fot. PAP/EPA

[TYLKO U NAS] Ks. bp J. Sobiło: Wiele osób przejrzało w czasie wojny. Jeszcze do niedawna mówili, iż może przyjdą do kościoła, jak już się zestarzeją. Pan Bóg pokazał, że mamy być gotowi dzisiaj, bo nie wiemy, czy jutro w ogóle nastanie

Bóg nawet z największego zła – w tym przypadku wojny – potrafi wyprowadzić dobro. On jest Wszechmogący. To jest wielka moc Boga, że ze zła potrafi wyprowadzić dla nas coś dobrego. Wiele osób przejrzało w czasie wojny. Jeszcze do niedawna mówili, iż może przyjdą do kościoła, jak się już zestarzeją. Nagle Pan Bóg pokazał, że mamy być gotowi dzisiaj, bo nie wiemy, czy jutro w ogóle nastanie. Dzisiaj musimy otworzyć swoje serca i zadać sobie pytanie, w jakim punkcie jesteśmy, czy znajdujemy się na drodze, która prowadzi do zbawienia – mówił ks. bp Jan Sobiło, biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej na Ukrainie, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam. 

Od ponad 150 dni trwa wojna na Ukrainie. Niestety, cały świat zaczął przyzwyczajać się do tego, że Federacja Rosyjska prowadzi zbrodnicze działania wymierzone przeciwko niepodległej Ukrainie.

– My też trochę się już przyzwyczailiśmy, ale w inny sposób. Kiedy wyją syreny, to mało kto ucieka do schronów, bo fizycznie niemożliwe jest to, żeby reagować za każdym razem w sposób adekwatny, czyli uciekając do schronu. Ludność stara się funkcjonować, mimo że napływają coraz nowsze informacje, iż w danym mieście czy dzielnicy spadła rakieta, że przywieźli kolejnych rannych żołnierzy, iż wielu żołnierzy zginęło. Wojna zmusza nas do tego, żebyśmy żyli, mając w świadomości te informacje. Nie możemy dać się zastraszyć, chociaż jest się czego bać. Staramy się podtrzymywać jeden drugiego, wlewać ducha nadziei i oddania się pod kierownictwo Boga, który wie przez co trzeba nam przejść i jaka musi być droga prowadząca przez to wielkie doświadczenie, jakim jest wojna – rozpoczął ks. bp Jan Sobiło.

W trudnych sytuacjach ludzie częściej i chętniej zwracają się do Boga z prośbą o pomoc. Wojna jest doświadczeniem bardzo trudnym, na które pojedynczy człowiek nie ma wpływu.

– Myślę, że Pan Bóg nam pokazuje, iż trudna sytuacja jest po to, aby ją ogarnąć. Chrześcijanin musi ogarnąć sytuację taką, jaka ona jest. Pojedyncza osoba nie jest w stanie zatrzymać wojny i musi żyć w warunkach, jakie ma. Musimy się wzajemnie podtrzymywać, żeby nadzieja w nas nie umarła. To są rekolekcje, które pokazują nasze wady, lęki, strachy. Ci, którzy mieli pewne obawy i wyjechali, a potem wrócili, podkreślają, że wojna im pokazała, iż mieli sformułowane sposoby reagowania na pewne rzeczy, ale tak naprawdę to wszystko było teoretyczne. Wojna nam pokazała wszystkie słabe punkty i to, co jest dla mnie ważne, czym się martwię – zaakcentował biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej na Ukrainie.

Wojna zmieniła życie nie tylko Ukraińców, którzy mieszkali w swoim kraju, ale również tych, którzy trafili m.in. do Polski.

– Nawet ci, którzy wyjechali do Polski i mieszkają w naszej ojczyźnie, dzwonią do nas i mówią, że zupełnie inaczej zaczęli patrzeć na życie, iż zobaczyli, co jest naprawdę najważniejsze, że Polacy pokazali im, czym jest prawdziwa miłość bliźniego. To już nie jest teoria, ale życiowy konkret – powiedział gość TV Trwam.

