Nasz Dziennik: klimatyczna ideologia w Unii Europejskiej zniszczy polski przemysł motoryzacyjny
To może być niezwykle mocne uderzenie w całą naszą gospodarkę. Już 7 czerwca Parlament Europejski będzie głosował w sprawie „norm emisji CO2 dla nowych samochodów osobowych i dla nowych lekkich pojazdów użytkowych”. Jeżeli większość w europarlamencie pójdzie na rękę ekologom i zachodniemu lobby, oznacza to koniec samochodów spalinowych w Unii Europejskiej – informuje „Nasz Dziennik”.
Wszystko po to, aby zrealizować zakładane cele klimatyczne, z tym najważniejszym: osiągnięcie neutralności klimatycznej w 2050 r.
– Dojście do tego bez uszczerbku dla podmiotów działających na rynku motoryzacyjnym, w szczególności dla polskich firm, może być trudne. Należy tutaj bowiem uwzględnić realia gospodarcze oraz potrzeby konsumentów i przedsiębiorców. Obecnie toczące się dyskusje w Komisji Europejskiej i Parlamencie Europejskim pokazują, że jest jeszcze wiele do zrobienia – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Tomasz Bęben, dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.
Według badania przeprowadzonego na zlecenie Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych (CLEPA) działanie skupione wyłącznie na rozwoju pojazdów elektrycznych rodzi ryzyko likwidacji ponad pół miliona miejsc pracy.
– Nasze analizy są jednoznaczne: przyjęcie tych przepisów oznaczać będzie upadek wielu firm – nie tylko polskich. A jako że gospodarka jest systemem naczyń połączonych, odczują to także inne gałęzie przemysłu. Wkrótce przejedzie ideologiczny walec zielonych i socjalistów, który zamieni Europę w skansen – mówi Beata Kempa, poseł do Parlamentu Europejskiego.
Transport odpowiada za blisko 25 proc. emisji gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej, dlatego instytucje unijne postrzegają go jako kluczowy element w procesie osiągnięcia transformacji energetycznej.
Starcie między przemysłem motoryzacyjnym a tzw. organizacjami ekologicznymi i instytucjami unijnymi trwa od dawna. Nabrało ono szczególnego znaczenia w lipcu 2021 r., gdy Komisja Europejska przedstawiła pakiet klimatyczny „Fit for 55”. W obecnej sytuacji branża motoryzacyjna wskazuje na potrzebę przepisów regulujących standardy emisji CO2 w oparciu o zasadę otwartości technologicznej.
– Oznacza to, że w momencie, gdy czysty transport w postaci pojazdów elektrycznych będzie spełniać potrzeby konsumentów, rozwiązanie to będzie wykonalne. Natomiast tam, gdzie takie rozwiązanie nie będzie jeszcze możliwe, należałoby pozostawić wolność wyboru. Redukcja emisji CO2 będzie efektywna, gdy elektryczność oraz paliwa alternatywne zasilające pojazdy będą pochodzić z odnawialnych źródeł – podkreśla Tomasz Bęben.
Jak dodaje, proces ochrony środowiska nie powinien polegać na zakazywaniu pewnych technologii lub też stawianiu niektórych rozwiązań ponad innymi.
– Cel całkowitej redukcji emisji w ramach pomiaru z rury wydechowej będzie de facto równoznaczny z całkowitym zakazem stosowania pojazdów z silnikiem spalania wewnętrznego. Jakikolwiek cel niższy niż postulowane 100 proc. lub też uznanie redukcji emisji CO2 w oparciu o zrównoważone odnawialne źródła pozwoli takiego zakazu uniknąć – tłumaczy dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.
Cały artykuł dostępny jest [tutaj].
Rafał Stefaniuk/Nasz Dziennik



