Nauka rekolekcyjna wygłoszona podczas wielkopostnych rekolekcji dla rolników i mieszkańców wsi (1)


Pobierz Pobierz

„Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem” – wiara jako odpowiedź na
Boże słowo



Wstęp

Drodzy bracia i siostry, przypomnę na początku, że nasza droga myślowa w rozważaniach rekolekcyjnych ma ogólny temat: „Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość” i prowadzić nas będzie poprzez cnoty teologiczne: wiarę, nadzieję i miłość oraz przez uczynki pokutne: jałmużnę, modlitwę i post. Obecną, pierwszą konferencję poświęcimy zagadnieniu wiary, a mottem uczynimy słowa dzisiejszego refrenu psalmu responsoryjnego: „Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem”. W naszych rekolekcjach, oprócz modlitwy, ważną czynnością będzie słuchanie i rozważanie Bożego słowa, które ma nam pomóc w naszej odnowie wewnętrznej, w pogłębieniu naszej wiary, w odnowieniu nadziei i pomnożeniu miłości. . Zanim skoncentrujemy się wokół tematu wiary, pragnę skierować słowo pozdrowienia i zaproszenia do głównych adresatów tych rekolekcji, a więc do rolników i mieszkańców wsi.

1. Pozdrowienie adresatów rekolekcji: rolników i mieszkańców wsi

Drodzy rolnicy, reprezentujecie jeden z najstarszych zawodów świata i wypełniacie niezmiernie ważne powołanie. To wy – wedle pierwotnego Bożego zlecenia – czynicie sobie „ziemię poddaną” (por. Rdz 1,28a). To wy, trudzicie się, by ona wydawała plony, by nie zabrakło nam chleba powszedniego i innych produktów żywnościowych. Jesteście potrzebni Narodowi, bo go żywicie. Ludziom nie wystarczy produkcja przemysłowa, nie wystarczą fabryki i zakłady pracy, których dzisiaj i tak nam brakuje. Wszyscy potrzebujemy do biologicznego życia na ziemi pokarmu. Każdy naród, także nasz Naród, potrzebuje pracy rolnika, gdyż potrzebuje chleba powszedniego, który jest „owocem ziemi i pracy rąk ludzkich”. Chleb jest owocem ziemi, ale trzeba nań pracować, aby go ziemia wydała. Drodzy rolnicy, jesteście żywicielami narodu. Patrzymy na was z wielką czcią i wdzięcznością. Wiemy dobrze, że większość z was to ludzie głębokiej wiary, przyjaciele Pana Boga i ludzi, to wspaniali synowie Kościoła i Narodu. Dla wielu z was Bóg znajduje się zawsze na pierwszym miejscu. Wyznajecie waszą wiarę w modlitwie, w uczęszczaniu do kościoła, w zachowywaniu Bożych przykazań, w trosce o wasze świątynie, w dzieleniu się tym, co macie z potrzebującymi. Chętnie składacie w darze płody rolne w darze na seminaria duchowne, zakony kontemplacyjne. Dzielicie się żywnością ofiarami powodzi, pożarów czy innych klęsk żywiołowych i przeróżnych nieszczęść. Niesiecie na ramionach liczne krzyże. Mają one różne imiona. Dręczą was z pewnością różne choroby i słabości ludzkie, klęski żywiołowe, ale także daje się wam we znaki, nie zawsze wam sprzyjająca polityka rolna: – zawyżone ceny nawozów, maszyn rolniczych, środków ochrony roślin i niesprawiedliwe, często zaniżone ceny skupu zboża, rzepaku, ziemniaków, buraków, czy też żywca, zwierząt hodowlanych, brak pewnych rynków zbytu. Wiemy, że jest to wszystko mniej korzystne niż w innych krajach unijnych. Ciągle nie ma zrównania dopłat z waszymi kolegami z innych krajów unijnych. Mówi się o tym od wielu już lat i bez skutku. Ubolewamy nad tym, że już w tym sektorze Unia jest podzielona. Ponadto dają się wam we znaki restrykcje unijne odnośnie uprawy ziemi i hodowli zwierząt. Nie zawsze może czuć się gospodarzami we własnym domu i kraju. Tym bardziej wyrażamy wam uznanie i wdzięczność, że trwacie na posterunku, że nie zdradzacie swego powołania.

