Pakt migracyjny to realizacja interesu Niemiec
Kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, chwali pakt migracyjny i wskazuje na jego korzystne skutki dla RFN. Polska zapewnia, że nie zgodzi się na przymusową relokację nielegalnych imigrantów i zaapeluje o zasadę jednomyślności na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej.
Unijne państwa nie rezygnują z forsowania pomysłu przymusowej relokacji nielegalnych imigrantów. W Bundestagu kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, wprost oznajmił, że mechanizm jest zgodny z interesem jego kraju.
– Niemcy również będą odciążone dzięki takiemu nowemu i sprawiedliwemu systemowi, ponieważ do tej pory byliśmy głównym celem w dużej mierze niekontrolowanej migracji wewnętrznej w Strefie Schengen – mówił.
Olaf Scholz zaapelował o szybkie osiągnięcie porozumienia z Parlamentem Europejskim. Wypowiedź kanclerza padła kilka dni po słowach Donalda Tuska, który chwalił pakt jako mechanizm solidarności.
– W Unii Europejskiej powstał pomysł takiej solidarności, żeby państwa sobie pomagały wtedy, kiedy następuje kryzys migracyjny – stwierdził przewodniczący Platformy Obywatelskiej.
Donald Tusk przekonywał, iż Polska nie musi przyjąć imigrantów i że wystarczy tylko złożyć wniosek w tej sprawie do Komisji Europejskiej. Jak podkreślił wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Maciej Wąsik, lider PO pomija ważny fakt.
– Skorzystanie z wniosku o odstąpienie od obowiązkowych kwot wymaga wpierw zaakceptowania tego przymusu. Polska na to się nigdy nie zgodzi – podkreślił wiceszef MSWiA.
Europoseł Patryk Jaki nie ma wątpliwości, że kanclerz Niemiec chce skierować do Polski ludzi uznanych za zbędnych i niebezpiecznych w krajach zachodnich.
– Lekarzy, inżynierów – tych to chętnie wezmą, a tymi, co mają problemy z prawem, chętnie się podzielą z Polską – wskazał eurodeputowany.
Z przestępczością nielegalnych migrantów mierzy się Szwecja. Jej władze chcą utworzyć specjalne ośrodki, w których imigranci będą oczekiwać na rozpatrzenie wniosków azylowych.
– Następuje proces wymiany składu etnicznego Europy tak, że wiąże się to z przemianami cywilizacyjnymi – podkreślił prof. Tadeusz Marczak, politolog.
Dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. ksiądz prof. Waldemar Cisło, który od lat pomaga potrzebującym na Bliskim Wschodzie, zauważył, że pakt migracyjny narusza prawa samych migrantów.
– Nie można zmusić kogoś i nakazać mu żyć w kraju, w którym on nie chce żyć. Jest to polityka i to podszywana dziwnymi wartościami, ale na pewno nie takimi, które mówią o solidarności – ocenił duchowny.
Według nieoficjalnych informacji Polska na czerwcowym szczycie UE wskaże na potrzebę osiągnięcia politycznego konsensusu w sprawie reformy azylowo-migracyjnej.
„Na posiedzeniu Rady Europejskiej odwołamy się do konkluzji szczytów unijnych m.in. z 2016 roku, 2018 roku i 2019 roku, w których jasno zapisano, że prace nad reformą migracyjno-azylowo mają być zakończone konsensusem. Miało nie być przepychania kolanem przy pomocy większości kwalifikowanej” – podało źródło Polskiej Agencji Prasowej.
Jednocześnie partia rządząca zapowiada referendum, w którym zapyta Polaków, czy chcą w naszym kraju nielegalnych migrantów.
– Ono jest bardzo potrzebne, bo jeżeli będzie wiążące, będzie wiązało ręce każdej władzy, która w Polsce będzie rządziła i w ten sposób ta władza będzie zablokowana – zaznaczył rzecznik PiS, Rafał Bochenek.
Donald Tusk przekonuje, że PiS sprzeciwia się relokacji, a tymczasem w ubiegłym roku do naszego kraju wjechało 135 tys. osób z państw trzecich. O problemie mówią m.in. działacze Młodzieży Wszechpolskiej.
– Ściągamy do siebie imigrantów, cudzoziemców z państw islamskich, również państw o charakterze terrorystycznym – wskazał Adam Leszczyński z Rady Naczelnej Młodzieży Wszechpolskiej.
Zarzuty odrzuca wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Bartosz Grodecki. Wskazuje, że liczba jest mniejsza, a wszystkie osoby wjeżdżają do Polski legalnie.
– Faktyczna liczba wjazdów osób, które zostały w sposób bezpieczny zweryfikowane i na podstawie złożonych dokumentów została im wydana wiza uprawniająca do wjazdu czasowego, jest wielokrotnie niższa – zapewnił wiceszef MSWiA.
Jak się okazuje, projekt KE dotyczący rewizji budżetu UE na lata 2021-2027 zakłada dodatkowe środki na migrację, ale nie przewiduje wsparcia dla uchodźców z Ukrainy.
– Wyraźnie pokazuje, że stawia na imigrantów, a nie na uchodźców. Tutaj sytuacja wygląda też tak, iż duża część uchodźców ukraińskich sama sobie radzi, a mam wrażenie, że to się w Brukseli bardzo nie podoba – zauważył dr Bogdan Pliszka z Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego.
Unia Europejska pomija fakt, że Polska przyjęła ponad pięć milionów uchodźców z Ukrainy.
TV Trwam News



