VII Niedziela Wielkanocna – Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

Być z Jezusem oznacza mieć misję. Wspaniały realizm Ewangelii, którą
usłyszeliśmy przed chwilą. Jezus wraca do Ojca, wstępuje do nieba, ale Jego
misja się nie kończy. … Wstępując do nieba Jezus kończy swoją misję "widzialną”,
ale Jego misja trwa. Następuje tylko rozdzielenie odpowiedzialności i zadań.
Trzeba wziąć się do pracy. Jezus poleca swoim uczniom zadanie, misję: "Idźcie na
cały świat i głoście Ewangelię”.

[CZYTANIA]

Być z Jezusem oznacza mieć misję. Wspaniały realizm Ewangelii, którą
usłyszeliśmy przed chwilą. Jezus wraca do Ojca, wstępuje do nieba, ale Jego
misja się nie kończy. Wstępując do nieba, Jezus nie mówi do swoich Apostołów:
"Miło było Was poznać. Minęło 3 lata mojej pracy misyjnej. Wszystko zakończyło
się pełnym sukcesem. Było mi dobrze z Wami, pomimo różnych trudności. Teraz
wracam do Ojca. Trzymajcie się. Do zobaczenia w niebie”. Nie! Nic z tych rzeczy.
Wstępując do nieba Jezus kończy swoją misję "widzialną”, ale Jego misja trwa.
Następuje tylko rozdzielenie odpowiedzialności i zadań. Trzeba wziąć się do
pracy. Jezus poleca swoim uczniom zadanie, misję: "Idźcie na cały świat i
głoście Ewangelię”. Może ktoś powiedzieć, że głoszenie Ewangelii dziś to zadanie
duchowieństwa, bo Jezus w wysłuchanym fragmencie Ewangelii polecił to zadanie
swoim Apostołom, a nie wszystkim swoim uczniom. Co więc z rzeszami ochrzczonych?
Czy ochrzczony może dyspensować się od głoszenia Ewangelii?

O ile święty Marek mówi o misji Apostołów, święty Łukasz podaje, że Jezus po
rozesłaniu Dwunastu, posłał również innych uczniów. Dzisiaj odpowiednikiem
Apostołów są pasterze Kościoła. Pozostali uczniowie, o których mowa w Ewangelii
reprezentują dzisiaj wszystkich ochrzczonych, cały laikat, czyli członków Ludu
Bożego. Dlatego trzeba wziąć się do pracy. Być wierzącym oznacza być posłanym.
Pierwsza ewangelizacja została zrealizowana w zdecydowanej większości przez
misjonarzy duchownych, nowa ewangelizacja, – o której wiele mówił, bł. Jan Paweł
II – powinna być promowana przez każdego wierzącego, nie tylko przez
duchowieństwo.Jestem przekonany, że wielu z was zastanawia się: Jak ja, zwykły
chrześcijanin, mogę dziś głosić Ewangelię? Przecież nie mam przygotowania,
studiów teologicznych itd…

Warunkiem koniecznym, aby głosić Ewangelię, nie są studia teologiczne, ale żywa
więź z Chrystusem. Studia pomagają poznać Jezusa, ale nie są warunkiem
koniecznym abyś głosił Ewangelię. Jezus posłał swoich Apostołów, aby głosili
Dobrą Nowinę tzn. wszystko to, czego doświadczyli , co przeżyli idąc za Nim,
żyjąc z Nim. Centrum Dobrej Nowiny nie jest treść, ale Osoba Jezusa Chrystusa.
Apostołowie głosili, to, co widzieli i przeżyli z Jezusem. Jezus zmienił ich
życie. Najważniejsze "studia” jakie ukończyli Apostołowie i pierwsi uczniowie,
opierały się na bliskości z Jezusem, na poznaniu i na miłowaniu Go. To jest
jedyny warunek konieczny, abyś mógł zabrać się do pracy, do misji, którą zleca
ci Jezus. Musisz być blisko Niego, abyś mógł "coś” o Nim powiedzieć innym.

