Członkowie komisji ds. zbadania rosyjskich wpływów na polskie bezpieczeństwo – zgłoszeni przez PiS – powołani przez Sejm. Opozycja – z wyjątkiem Konfederacji – nie brała udziału w głosowaniu
Sejm wybrał członków komisji do spraw zbadania rosyjskich wpływów na polskie bezpieczeństwo. Wszyscy powołani kandydaci zostali zgłoszeni przez Prawo i Sprawiedliwość. Opozycja nie przedstawiła swoich i nie wzięła także udziału w głosowaniu; Konfederacja głosowała przeciwko.
Komisja ds. zbadania rosyjskich wpływów na bezpieczeństwo wewnętrzne Polski w latach 2007-2022 może rozpocząć prace jeszcze przed wyborami 15 października. Co będzie mogła orzec komisja?
– Czy dana osoba, objęta postępowaniem, była pod wpływem działań rosyjskich czy nie była? Komisja może też podejmować decyzje związane z uchylaniem konkretnych decyzji administracyjnych, które kiedyś były wydane – tłumaczył Kazimierz Smoliński, poseł PiS.
Kandydatami Prawa i Sprawiedliwości do komisji zostali: Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego, Łukasz Cięgotura, wicedyrektor Wojskowego Biura Historycznego oraz Michał Wojnowski, historyk, ekspert ds. rosyjskiej myśli geopolitycznej i wojny informacyjnej. Pozostali to: Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog, Marek Szymaniak z Instytutu Pamięci Narodowej, Arkadiusz Puławski z Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego Kancelarii Premiera, Andrzej Kowalski, generał brygady Wojska Polskiego, były funkcjonariusz kontrwywiadu i wywiadu wojskowego, a także Andrzej Zybertowicz, socjolog, analityk i doradca prezydenta Andrzeja Dudy. Opozycja swoich kandydatów nie zgłosiła, za to krytykuje tych, których wskazała partia rządząca.
– Kandydaci, których PiS przedstawił, nie pokazują tej jakości, jaką powinni – mówił Krystian Kamiński, poseł Konfederacji.
– Pseudo-komisja stworzona została tylko do jednego – do odwracania uwagi na tym etapie kampanii wyborczej od realnych problemów Polaków – dodał Krzysztof Brejza, senator Koalicji Obywatelskiej.
Totalna opozycja niezmiennie krytykuje całą ideę powołania komisji.
– Nie będziemy brali udziału w pracach tej komisji, bo ma ona charakter nielegalny, a nielegalne rzeczy trzeba piętnować, a nie dawać im nowe paliwo – podkreślał Krzysztof Gawkowski, przewodniczący KP Lewicy.
– Chodzi o „grillowanie” przed wyborami i ta komisja ma cel wyborczy – ocenił Mieczysław Kasprzak, poseł Koalicji Polskiej-PSL.
Podobne krytyczne głosy dobiegają z zagranicy. Krytycznie o komisji wypowiedział się amerykański Departament Stanu oraz Bruksela.
– Zaapelowaliśmy do polskich władz, aby nie podejmowały takich kroków. Jeśli specjalna komisja podejmie działania w kontekście nadchodzących wyborów, Komisja Europejska nie zawaha się podjąć kolejnego kroku w procedurze naruszeniowej – zauważył Christian Wigand, rzecznik Komisji Europejskiej,
Tymczasem podobne komisje, które badają rosyjskie wpływy, pracują w Parlamencie Europejskim, we Francji oraz w jednym z niemieckich landów. Prezes Instytutu Globalizacji, dr Tomasz Teluk, wskazał, że przykładów ulegania rosyjskim wpływom w Europie jest wiele – choćby w kwestii bezpieczeństwa energetycznego.
– Niemcy są poniekąd lobbystami Rosji. Prowadzą strategiczną współpracę z tym krajem. Teraz ona uległa ochłodzeniu, ale Niemcy nie kryją, że zamierzają wrócić do dobrych stosunków z Rosją. Działają w interesie Rosji przez podpisywanie niekorzystnych umów handlowych związanych z dostawami energii, gazu – zwrócił uwagę dr Tomasz Teluk.
Polska jest blisko Rosji i długo pozostawała w jej strefie wpływów.
– Wpływy rosyjskie zawsze były, są i na pewno będą w przyszłości. Powstanie tej komisji to krok zrozumiały, logiczny. Myślę, że komisja ma sporo do roboty – zaznaczył prof. Mikołaj Iwanow, politolog.
Dlatego jesteśmy zdziwieni, że opozycja bojkotuje prace komisji i nie zgłasza kandydatów – wskazała Urszula Rusecka, poseł, wicerzecznik PiS.
– Zupełnie niezrozumiała jest postawa opozycji, która tak naprawdę chce zbijać kapitał polityczny, a nie dbać o interes Polski – powiedziała.
Tym bardziej, że komisja ds. rosyjskich wpływów będzie kontynuować prace także w kolejnej kadencji Sejmu, już po październikowych wyborach.
TV Trwam News



