Kosztowna reforma
Podstawą kształtowania decyzji o ustanawianiu obowiązującego wieku
emerytalnego powinna być rzetelna analiza sytuacji demograficznej tych generacji
i okresów, które będą obejmowane podwyższonym wiekiem emerytalnym. Porównania z
innymi krajami muszą uwzględniać istotne różnice w sytuacji demograficznej
Polski i krajów, które osiągnęły znacznie wyższy poziom rozwoju społecznego.
Cechy rozwoju demograficznego Polski obserwowane współcześnie są inne niż w
krajach wysoko rozwiniętych.
Przeciętne trwanie życia w Polsce noworodka płci męskiej w 2009 roku było
krótsze o 7,3 lat niż w krajach Europy Zachodniej, i tak: krótsze o 6,1 lat niż
w Austrii, o 6,2 niż w RFN, o 7 lat krótsze niż we Francji, o 7,7 lat krótsze
niż w Norwegii. Przeciętne trwanie życia noworodka płci żeńskiej w 2009 roku
było krótsze o 3 lata niż w Austrii i Niemczech, o 3,1 niż w Norwegii, Hiszpanii
i Grecji.
Przeciętne trwanie życia mężczyzn w Polsce jest o mniej więcej 6-7 lat
krótsze niż w krajach Europy Zachodniej, a kobiet o mniej więcej 3-4 lata.
Istotny wzrost przeciętnego dalszego życia nastąpił w Polsce dopiero od 1990
roku i odnosi się do populacji urodzonych po 1989 roku (od podjęcia procesu
transformacji systemowej). Wzrost przeciętnego trwania życia w większości nie
dotyczy tych populacji, które zamierza się objąć od 2013 roku podwyższonym
wiekiem emerytalnym. Urodzeni w latach 1953-1989 żyją o kilka lat krócej niż
generacje urodzonych po 1989 roku. Mężczyzna obecnie 30-letni, urodzony w 1982
r., ma przed sobą przeciętnie 40,08 lat życia. W Polsce utrzymuje się różnica
między przeciętnym trwaniem życia kobiet i mężczyzn – w 2009 roku w krajach
Europy Zachodniej (np. Niemcy, Włochy, Szwecja, Niderlandy, Wielka Brytania,
Dania) wynosiła ona około 4,1-5,1 lat, natomiast w krajach postsowieckich
kształtuje się na poziomie: od 8,3 (Węgry), 8,7 (Polska), 9,8 (Gruzja) do 11,3
(Litwa), 11,7 (Ukraina), 12,1 (Białoruś), 12,4 (Rosja). Wysokie różnice w
przeciętnym trwaniu życia kobiet i mężczyzn są charakterystyczne dla krajów,
gdzie przeciętne trwanie życia jest istotnie krótsze niż w krajach o wysokim
poziomie rozwoju.
Żyjemy krócej
Współcześnie miarą zdolności do pracy jest nie tylko prognozowane dalsze
trwanie życia noworodków, ale dalsze trwanie życia w zdrowiu. Polacy nie tylko
żyją krócej o kilka lat niż mieszkańcy Europy Zachodniej. Polacy żyją także
krócej w zdrowiu. Pod tym względem Polska ma bardzo duże zaniedbania. W polskim
systemie ochrony zdrowia nierzadko ratuje się życie, ale często pozostawia się
człowieka na wiele dalszych lat życia niezdolnym do pracy, a nierzadko i do
samodzielnej egzystencji. Winę za taki stan "ponoszą" niskie nakłady publiczne
na ochronę zdrowia, zła organizacja ochrony zdrowia nastawiona w pierwszej
kolejności na leczenie (i na osiąganie zysku).
Stan zdrowia ludności kształtuje się pod wpływem warunków i poziomu życia,
dostępu do usług ochrony zdrowia, w tym do profilaktyki, leczenia i
rehabilitacji, a także bezpieczeństwa w różnych dziedzinach życia społecznego i
gospodarczego. Dla oceny zdolności poszczególnych generacji do pracy istotne
znaczenie ma nie tylko długość życia w ogóle, ale długość życia w zdrowiu i bez
zdrowia. Według szacunków Eurostatu (Europejski Urząd Statystyczny, 2008 r.), w
Polsce mężczyźni przeżywają w zdrowiu (bez ograniczonej sprawności) 86 proc.
długości życia, kobiety 84 procent. Występują istotne różnice w długości życia,
w tym w długości życia w zdrowiu, między poziomem wykształcenia i płcią,
regionami. Osoby z wyższymi poziomami wykształcenia żyją o kilka lat dłużej, w
tym także żyją dłużej w zdrowiu, niż osoby z niskim poziomem wykształcenia.
Wskazuje to, że znaczne obciążenie pracą fizyczną, trudnymi warunkami pracy ma
istotny wpływ na przeciętne dalsze trwanie życia ogółem i dalsze trwanie w
zdrowiu. Z badań GUS z grudnia 2009 roku wynika, że co trzeci
sześćdziesięciolatek odczuwa trudności w wykonywaniu zwykłych prac domowych.