Gdzie i w jakich środowiskach możesz głosić Jezusa? Jedna rzecz jest pewna. Ty,
jako osoba świecka możesz dotrzeć tam, gdzie nie dotrze twój proboszcz. Twój
dom, środowisko w jakim żyjesz, środowisko w jakim pracujesz potrzebuje twojego
świadectwa i twojego słowa o Chrystusie. Nie musisz myśleć o wyjeździe o Chin,
aby głosić Jezusa. Chiny, to twój dom i twoja praca. Trzeba, abyś tam żył po
chrześcijańsku i bronił wartości i prawdy. Jest też całe pole zaangażowania się
w posługę w parafii. Możesz pomagać w przygotowaniu Mszy świętej, możesz
zaangażować się w pomoc dla ubogich, odwiedzać chorych, pomagać w pracy z
dziećmi czy młodzieżą. Wystarczy żebyś wstał z ławki i chciał coś zrobić, a
znajdzie się miejsce dla ciebie.

W jednej z parafii poznałem kiedyś pewnego mężczyzna. Był żonaty, miał dwóch
synów. Jego żona chodziła co Niedzielę do kościoła. On nie chodził. Jego synowie
nie chodzili również, bo mówili: "jeśli tato nie idzie, to my też nie idziemy”.
Niedziela była też dniem pracy dla owego mężczyzny. Miał sklep, wiec również i w
Niedzielę go otwierał. Niemniej jednak coś tego mężczyznę męczyło w głębi duszy.
Pewnego niedzielnego poranka, gdy jego żona wybierała się do kościoła,
powiedział jej, że czuje wewnętrzną pustkę. To był znak, że czegoś mu jednak
brakuje. Jesienią 2009 roku organizowano rekolekcje dla małżeństw. Oddzielnie
dla kobiet i dla mężczyzn. Na zaproszenie księdza – odpowiedział pozytywnie, co
było zupełnym zaskoczeniem. Pojechał. Piątek, sobota, Niedziela. Weekend z
Bogiem. Wrócił do domu. Żona wysłała do księdza sms`a: "Proszę księdza, proszę
zwrócić mi mojego męża, bo ten mężczyzna, który przyjechał do domu, jest innym
człowiekiem”. To były przełomowe rekolekcje w życiu tego mężczyzny. Od tego
momentu wszystko zaczęło się zmieniać. W Niedzielę cała rodzina w kościele.
Synowie jako ministranci. Po kilku tygodniach, sam zdecydował zamykać sklep w
Niedzielę. Jeżdżąc za towarem, rozmawiając i spotykając różnych ludzi, zaczął
przepisywać fragmenty psalmów i rozdawać je jako formę modlitwy. Zaangażował się
w przygotowywanie rekolekcji dla małżeństw i dzisiaj pomaga dzieląc się swoim
doświadczeniem. Ten człowiek, to nie fantazja. To żywa osoba, która odkryła na
nowo Chrystusa i zrozumiała, że ma wiele do zrobienia w swoim domu i poza nim.
On zrozumiał, że być wierzącym oznacza być posłanym.

Posłuchaj na zakończenie pewnej historii…

Po zakończeniu II wojny światowej w pewnej wiosce zniszczonej przez
zbombardowanie znaleziono pośród ruin kościoła krzyż, raczej jego resztki.
Pozostał kawałek drewna i figura Jezusa ukrzyżowanego. Ludzie, którzy znaleźli
ów krzyż, położyli go na zniszczonym ołtarzu. Figura Jezusa zachowała się prawie
w całości. Zachowała się głowa, tułów, nogi. Brakowało jednak rąk. Pomimo
starań, nie odnaleziono rąk Jezusa pośród ruin. Wobec tego jedna z osób, która
znalazła krzyż położyła obok niego kartkę z napisem: "Nie mam innych rąk, jak
tylko twoje”.

Chcesz pracować dla Jezusa? Chcesz brać udział w Jego misji? Za moment skończy
się Msza. Usłyszymy słowa: "Idźcie w pokoju Chrystusa”. To nie zakończenie Mszy,
to posłanie, podobne do tego: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”. Być z
Jezusem oznacza mieć misję. Być wierzącym oznacza być posłanym.

Autor: O. Marcin Zubik CSsR
 Misjonarz pracujący w Argentynie
 Patagonia (Gobernador Costa – Chubut)

drukuj