fot. Marcin Lubnau

[TYLKO U NAS] Prof. J. Hilszczański o Unijnej Strategii na rzecz Bioróżnorodności 2030: Gdybyśmy chcieli w ostatnich fragmentach starych lasów wprowadzić wyłącznie ochronę ścisłą, to zainicjowalibyśmy powolny  proces utraty bioróżnorodności

Obecnie, kiedy mamy zdecydowanie mniej lasów (w Polsce lasy stanowią jedynie 30 proc. powierzchni kraju) są one pofragmentowane. W takich warunkach mechanizmy oparte o wielkoskalowe zaburzenia, które kształtowały bioróżnorodność lasów, nie są w stanie funkcjonować tak jak to było w przeszłości, w erze przedindustrialnej. Cały mechanizm ukształtowany przez tysiąclecia nie działa dzisiaj w Europie. Gdybyśmy chcieli w ostatnich fragmentach starych lasów, bo o tym mówi unijna strategia, wprowadzić wyłącznie ochronę bierną, czyli nicnierobienie, to zniszczylibyśmy wielowiekowy proces dostosowywania się ekosystemów leśnych do działalności człowieka, proces, który ukształtował bioróżnorodność leśną Europy – mówił prof. Jacek Hilszczański, dyrektor Instytutu Badawczego Leśnictwa, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Lasy Państwowe udostępniły na swojej stronie ekspertyzy odnoszące się do skutków przyjęcia Unijnej Strategii na rzecz Bioróżnorodności 2030, które są dostępne pod adresem: https://www.lasy.gov.pl/pl/informacje/aktualnosci/ekspertyzy-dotyczac-unijnej-strategii-dla-bioroznorodnosci

Prof. Jacek Hilszczański odniósł się do zagrożeń, jakie niesie ze sobą strategia o bioróżnorodności, którą przygotowała Komisja Europejska.

– Jest tutaj szereg aspektów, które trzeba brać pod uwagę. Chodzi chociażby o zagadnienia związane z ochroną lasu, czyli zjawiskami mówiąc w skrócie powodującymi jego zamieranie. Jest to bardzo niebezpieczne z wielu punktów widzenia, ale dla mnie najważniejszym jest to, iż ochrona ścisła nie pozwala na jakąkolwiek reakcję. Lasy zostaną pozostawione same sobie. Za 10-15 lat możemy borykać się z problemem masowego zamierania lasów. Obszary, które zostały wyznaczone do ochrony ścisłej, stracą swoje walory. Już dzisiaj takim przykładem są lasy objęte ochroną ścisłą, w których dominuje świerk, cierpiący od suszy i korników – wskazał dyrektor Instytutu Badawczego Leśnictwa.

– Chce się ściśle chronić fragmenty starych lasów, a zapomina się o tym, że ekosystem żyje i potrzebuje zarówno w dłuższej skali czasowej, ale także  przestrzennej ciągłych zmian. To nie jest muzeum, w którym możemy chronić dany stan. Jest to bardzo niebezpieczne podejście, bo może spowodować straty w bioróżnorodności – dodał.

Profesor przedstawił sposób, w jaki funkcjonują ekosystemy leśne w naszej strefie klimatycznej.

– Chodzi o to, że ekosystemy leśne w naszej strefie klimatycznej są w stanie utrzymać pełną bioróżnorodność, ale potrzebują do tego dużych obszarów. Mówiąc wprost, żeby był młody las, to stary las musi obumrzeć. Nie ma innego wyjścia. Sama natura inicjowała te procesy na przykład poprzez pożary, wiatrołomy czy gradację owadów. Zachowana była pewna równowaga pomiędzy różnymi stadiami sukcesyjnymi lasu, czyli był i młody las, i stary; las zwarty, cienisty i las „otwarty”, czyli ciepły, co zapewniało byt pełnej różnorodności zamieszkujących je organizmów. Nie było więc zagrożenia, iż jakiś element bioróżnorodności nie znajdzie w danym czasie miejsca dla siebie – powiedział nasz rozmówca.

Prof. Jacek Hilszczański zwrócił uwagę, że obecnie jedynym sposobem na utrzymanie bioróżnorodności w polskich lasach jest ochrona czynna, czyli działalność człowieka.

– Obecnie, kiedy mamy zdecydowanie mniej lasów (w Polsce lasy stanowią jedynie 30 proc. powierzchni kraju) są one pofragmentowane, w takich warunkach mechanizmy oparte o wielkoskalowe zaburzenia, które kształtowały bioróżnorodność lasów, nie są w stanie funkcjonować tak jak to było w przeszłości, w erze przedindustrialnej. Cały mechanizm ukształtowany przez tysiąclecia nie działa dzisiaj w Europie. Gdybyśmy chcieli w ostatnich fragmentach starych lasów, bo o tym mówi unijna strategia, wprowadzić wyłącznie ochronę bierną, czyli nicnierobienie, to zniszczylibyśmy wielowiekowy proces dostosowywania się ekosystemów leśnych do działalności człowieka, proces, który ukształtował bioróżnorodność leśną Europy – oznajmił dyrektor Instytutu Badawczego Leśnictwa.

– Problem w tym, że zamieranie lasu nie może odbywać się w skali całych kompleksów leśnych, bo zagraża to ciągłości funkcjonowania poszczególnych stadiów sukcesyjnych, a tak może się dziać w przypadku obejmowania ochroną ścisłą resztek starych lasów. Jedynym sposobem na utrzymanie bioróżnorodności na ograniczonych obszarowo lasach jest ochrona czynna. Człowiek działał tak od wieków i robił to nieintencjonalnie, bo 200-300 lat temu nikt nie myślał o tym, że jak wytnie kawałek lasu, to tworzy wczesnosukcesyjne stadia lasu, a tym samym zapewnia miejsce dla organizmów tam bytujących i pozwala na utrzymanie dużej bioróżnorodności – dodał.

Przyjęcie unijnej strategii dot. bioróżnorodności zachwieje rynkiem pracy w wielu krajach Wspólnoty.

– To by była jedna wielka tragedia dla rynku pracy związanego z drewnem w całej Unii Europejskiej, a najbardziej w krajach, które najsilniej partycypowałyby w tym procesie. To nie jest tak, że Unia Europejska zamierza chronić ściśle 10 proc. powierzchni lasów w każdym kraju. Tam jest powiedziane, że będziemy to robić w skali całej Unii Europejskiej. To gdzie je będziemy chronić? W Danii, Holandii czy Belgii? Tam trudno będzie znaleźć nawet 2 proc. do ścisłej ochrony. To wszystko skoncentruje się na Wschodzie, czyli w takich krajach jak Polska, Bułgaria, Rumunia. Rynek drzewny w tych krajach naprawdę potężnie ucierpi. My na tym stracimy, ale zyskają Rosja, Brazylia czy Chiny, ponieważ znaczna część pozyskania drewna, które w tej chwili w sposób zrównoważony następuje w Unii Europejskiej, przeniesie się do innych państw – podsumował prof. Jacek Hilszczański.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj