PAP/Leszek Szymański

Rośnie napięcie między premierem a prezydentem

Rośnie napięcie między premierem i Pałacem Prezydenckim. Donald Tusk zarzucił Andrzejowi Dudzie, że ten nie reagował na informacje ze służb w sprawie ambasadora Tomasza Szatkowskiego. W odpowiedzi prezydent uznał zarzuty szefa rządu za pomówienia.

W Waszyngtonie prezydent zapowiedział, że nie zgodzi się na ustawę przeciwko życiu człowieka, jaką zgłosiła rządząca koalicja, a także zarzucił politykom tego obozu łamanie prawa i konstytucji. Po tych słowach na platformie X pojawił się wpis premiera.

„Pojechać do Waszyngtonu na szczyt NATO, żeby napluć w telewizyjnym wywiadzie na polski rząd i zapowiedzieć kolejne veta. Nie na tym polega misja prezydenta. Wstyd” – napisał Donald Tusk.

Andrzej Duda, już po szczycie NATO, wytknął szefowi rządu, że tematy polskie podjął w trakcie rozmów z prywatnymi stacjami telewizyjnymi – i to w języku polskim. Głowa państwa nie wygłaszała żadnych oświadczeń wymierzonych w rząd i premiera.

– Zdaje się, że wszyscy jego koledzy partyjni nic innego nie robili przez poprzednie osiem lat, tylko atakowali polski rząd – i to nie tylko w polskich mediach, ale przede wszystkim w zagranicznych – podkreślił prezydent.

Premier postawił na silne zwarcie z głową państwa. W Sejmie, gdy odbywały się głosowania, Donald Tusk stanął na mównicy, a swoje wystąpienie poświęcił dotychczasowemu polskiemu ambasadorowi przy NATO, Tomaszowi Szatkowskiemu – dziś prezydenckiemu doradcy.

– Pan prezydent wykorzystał szczyt NATO, a także media w kraju, aby wokół tej sprawy dezinformować opinię publiczną – oznajmił szef rządu.

Premier mówił o działaniach Służby Kontrwywiadu Wojskowego i zarzucał Tomaszowi Szatkowskiemu, że jest niebezpieczny dla państwa. Donald Tusk stwierdził, że służby ukrywały przed sobą informację na temat ambasadora.

– Panu Szatkowskiemu zarzucono: nieprawidłowe obchodzenie się z dokumentami niejawnymi, kontakty z zagranicznymi służbami specjalnymi, uzyskiwanie nieuprawnionych korzyści majątkowych – mówił premier.

Po tych słowach dotychczasowy ambasador oskarżył szefa rządu o pomówienia.

„W związku z pomówieniami pod moim adresem zamierzam skierować przeciwko Donaldowi Tuskowi pozew o ochronę dóbr osobistych” – oświadczył Tomasz Szatkowski.

Prezydent Andrzej Duda zaznaczył, że w momencie gdy po raz pierwszy rząd próbował odwołać ambasadora Tomasza Szatkowskiego, nie stawiano mu żadnych zarzutów. Notatka pojawiła się, gdy polski przywódca odmówił wymiany ambasadora przed szczytem Sojuszu. Głowa państwa ma wątpliwości, czy premier mówi prawdę w sprawie Tomasza Szatkowskiego.

– Otrzymał wszystkie poświadczenia, które są w tym kierunku potrzebne, miał dostęp do dokumentów niejawnych, który został mu udzielony przez polskie służby. Poddawany był również kontroli kontrwywiadowczej służb NATO – zwrócił uwagę prezydent.

Tomasz Szatkowski miał szansę na objęcie w NATO stanowiska zastępcy sekretarza generalnego. Działania rządu Koalicji 15 października przekreśliły jego kandydaturę.

– To wszystko na pewno osłabiło polską wiarygodność, ale także utrąciło kandydaturę, o którą zabiegał. Zabiegał o ważne stanowisko w nowym rozdaniu kierowniczym w NATO – zaznaczył prezydencki doradca, Stanisław Żaryn.

Dotychczasowy ambasador Polski przy NATO postanowił wypowiedzieć pracę w resorcie spraw zagranicznych, by bronić swojego dobrego imienia i swobodnie odnieść się do stawianych mu zarzutów.

TV Trwam News

drukuj