zmierza do uciszania przeciwników ideologii multikulturalizmu i lewicowych koncepcji – zauważyła Beata Kempa.
Londyn i Madryt tłumaczą, że muszą dbać o bezpieczeństwo przestrzeni informacyjnej, aby za pomocą fake newsów, szczególnie z Rosji, nie doszło do eskalacji niepokojów społecznych.
– Rzeczywiście, musimy być czujni i stawiać wyraźne granice tym, którzy chcą wykorzystywać wolność słowa do szkodzenia naszym interesom. Ale faktem jest, że publiczna debata na Zachodzie staje się coraz bardziej napięta – podnosi Stanisław Żaryn.
W jego ocenie kluczowe będzie, aby kraje Europy Zachodniej wreszcie zrozumiały, że nielegalna migracja stanowi realne zagrożenie.
– Dlatego działania naprawcze muszą być podejmowane stanowczo i konsekwentnie – akcentuje doradca prezydenta RP.
Szczególnie Wielka Brytania zdecydowała się na szalony krok. Masowe protesty przeciwko migracji poskutkowały lawinowym wzrostem zatrzymań. To wywołało duży problem, gdyż od dawna brytyjskie więzienia są przeludnione. Dlatego też Londyn chce dokonać analizy sytuacji przebywających w więzieniach osób i zwolnić część z nich, aby zrobić miejsce dla zatrzymanych i skazanych przeciwników migracji. Berlin patrzy na sytuację w Wielkiej Brytanii z niepokojem. Żywe w pamięci są obrazki z początku 2024 r., gdy na ulice w Niemczech wychodziły tysiące rolników, przedstawicieli sektora transportowego, a nawet kolejarzy.
– Frustracja w społeczeństwie rośnie, a wraz z nią nastroje wrogie migrantom. To ma bezpośredni wpływ na sondaże i popularność partii takich jak Alternatywa dla Niemiec – tłumaczył prof. Bogdan Musiał.
Sprawą otwartą pozostaje to, jak zostanie ukierunkowane to niezadowolenie.
– Wschodnie landy Niemiec, gdzie niechęć do napływu migrantów jest szczególnie wyraźna, mogą stać się barometrem nastrojów politycznych. Zbliżające się wybory regionalne pokażą, jak silne są te tendencje. Wszystko wskazuje na to, że niemiecka scena polityczna może ulec drastycznym zmianom, jeśli problem niekontrolowanej migracji nie zostanie skutecznie rozwiązany – zwrócił uwagę rozmówca „Naszego Dziennika”.
„Nasz Dziennik”