Drodzy rolnicy, jesteście spadkobiercami bardzo chlubnego dziedzictwa narodowego, tradycji polskiej wsi, pielęgnowania zwyczajów rodzinnych, religijnych, patriotycznych. Pielęgnujecie folklor polskiej wsi przez promowanie zespołów śpiewaczych, orkiestr i kapeli ludowych, koła gospodyń wiejskich i innych zespołów. Tyle pochwał i słów uznania wypowiedzieli wobec was w przeszłości wielcy Polacy: wieszczowie, ludzie nauki, politycy i przede wszystkim wybitni hierarchowie, na czele z ks. kard. Stefanem Wyszyńskim, Prymasem Tysiąclecia i błogosławionym Janem Pawłem II.

Ks. kard. Wyszyński, krótko przed śmiercią mówił do przedstawicieli „Solidarności Wiejskiej”: „Gdy człowiek zetknie się bliżej z ogromną siłą duchową, moralną i społeczną środowiska wiejskiego, widzi wyraźnie, jak słuszna jest walka o podstawowe prawa osoby ludzkiej, jak uzasadniony jest dodatkowy tytuł przestrzegania tych praw, wynikający z racji posiadania ziemi”.

Tyle pochlebnych myśli pod waszym adresem wypowiedział na ziemi polskiej bł. Jan Paweł II. Podtrzymał ten szczytny tytuł jaki wam nasza narodowa historia przyznała, że jesteście tymi, którzy „żywią i bronią”. Będziemy mieli okazję przywoływać jego ciągle aktualne słowa.

Drodzy rolnicy i mieszkańcy wsi, jak wszystkim innym ugrupowaniom społecznym, tak i wam potrzebne jest dzisiaj wsparcie Kościoła. Jak wszyscy zauważamy, w mediach liberalnych Kościół dzisiaj nie ma uznania. Wręcz przeciwnie bywa ośmieszany a nawet wyszydzany. W mediach słyszymy coraz więcej buńczucznych wypowiedzi o konieczności ograniczania działalności Kościoła o potrzebie rozprawy z „czarnymi”. Najczęściej mówi się dziś o widzialnej stronie Kościoła, o ludzkich słabościach osób duchownych i zwykłych katolików, a przemilcza się to, co płynie od Boga, to, co jest potrzebne człowiekowi, a co Chrystus złożył w skarbcu Kościoła. My, ludzie powołani przez Chrystusa, mimo niesprzyjającej aury społecznej, nie zejdziemy z zagonu Pańskiego. Żywimy przekonanie, że to co przekazujemy nie pochodzi od nas ludzi, ale jest to Boża moc, która w głoszonym słowie Bożym i w sakramentach świętych przychodzi do ludzi i pozwala im uczciwie żyć. Tej mocy Bożej wszyscy potrzebujemy do dobrego, godziwego życia, potrzebują ją wierzący i niewierzący. Wierzący czerpią ją z wiary, z modlitwy, ze słowa Bożego, z sakramentów. Niewierzący udają, że sobie bez Boga poradzą, że nadal potrzeby jest wysiłek, żeby Kościół wypchnąć z życia publicznego i sprowadzić jego działalność do sfery prywatnej.

My zaś wierzący, czynimy wszystko, by nie dać się wyeliminować z życia publicznego Narodu. Mamy bowiem świadomość, że jesteśmy Narodowi potrzebni, wskazując na wartości pochodzące od Boga.

Przypomnijmy słowa, które bł. Jan Paweł II wypowiedział w Krakowie 10 czerwca 1979 r., na zakończenie I pielgrzymki do Ojczyzny:

„I dlatego – zanim stąd odejdę, proszę was, abyście to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym,

– abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,

– abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.

Proszę was:

– abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych o matek ją znajdowało,

– abyście od Niego nigdy nie odstąpili,

-abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha , do której On „wzywa” człowieka,

-abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu”.

Drodzy słuchacze, aby lepiej odpowiedzieć na przypomniany apel bł. Jana Pawła II, aby odnowić spojrzenie na rzeczywistość: na Pana Boga, na naszą ludzką kondycję wobec Pana Boga i bliźnich, potrzebna jest nam refleksja, potrzebny jest nam religijny namysł. Ma on miejsce w rekolekcjach wielkopostnych, które odprawiamy w naszych parafiach. Niech ten namysł i duch modlitwy wypełnia także nasze rekolekcje radiowe, które dziś podejmujemy. Ich wiodącym tematem są słowa Ojca Św. Benedykta XVI, które towarzyszyły mu podczas pielgrzymki do Niemiec we wrześniu ub. roku. Słowa te brzmią: „Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość”. Musimy wrócić do Pana Boga, by wygrać przyszłość. Tylko Bóg, Jego Prawo jest gwarantem przyszłości człowieka i świata. To nawet filozof niemiecki o orientacji agnostycznej, Martin Heidegger, patrząc na wydarzenia XX wieku, powiedział: „tylko Bóg może nas uratować”.

