Powyborcze protesty i zatrzymania na południowym wschodzie Turcji
Na południowym wschodzie Turcji nocą z wtorku na środę wybuchły protesty po niedzielnych wyborach lokalnych. Władze dwóch prowincji wprowadziły zakaz zgromadzeń, doszło do zatrzymań.
Protesty wybuchły po tym, jak nowo wybrany burmistrz z prokurdyjskiej Ludowej Partii Równości i Demokracji (DEM) nie został dopuszczony do objęcia stanowiska w mieście Wan oraz ogłoszono powtórkę wyborów w dystrykcie Hilvan, gdzie partia rządząca przegrała – podała agencja AP.
Komisja wyborcza w Wan zdecydowała, że fotel burmistrza ma objąć kandydat z rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), który przegrał z kandydatem DEM w niedzielnych wyborach lokalnych – wskazał portal Duvar.
W związku z tym na ulice Wan wyszli zwolennicy DEM, zaś przeciwko protestującym skierowane zostały liczne siły policji i żandarmerii – relacjonował serwis. Według niego funkcjonariusze użyli wobec protestujących gazu łzawiącego i armatek wodnych.
Władze wprowadziły zakaz zgromadzeń na 15 dni. Analogiczną decyzję podjęła sąsiednia prowincja Bitlis.
Jak poinformowała agencja AP, w starciach powyborczych na południowym wschodzie Turcji zginęła jedna osoba, a cztery zostały ranne. Zwolennicy AKP starli się nocą z wtorku na środę z wyborcami opozycyjnej partii DEVA w dystrykcie Pervari w prowincji Siirt. Zginął brat kandydata opozycji, zatrzymano sześć osób. W Pervari wprowadzono godzinę policyjną do czwartku.
W prowincji Batman protestujący rzucali w policjantów fajerwerkami, a funkcjonariusze odpowiedzieli armatkami wodnymi.
Szef MSW, Ali Yerlikaya, poinformował, że podczas powyborczych protestów w różnych prowincjach zatrzymano 89 osób.
PAP



