fot. PAP/EPA

[TYLKO U NAS] Prof. K. Kubiak: Most prowadzący na Krym to obiekt o znaczeniu strategicznym, a jego uszkodzenie jest bardzo niewygodne dla Rosji

Most przez cieśninę jest jedynym stabilnym lądowym połączniem między Półwyspem Krymskim a terytorium Federacji Rosyjskiej. Nie jest to zwykła konstrukcja inżynierska, ale obiekt o znaczeniu strategicznym i operacyjnym. To jedyny sposób zapewnienia populacji krymskiej oraz wojskom tam stacjonującym stabilnego zaopatrywania. Most może być nazywany arterią życia Krymu. Wszystkie negatywne sytuacje z nim związane są bardzo niewygodne dla Rosjan, a dla mieszkańców Krymu są tragiczne – powiedział prof. Krzysztof Kubiak, historyk wojskowości, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Siły powietrzne armii ukraińskiej potwierdziły, że na zbudowanym przez Rosję moście prowadzącym na anektowany Krym doszło do pożaru cystern z paliwem. Część nawierzchni mostu jest zniszczona – dodały służby prasowe sił powietrznych. [czytaj więcej] 

– Jest za wcześnie, by spekulować, kto stoi za uszkodzeniem mostu, podobnie jak unika się jednoznacznego określenia tego, kto stał za wysadzeniem rurociągu Nord Stream. (…) Most przez cieśninę jest jedynym stabilnym lądowym połączniem między Półwyspem Krymskim a terytorium Federacji Rosyjskiej. Nie jest to zwykła konstrukcja inżynierska, ale obiekt o znaczeniu strategicznym i operacyjnym. To jedyny sposób zapewnienia populacji krymskiej oraz wojskom tam stacjonującym stabilnego zaopatrywania. Most jest dublowany przez rurociąg paliwowy. Na Krym przesyłana jest również woda, gdyż Półwysep nie jest samowystarczalny pod tym względem. Most może być nazywany arterią życia Krymu. Wszystkie negatywne sytuacje z nim związane są bardzo niewygodne dla Rosjan, a dla mieszkańców Krymu są tragiczne – zaznaczył prof. Krzysztof Kubiak.

Ministerstwo obrony USA nie otrzymało żadnych informacji, które wskazywałyby, że przywódca Rosji zdecydował się zrealizować groźby użycia broni jądrowej w wojnie z Ukrainą – poinformował w czwartek rzecznik Pentagonu, gen. Patrick Ryder. Natomiast prezydent Stanów Zjednoczonych, Joe Biden, jest przekonany, że Władimir Putin nie żartuje, mówiąc o możliwości użycia broni masowego rażenia.

– To swoisty paradoks strategiczny, ale im poważniejsze są rosyjskie niepowodzenia w wojnie konwencjonalnej, tym rośnie pokusa stojąca przed Kremlem, by próbować odwrócić karty za pomocą broni atomowej. Władimir Putin zdaje sobie sprawę z ryzyka, jakie z ego wynika. Istnieje jednak również szczególna mafijna logika utrzymywania się w Rosji przy władzy. Po szeregu gróźb bez pokrycia, by utrzymać wiarygodność w obrębie wspierającej władzę elity, prezydent Rosji może sięgnąć po instrument atomowy – zwrócił uwagę historyk wojskowości.

Wśród krajów wyposażonych obecnie w broń atomową są Stany Zjednoczone. Amerykańskie głowice są udostępniane niektórym sojusznikom poprzez politykę „Nuclear sharing”. Objęte takim programem są Belgia, Niemcy, Holandia, Włochy i Turcja.

– Realne jest, że do grona tych państw dołączy Polska. To byłaby logiczna konsekwencja naszej przynależności do Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz zaangażowania w wojnę na Ukrainie. Obecnie mamy jednak do czynienia ze wstępnymi deklaracjami, a sama instytucja „Nuclear sharing” nie jest w praktyce sojuszniczej niczym niezwykłym. W pierwszej fazie sprowadzałoby się to zapewne do składania amerykańskiej broni jądrowej na terytorium Polski. (…) Nie powinno to być traktowane w kategorii sensacyjnej. To naturalna konsekwencją tego, że kilkanaście lat temu zdecydowaliśmy się na przynależność do zachodnich struktur bezpieczeństwa – powiedział gość Radia Maryja.

Cała rozmowa z prof. Krzysztofem Kubiakiem dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj