fot. Monika Bilska

W Brukseli odbędzie się dziś nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej o sytuacji na Ukrainie i Bliskim Wschodzie

W Brukseli odbędzie się dziś nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej. Poświęcony będzie on pomocy Ukrainie i sytuacji na Bliskim Wschodzie. Polskę reprezentuje premier Donald Tusk.

W budynek szpitala w obwodzie charkowskim uderzyła rosyjska bomba. Druga spadła nieopodal niego. Pociski zniszczyły szyby i aparaturę medyczną. Niezbędna była ewakuacja pacjentów. Razem z personelem było to łącznie 38 osób; cztery zostały ranne.  Mieszkanka Ukrainy mówiła, że przypomniało jej to wydarzenie z czasów drugiej wojny światowej, którą przeżyła.

– To byli obcy, naziści. Zabierali rzeczy, bombardowali i niszczyli, a teraz okazuje się, że dzieje się to samo tutaj. Niszczą wszystko i zabijają ludzi, młodych i starych, cały czas… – dodała.

Tymczasem wczoraj z rosyjskiej niewoli wróciło 207 obywateli Ukrainy – cywilów, jak i wojskowych. Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, zaznaczył, że to kolejna wymiana jeńców, ale na pewno nie ostatnia.

– 207 rodzin jest już szczęśliwych. Jestem pewien, że chłopcy już zadzwonili do domu i usłyszeli najważniejsze słowa. Cieszę się z tego. To pięćdziesiąta  wymiana w czasie wojny na pełną skalę. W sumie wróciło 3035 osób. Zrobimy wszystko, aby zwrócić każdego mężczyznę i każdą kobietę – wskazał.

Dziś Rosja atakuje Ukrainę, a jutro być może zrobi to samo na innych terytoriach. Aby tak się nie stało, trzeba działać.

„Rozwiązania są proste, aby w końcu uznać konieczność obowiązkowej porażki Rosji. Inwestycje, inwestycje i jeszcze raz inwestycje w zaawansowaną technologicznie produkcję wojskową. Dostawy broni na dużą skalę nie do magazynów i arsenałów, ale na pole bitwy na Ukrainie. Tu właśnie powstają nowe zasady i nowe gwarancje na przyszłość – napisał w mediach społecznościowych doradca prezydenta Ukrainy, Mychajło Podolak.

W Bundestagu o tym, że Niemcy są krajem, który zaraz po Stanach Zjednoczonych jest najbardziej zaangażowany w pomoc Ukrainie, mówił kanclerz Olaf Scholz.

– Ponad połowa tegorocznego wkładu na rzecz ruchu oporu na Ukrainie będzie pochodzić z Niemiec, dlatego mówię w tym miejscu, że dla mnie bardzo ważne jest, abyśmy uzyskali szersze wsparcie europejskie. Nie może to zależeć wyłącznie od Niemiec – podkreślił polityk.

W Brukseli na nadzwyczajnym szczycie Rady Europejskiej państwa członkowskie zdecydują o finansowaniu pomocy dla Kijowa. W grudniu unijną pomoc w wysokości 50 mld euro zablokowały Węgry. Polskę reprezentuje premier Donald Tusk.

TV Trwam News

drukuj