Wojna wpłynęła na to, że wiele osób zdecydowało się na uporządkowanie swojej hierarchii wartości i relacji z Bogiem.

– Bóg nawet z największego zła – w tym przypadku wojny – potrafi wyprowadzić dobro. On jest Wszechmogący. To jest wielka moc Boga, że ze zła potrafi wyprowadzić dla nas coś dobrego. Wiele osób przejrzało w czasie wojny. Jeszcze do niedawna mówili, iż może przyjdą do kościoła, jak się już zestarzeją. Nagle Pan Bóg pokazał, że dzisiaj mamy być gotowi, bo nie wiemy, czy jutro w ogóle nastanie. Dzisiaj musimy otworzyć swoje serca i zadać sobie pytanie, w jakim punkcie jesteśmy, czy znajdujemy się na drodze, która prowadzi do zbawienia. Przeżywamy bardzo głębokie rekolekcje – oznajmił gość „Rozmów niedokończonych”.

Ukraina była do niedawna krajem, który słynął z procederu surogacyjnego oraz przeprowadzania ogromnej ilości tzw. aborcji.

– Wiele osób już dostrzegło ten problem. Ukraińcy są narodem, który ma swoją mistykę, ale niestety Ukraina była w Związku Radzieckim, a chociażby aborcja przyszła właśnie z Rosji (…). Cała rosyjska-sowiecka ideologia została wybudowana na nieposzanowaniu człowieka, dlatego też ludzka godność była tak poniżana od momentu poczęcia. Starszymi ludźmi też nikt się nie przejmował. Teraz toczy się wojna o nową cywilizację, dlatego że zło zakorzeniło się. Trzeba dużo pracy w cerkwiach, kościołach, duszpasterstwach, żeby pokonał zło, które drzemie w całym spojrzeniu na sposób życia. Wystąpiliśmy z inicjatywą, aby poprosił prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który ma w tej chwili do tego kompetencje, aby przynajmniej na czas wojny zabronił dokonywania aborcji. Pojawił się jednak problem związany z tym, że „zachodnie demokracje” wspierają Ukrainę, ale robią nacisk, aby przyjęła politykę gender, by absolutnie nie ruszać sprawy aborcji, żeby wprowadzić eutanazję – mówił ks. bp Jan Sobiło.

Dużym sukcesem okazało się wysłanie tysiąca ukraińskich ginekologów do miejsca modlitwy, jakim jest Medjugorje.

– Większość z nich już nie dokonuje aborcji, a ci, którzy wykonują, bo twierdzą, że nie mogą się przekwalifikować i nie mają za co żyć, przynajmniej uczciwie informują kobiety w ciąży, iż aborcja jest morderstwem. Pokazują malutką makietę 10-tygodniowego dziecka, które ona może wziąć w swoje ręce i zobaczyć, jak już wygląda jej dziecko. Wiele z nich rezygnuje wtedy z zamordowania własnego dziecka. Aborcja niestety cały czas jest problemem na Ukrainie, a Zachód nie pomaga nam w jego rozwiązaniu – powiedział duchowny.

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że gdyby Ukraina została członkiem Unii Europejskiej, to razem z Polską stanowiłaby siłę rzędu blisko 100 milionów ludzi. Byłaby to wystarczająca liczba do tego, żeby głos Europy Środkowej i Europy Wschodniej zaczął być słyszalny.

– Ukraińcy cały czas podkreślają, że dziękują Bogu za to, iż Polska jest, bo to nasza ojczyzna mówi o wartościach chrześcijańskich. Ukraina chce się trzymać Polski. Razem moglibyśmy dużo zwojować w tym, aby w Europie odnowić jej chrześcijańskie korzenie. Patronowie Europy chcą nam pomóc w dobrych dziełach, ale potrzebują ziemskich współpracowników. Myślę, że Polska razem z Ukrainą mogłyby wnieść do Europy nowego ducha i zmienić pewne struktury, tak aby Wspólnota rzeczywiście oparta była na fundamentach chrześcijańskich, a Maryja była naszą Królową – podsumował biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej na Ukrainie.

radiomaryja.pl

drukuj