Według definicji UE co piąty Polak został zaliczony do kategorii
niepełnosprawnych, z tej grupy 1/3 (tj. 2,7 mln osób) ma poważne ograniczenia w
wykonywaniu czynności. Częstość ograniczeń w wykonywaniu czynności gwałtownie
rośnie wraz z wiekiem, szczególnie po osiągnięciu wieku 50 lat. Według kryteriów
UE wśród pięćdziesięciolatków co trzecia osoba została zaliczona do
niepełnosprawnych, wśród osiemdziesięciolatków 2/3 populacji. Polska należy do
krajów, gdzie poziom niepełnosprawności jest zdecydowanie wyższy niż w
większości krajów Europy Zachodniej (tylko nieco wyższy niż w Polsce jest na
Łotwie, Słowacji, w Estonii, na Węgrzech). Z badań GUS wynika, że pod koniec
2009 roku liczba niepełnosprawnych wynosiła 5,3 mln osób. Niepełnosprawność
"rośnie" wraz z wiekiem; w ogólnej liczbie badanych niepełnosprawni stanowili
ogółem 13,9 proc., w grupie 50-69 lat – 25 proc., w wieku 70 lat i więcej lat –
45,2 procent.
Zdolność do pracy a dochody
Polska w porównaniu z krajami Europy Zachodniej charakteryzuje się niskim
poziomem dochodu społecznego. PKB na 1 mieszkańca według Eurostatu wyniósł w
2010 roku 24 500 euro, zaś w 2009 roku – 23 600 euro. Średnia wartość PKB dla
Polski w przeliczeniu na 1 mieszkańca w 2009 r. wyniosła 14 255 euro, co
stanowiło 60,4 proc. średniej dla 27 państw Unii Europejskiej. W 2010 roku
wyniosła ona 14 673 euro, co stanowiło 59,9 proc. średniej unijnej.
Przedłużając ustawowy wiek emerytalny, należy zadać pytanie: Jak kształtuje
się płaca i wydajność pracy w funkcji wieku pracownika? Zgodnie z zasadami
ekonomii i gospodarki rynkowej wynagrodzenie pracownika równe jest krańcowej
produkcyjności pracy. Zasadne jest zatem twierdzenie, że po osiągnięciu pewnego
maksimum płacy w przedziale wieku 40-55 lat w zależności od wykonywanego zawodu
wydajność zatrudnionych spada, ale ich płace, obwarowane normalnymi w
cywilizowanym świecie regułami, cechuje pewna sztywność. W efekcie przedłużenia
okresu zatrudnienia może dochodzić do takiej sytuacji, gdy wydajność krańcowa
pracy zacznie być niższa od płacy, a więc "z danego nakładu kapitału" (włożonego
na stworzenie miejsca pracy). Osiągany zatem jest efekt produkcyjny niższy niż
poniesione nakłady na stworzenie miejsca pracy (zwraca na to uwagę Gary Becker w
swoich studiach nad kapitałem ludzkim). W konsekwencji w skali makro otrzymuje
się efekt po stronie PKB niższy od możliwego, poza tym kreuje się lukę
inflacyjną z tytułu produktu krańcowego pracy niższego od płacy. Natomiast
otworzenie możliwości zatrudnienia młodszym, mającym wyższą i do pewnego wieku
rosnącą wydajność, pozwoliłoby otrzymać produkt stanowiący pokrycie zarówno dla
płacy, jak i dla emerytury wypłacanej osobie, która miejsce pracy zwolniła.
Spadek wraz z wiekiem wydajności pracy nie dotyczy bynajmniej tylko robotników
pracujących przy maszynie, ale wszystkich możliwych prac (z pracą np. w urzędach
włącznie). Zatem wydłużenie wieku emerytalnego może okazać się ekonomicznie
nieuzasadnione. Wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat może przynieść z tytułu
zwykłych zależności biologiczno-techniczno-ekonomicznych więcej szkody po
stronie PKB, któremu to wzrostowi w założeniu ma służyć, niż pożytku. Powstaje
pytanie: Czy autorzy projektu policzyli funkcje regresji wydajności pracy w
zależności od wieku pracowników, w podziale na wykonywane rodzaje prac i zawody?
To trudny rachunek, ale – jeśli poważnie traktować projektowaną reformę wieku
emerytalnego – wręcz konieczny!
Bezrobocie a wydłużenie lat pracy
Trzeba zadać pytanie: Czy na polskim rynku pracy jest miejsce dla osób w
wieku powyżej 60./65. roku życia? Kreowana od ponad 20 lat w Polsce agresywna
polityka monetarna utrwaliła stan bardzo wysokiego bezrobocia (w maju 2002 r.
poziom bezrobocia wynosił 21,2 proc.). Gdyby reforma wieku emerytalnego
powiązana była z fundamentalnymi zmianami w polityce monetarnej, walce z
inflacją, sprzyjaniu wzrostowi podaży, konkurencji na rynku, tworzeniu nowych
miejsc pracy, to niewątpliwie taką reformę można byłoby poważnie rozważać.
Tymczasem reforma wieku emerytalnego ma utrwalać wszystkie negatywne procesy
wywoływane restrykcyjną polityką monetarną, której dramatyczne skutki
obserwujemy we wszystkich niemal dziedzinach (szczególnie na rynku pracy i w
sytuacji demograficznej Polski).
Wydłużanie wieku emerytalnego musi wpływać na istotne zmiany w polityce
rodzinnej państwa w zakresie opieki nad najstarszym i najmłodszym pokoleniem.
Późniejszy wiek emerytalny ograniczy potencjał opiekuńczy rodziny. Osoby
wydłużające czas aktywności zawodowej są pozbawione możliwości zapewniania
osobistej opieki swoim niesamodzielnym członkom rodziny. Osobista praca
opiekuńcza członka rodziny może być oczywiście zastępowana usługami instytucji
lub osób spoza rodziny, ale wpłynie to nie tylko na jakość opieki, ale także na
istotny wzrost kosztów opieki realizowanej przez instytucje lub osoby spoza
rodziny i kształtowanie więzi rodzinnych.
Autorka jest kierownikiem Katedry Polityki Społecznej na Uniwersytecie
Warszawskim.
