Listy internowanego biskupa Szanghaju

Minęły już 4 miesiące, odkąd ks. bp Taddeo Ma Daqin, biskup pomocniczy Szanghaju, został internowany przez komunistyczne władze. Stało się to w dniu jego biskupiej sakry, kiedy nowo wyświęcony biskup oficjalnie zrezygnował z członkostwa w Katolickim Stowarzyszeniu Patriotycznym kontrolującym Kościół w Chinach. Szans na jego uwolnienie na razie nie widać.

7 lipca br., zaraz po Mszy św., podczas której 44-letni ks. Ma Daqin przyjął święcenia biskupie, przedstawiciele władz dyskretnie go pojmali i wywieźli do seminarium w Sheshan na obrzeżach Szanghaju. Od tego czasu wstrzymano tam formację przyszłych kapłanów, a biskup pozostaje pod ścisłym nadzorem. Nie wolno mu wychodzić, kontaktować się z seminarzystami, sprawować biskupiej posługi, nosić stosownych do jego stanu szat ani insygniów. Władze chcą w ten sposób zmusić biskupa do przejścia na ich stronę, ale jak wynika z tekstów, jakie więziony biskup publikuje na swoim blogu, państwowy przymus nie jest w stanie złamać jego sumienia.

Pomimo bardzo trudnej sytuacji internetowe wpisy biskupa są pełne humoru, niezachwianej wiary w Boga i nierzadko budzą w sercach czytelników głębokie wzruszenie. Niedawno chiński biskup podzielił się przepięknym świadectwem wiary, która wzrastała w otoczeniu bogobojnej rodziny. Pełen wdzięczności opisuje miłość jego śp. rodziców, ich codzienną troskę o niego i mądrość, jaką mu przekazali. Wspomina, że jego matka wspierała go, kiedy postanowił wstąpić do seminarium. Reakcja jego ojca była odmienna; powodem ojcowskiego sprzeciwu był fakt, że zarówno jego ojciec, młodszy brat, jak i on sam byli więzieni właśnie ze względu na wiarę katolicką. Ojciec nie chciał, by jego syn przechodził to samo. Pomimo przeciwności młody wówczas Taddeo wytrwał na drodze powołania i otrzymał święcenia kapłańskie. Jego rodzice zmarli krótko po tym, jak wstąpił do seminarium, a on był za to Bogu wdzięczny; wdzięczny za oszczędzenie im cierpień związanych z jego przyszłością. „Gdyby dzisiaj jeszcze żyli – pisze biskup – nie wiem, jak bardzo by się denerwowali i martwili o mnie!”

Biskup pisze, że mimo niezbyt przyjemnych doświadczeń z funkcjonariuszami rządowymi jego myśli pozostają wolne. To, co daje mu siły, to wspomnienie słów ojca, który przyjąwszy do wiadomości decyzję syna o wstąpieniu do seminarium, powiedział mu: „Jeśli jesteś zdeterminowany, by tam pójść, nie zawracaj i nie poddawaj się, kiedy będziesz w połowie drogi do celu”. Biskup pisze, że obiecał ojcu tak zrobić i do dziś tej obietnicy dotrzymuje. „Mam zamiar dotrzymać jej aż do starości, jeśli Bóg pozwoli mi jej dożyć. To taka niewielka obietnica, jaką syn złożył ojcu” – pisze.

W obronie biskupa stają wierni, a także seminarzyści oraz siostry zakonne. Jak informuje portal AsiaNews, ich również spotykają za to państwowe represje. O uwolnienie biskupa Ma Daqina zaapelował ks. kard. Joseph Zen Ze-kiun, ks. kard. John Tong, biskup Hongkongu, zaproponował rządowi podjęcie rozmów w celu rozwiązania tej sytuacji, a ks. kard. Fernando Filoni, prefekt Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów, zwrócił uwagę na palącą potrzebę dialogu między władzami Chin a Watykanem. Z okazji 5. rocznicy opublikowania papieskiego „Listu do biskupów, do kapłanów, do osób konsekrowanych oraz do wiernych świeckich Kościoła katolickiego w Chińskiej Republice Ludowej” ks. kard. Filoni wystosował przesłanie do milionów tamtejszych katolików oraz do komunistycznego rządu, w którym wyraził nadzieję na owocny dialog. Odpowiedzi jak na razie nie ma.

Anna Bałaban

drukuj