fot. Łukasz Gągulski

Polscy kajakarze wkraczają w okres startowy

Polscy specjaliści od slalomu kajakowego trenują przed nowym sezonem. W maju odbędzie się pierwszy ważny sprawdzian – mistrzostwa Europy. Zawodnicy oprócz walki o wysokie lokaty na najważniejszych tegorocznych imprezach, myślą o 2024 roku i igrzyskach olimpijskich w Paryżu.


– Jesteśmy u progu sezonu. Pierwszym etapem są kwalifikacje, w których selekcjonujemy zawodników, którzy będą reprezentować nas na imprezach głównych – tłumaczy Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski w slalomie kajakowym.

Najważniejsze zawody w tym roku rozegrane zostaną w maju w słowackiej miejscowości Liptowski Mikułasz oraz w lipcu w niemieckim Augsburgu.

– Za nami ciężki okres przygotowawczy. Wkraczamy w długo oczekiwany okres startowy. Po okresie bez rywalizacji jest w nas głód. W pierwszych startach kontrolujemy poziom przygotowania zawodników. Do kwalifikacji i imprez głównych budujemy odpowiednią formę – dodaje trener.

fot. Łukasz Gągulski

W prowadzonej przez niego grupie szkoli się ośmiu seniorów, a wśród młodzieżowców siedmiu zawodników. To zaplecze głównej reprezentacji Polskiego Związku Kajakowego. Młodsi zawodnicy aktywnie włączają się do rywalizacji.

– Konkurencja w Polsce nie śpi. Jest coraz więcej młodych wilków, którzy motywują starszych do działania, rywalizacji, większej samokontroli i polepszania się – uważa doświadczony kajakarz Dariusz Popiela.

Zawodnik najpierw skupia się na wywalczeniu miejsca startu na najważniejszych imprezach, przy czym zauważa, że tym razem odstęp czasowy między nimi jest wyjątkowo krótki – zwykle mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata odbywają się w maju i wrześniu.

– To bardzo ważny sezon, szczególnie po latach covidowych, w których wiele moich planów zostało pokrzyżowanych. Dotknęła mnie też ta choroba. Z utęsknieniem czekam na sezon, żeby wystartować i sprawdzić się w pełnym wymiarze nieprzerywanego sezonu, w normalnych warunkach – stwierdza Popiela.

fot. Łukasz Gągulski

Choć w nowym sezon zawodnik wkracza małymi krokami, to bardzo istotny jest cel długoterminowy – igrzyska olimpijskie w Paryżu w 2024 roku.

– To oczywiście moje marzenie, z moim doświadczeniem i stażem nie ma innego celu niż jazda tam i walka o medale – deklaruje Dariusz Popiela.

Uczucie powrotu, ale z innego powodu, towarzyszy także Mateuszowi Polaczykowi. W jego wypadku pandemia nie stanowiła dużego problemu, bo mieszka w Szczawnicy, tuż nad Dunajcem, gdzie regularnie trenował.

– Dla mnie to przede wszystkim powrót po operacji barku, którą przeszedłem pod koniec września. Mam w założone trzy kotwice. Jestem po rekonstrukcji obrąbka stawowego – wyjaśnia Polaczyk.

W nowym sezonie kajakarz chce sprawdzić swoje aktualne możliwości.

– Na ile uda mi się pozbierać technicznie po tym, bo fizycznie to nie jest problem, wystarczy trenować z głową. Pewne rzeczy muszą zagrać, ręka musi wrócić do normalności, muszę ją rozciągnąć, dalej są z tym trochę problemy.  U mnie problem był taki, że cały czas ręka mnie bolała. Pierwszy incydent był w 2013 roku. Co chwila się to odnawiało. Zawsze stawialiśmy na ME lub MŚ. Nie byłem w stanie przejechać całego sezonu normalnie. Doszło do takiego zmęczenia materiału, że później ręka bolała mnie permanentnie – opowiada.

W ubiegłym roku na Pucharze Świata w Pradze Polaczyk zawadził ręką o kajak, co doprowadziło do tego, że nie był w stanie kontynuować sezonu. Po operacji wraca do trenowania i liczy, że powoli będzie zmierzał w stronę Paryża. Rywalizacja w K-1 w slalomie kajakowym stoi w Polsce na wysokim poziomie. Żaden z zawodników nie zamierza odpuszczać.

fot. Łukasz Gągulski

Polski Związek Kajakowy

drukuj