fot. PAP/Paweł Supernak

Donald Tusk oficjalnie przyznał, że Krajowy Plan Odbudowy jest blokowany z powodów politycznych?

Krajowy Plan Odbudowy miał być instrumentem do odbudowy gospodarki po koronawirusie. Unijne środki stały się jednak elementem nacisku i politycznego szantażu. Szef Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk, przekonywał, że fundusze zostaną odblokowane, jeśli to on dojdzie do władzy.

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk, złożył wyborczą deklarację. Chodzi o unijne środki na realizację Krajowego Planu Odbudowy dla Polski, które od niemal dwóch lat blokuje Komisja Europejska.

– Dzień po wyborach, dzień po zwycięstwie pojadę i te pieniądze odblokuję – wskazał Donald Tusk.

Tym samym lider PO sam przyznał, że środki na realizację KPO są blokowane z powodów politycznych – wskazała Małgorzata Molenda, politolog.

– Widzimy, że Donald Tusk i cała opozycja są „dogadani” z Brukselą, że po wygranych wyborach wszystkie środki zostaną odblokowane, nie będzie żadnego problemu z wypłatami – zaznaczyła Małgorzata Molenda.

Dotychczas Bruksela stawiała Polsce tak zwane kamienie milowe, czyli konkretne warunki do spełnienia.

– Donald Tusk grozi, że on rzeczywiście pójdzie w takim kierunku, który w sposób jednoznaczny, oczywisty zagrozi naszej suwerenności. No bo zgodzenie się na to, że KPO jest wypłacane bezwarunkowo, bez tego, co my mamy do powiedzenia, jest pewnego rodzaju kapitulacją – podkreślił Piotr Kaleta, poseł PiS.

Pada jednak pytanie o wiarygodność Donalda Tuska. Lider PO już wielokrotnie obiecywał, że załatwi unijne środki należne Polsce. W tym celu niejeden raz leciał do Brukseli, aby rozmawiać z tamtejszymi politykami.

– Polska i Polacy tak czy inaczej te pieniądze dostaną. Tutaj mogę wszystkich uspokoić, że nikomu do głowy nawet nie przyszedł w Europie i nie przyjdzie. To mogę zagwarantować – mówił Donald Tusk w październiku 2021 roku.

Donald Tusk niecały rok później mówił o środkach na KPO, że to on załatwił te pieniądze, „tylko trzeba je wziąć”.

Z kolei w marcu ubiegłego roku mówił, że pojedzie do Brukseli, „żeby dopiąć sprawę polskich pieniędzy”.

Teraz Donald Tusk po raz kolejny obiecuje to samo. Unijne środki miały być przeznaczone na odbudowę po pandemii COVID-19, ale stały się elementem kampanii wyborczej opozycji i politycznego szantażu wobec Polaków.

Już w ubiegłym roku szefowa Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, wyraziła jasno, na czyje rządy liczy Bruksela.

Teraz mój drogi Donaldzie, wrócisz do swojego kraju, by ponownie stać przy naszych wartościach. Pamiętaj Donaldzie, kiedy znów Cię spotkamy, zobaczymy Cię, tak jak powiedziałeś, jako premiera – powiedziała Ursula von der Leyen.

Jednym z kamieni milowych Komisji Europejskiej do odblokowania środków na KPO była likwidacja Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Mimo spełnienia warunku przez polski rząd, środki nie zostały wypłacone. Kolejnym warunkiem była nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym. Ustawa została przyjęta przez Sejm i Senat, ale czeka na zbadanie przez Trybunał Konstytucyjny.

TV Trwam News

drukuj