Ewangelia

 

Faryzeusze przystąpili do Jezusa i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając, zapytał ich: „Co wam nakazał Mojżesz?”. Oni rzekli: „Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić”. Wówczas Jezus rzekł do nich: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg „stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem”. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela”. W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: „Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo”. Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus widząc to, oburzył się i rzekł do nich: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”.

I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

1 J 4,12

***

Miłość, która boli

 

„Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam”. Jak podkreślają bibliści, to sformułowanie nie oddaje w pełni sensu słów zapisanych w tekście oryginalnym (por. Rdz 2, 4b-25). Nie tyle chodzi tu o dokładny opis rzeczywistości na tym etapie stworzenia, określenie pierwszeństwa płci praczłowieka, co raczej o pewien status istnienia. Adam (w tekście hebrajskim mamy do czynienia z grą słów: adam – wzięty z prochu ziemi, adamah – ziemia) jest „sam dla siebie”, nie ma z kim dzielić się swoim życiem. Aby podkreślić ów stan bycia – niejako przygotować grunt pod następne wydarzenia, uzasadnić je, Pan Bóg przeprowadza szczególny „test”. Sprawia, że przed Adamem przechodzą zwierzęta, a on nadaje im imiona. Jest to równoznaczne z symbolicznym wzięciem we władanie całego stworzonego świata. Nie daje mu to jednak szczęścia. Dalej jest samotny. Dopiero stworzenie Ewy zmienia ów stan rzeczy. „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta”. Słowa stają się podstawą do kolejnej formuły, definiującej wyjątkowość związku małżeńskiego i jego nierozerwalność. Jakie z tego wynikają wnioski? Człowiek w pełni staje się sobą, kiedy dzieli się swoim życiem z drugim człowiekiem. Istniejąc „sam dla siebie”, w którymś momencie utonie we własnym egoizmie. Nie będzie w stanie odkryć swojej tożsamości. Tutaj też upatrujemy swoje podobieństwo z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym, stanowiącym wspólnotę Osób. Poza tym u podstaw relacji, jaka połączyła prarodziców, leży zranienie: wyjęcie żebra z boku Adama. Jest to oczywiście symbol. Sprawa anatomii ma znaczenie drugoplanowe. Chodzi o coś znacznie ważniejszego: miłość, jeśli jest prawdziwa, zawsze będzie boleć. Mitem jest życie, gdzie wszystko jest „fun”, nieprawdziwa jest miłość, która trzyma ludzi tylko do momentu, gdy łączą ich emocje. A gdy się skończą?! Czy ból, który wówczas może się pojawić, będzie wystarczającym argumentem dla człowieka wierzącego, aby zaczynać od nowa? Chrystus daje dziś bardzo jasną odpowiedź. Odnosząc fakt jedności i nierozerwalności małżeństwa do ich archetypu, zapisanego w Księdze Rodzaju, pokazuje, w jaki sposób powinniśmy popatrzeć na swoje życie, tu i teraz.

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj