W Polsce postępuje stygmatyzacja opozycji
„Seryjni mordercy kobiet”, „płatni zdrajcy”, „złodzieje”, a teraz „zorganizowana grupa przestępcza” – wachlarz kłamliwych epitetów Platformy Obywatelskiej pod adresem Prawa i Sprawiedliwości cały czas się powiększa. Łatki przypinane prawicy mają podważyć zaufanie wyborców.
Rząd i zależna od niego prokuratura stawia byłym urzędnikom Ministerstwa Sprawiedliwości bardzo poważny zarzut.
– Tym osobom zarzuca się stworzenie zorganizowanej grupy przestępczej – oznajmił minister sprawiedliwości-Prokurator Generalny, Adam Bodnar.
Ta „zorganizowana grupa przestępcza” miała rzekomo dokonać przestępstw przeciwko mieniu.
– Przy czym prokuratura nie przedstawia ani jednego przestępstwa przeciwko mieniu, które miałby popełnić pan Romanowski – zwrócił uwagę pełnomocnik Marcina Romanowskiego, mec. Bartosz Lewandowski.
Tak poważny zarzut miał ułatwić prokuraturze uzyskanie zgody na areszt polityka Suwerennej Polski. Marcin Romanowski zwrócił uwagę na jeszcze inny aspekt. Zarzut jest cały czas powtarzany przez polityków koalicji rządzącej oraz prorządowe media.
– Ci ludzie pałają zemstą (…). Pseudoafera Funduszu Sprawiedliwości jest obliczona przede wszystkim na działania medialno-polityczne – wskazał poseł SP.
„Zorganizowana grupa przestępcza” to kolejną łatka, którą Donald Tusk i jego polityczni partnerzy próbują przypiąć Zjednoczonej Prawicy. Obecny premier rzucał takie kalumnie już przed ponad rokiem, w czasie kampanii przed wyborami parlamentarnymi.
– Dzisiaj ta władza to są seryjni zabójcy kobiet. To oni odpowiadają za śmierć tych kobiet – stwierdził w 2023 r. Donald Tusk, wykorzystując politycznie śmierć kilku ciężarnych kobiet wskutek błędów lekarskich do poparcia swoich też o rzekomej szkodliwości przepisów antyaborcyjnych.
W tamtej kampanii padało też wiele zarzutów o złodziejstwo. Politycy Platformy Obywatelskiej organizowali happeningi, które miały przekonać, że PiS okrada państwo – np. poprzez stanowiska w administracji.
– Największy rząd w historii Polski. Największy i najdroższy. Zobaczcie te nazwiska. 114 ministrów i wiceministrów – mówiła wówczas poseł Kinga Gajewska z PO.
Po zmianie władzy to Donald Tusk utworzył największy rząd w historii, który składa się z ponad 130 ministrów. To nie przeszkodziło w dalszym stygmatyzowaniu prawicy. Do łatki „złodziei” i „morderców” dołożono zarzuty o agenturalność.
– Płatni zdrajcy, pachołki Rosji – grzmiał kilka miesięcy temu w Sejmie Donald Tusk.
Zdaniem posła Marcina Przydacza z PiS celem tych kłamstw jest zaspokojenie żądz twardego elektoratu Platformy Obywatelskiej.
– Język, często knajacki, zepsuty, który być może podoba się części najbardziej radykalnych zwolenników dzisiejszego rządu, tak naprawdę prowadzi do psucia zwyczajów, psucia polskiej demokracji – zwrócił uwagę polityk.
Efekt stygmatyzacji jest jednak szerszy – wskazał dr Aleksander Kozicki, politolog. Nie można zapomnieć, że trafia on do osób, które nie śledzą na co dzień polityki, a które czytają w mediach tylko tytuły.
– Ich kontakt z życiem publicznym sprowadza się do wysłuchania mniej czy bardziej zgrabnego komentarza politycznego, a najlepiej sloganu, tytułu prasowego czy też jakiegoś hasła, które jest wyartykułowane w przestrzeni publicznej – podkreślił ekspert.
To poważne zagrożenie dla Prawa i Sprawiedliwości, bo jak miał powiedzieć Joseph Goebbels – prawa ręka Adolfa Hitlera – „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”.
TV Trwam News