Istotnym celem naszych rekolekcji będzie zatem pogłębienie naszej wiary w Boga, odnowienie z Nim naszej wewnętrznej więzi, byśmy mogli z Nim pozostawiać w dialogu, w postawie czci i adoracji, w postawie miłości i posłuszeństwa. Stąd też już na początku zastanawiamy się nad wiarą, nad pytaniem, co to znaczy wierzyć w Boga?; jakiego człowieka można nazwać człowiekiem wierzącym i to wierzącym po chrześcijańsku, po katolicku?.

2. Główne elementy naszej wiary



Podejmując refleksję nad wiarą przypomnijmy główne myśli pielgrzymki Ojca św. Benedykta XVI do Polski z maja 2006. Pielgrzymka miała hasło: „Trwajcie mocni w wierze”. Ojciec św. w wielu miejscach przypominał, że dojrzała wiara człowieka zawiera trzy istotne elementy. Pierwszym z nich jest przyjęcie zespołu prawd objawionych nam przez Pana Boga, przede wszystkich – przekazanych nam przez Jezusa Chrystusa. Przyjęcie tych prawd zakładana poznanie tych prawd. Jest tu potrzebna lektura Pisma Świętego, słuchanie Bożego słowa na liturgii i podczas innych nabożeństw i spotkań religijnych, słuchanie homilii, kazań, konferencji religijnych, lektura Katechizmu Kościoła Katolickiego, także czytanie dobrych książek teologicznych i prasy katolickiej . Ojciec św. zwracał uwagę na potrzebę integralnego przyjęcia prawdy objawionej, a więc nie wybiórczego ale całościowego. Znane i widoczne bywa zjawisko wybierania i akceptowania z depozytu Objawienia, tylko niektórych prawd, zwłaszcza tych łatwiejszych do zachowania i przestrzegania. Bywa tak, że niektórzy nie przyjmują prawd trudnych, np. prawdy o ochronie życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci, czy prawdy o małżeństwie jako związku między mężczyzną i kobietą. Zdarza się to dziś często politykom i dziennikarzom, którzy uznają się za katolików. .

Drugim elementem zawartym w naszej wierze jest osobista więź z Panem Bogiem – przez Chrystusa w Duchu Świętym. W wierze zawsze chodzi o nawiązanie osobistej więzi z Panem Bogiem, jest ona spotkaniem osoby z Osobą, osoby ludzkiej z osobowym Bogiem.

Trzecim, istotnym składnikiem dojrzałej wiary jest okazywanie Bogu posłuszeństwa, czyli odejmowanie życia wedle Bożej woli, zawartej w Jego przykazaniach. . W wierze religijnej zawsze chodzi o bycie Bogu posłusznym: „Oto idę, abym pełnił Twoją wolę.

W tym momencie naszej refleksji chcemy sobie przypomnieć bardzo dramatyczną scenę z życia Abrahama. Była ona przypomniana w tym roku w drugą Niedzielę Wielkiego Postu. Pod koniec życia Abrahama Bóg skierował do niego takie polecenie: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz (…), idź do kraju Moria(…)i tam złóż go w ofierze” (Rdz 22,2). Przerażające słowa, niewyobrażalne żądanie!. Bóg temu staremu, ponad stuletniemu człowiekowi, którego jedyną nadzieją na tym świecie był jedyny, oczekiwany przez całe dziesięciolecia syn, nakazuje tegoż syna zabić własnymi rękami. Dla wielu zwykłych ludzi wydaje się to zupełnie niezrozumiałe i nie do przyjęcia. Wywołuje nawet bunt i zgorszenie. Dla ludzi niewierzących staje się dowodem bezsensowności całego przekazu biblijnego. Czyż Bóg musi być aż tak bardzo okrutny?. Ta dramatyczna historia może być też pytaniem o granice posłuszeństwa. Próba jakiej zostaje poddany patriarcha, zdawała się przeczyć przymierzu, jakie z nim wcześniej zawarł Bóg, który obiecał potomstwo, dotrzymał obietnicy a potem jakby wszystkiemu zaprzeczył. Stary Abraham nas wszystkich zaskoczył. Dla niego Bóg był naprawdę najważniejszy. Zaparł się samego siebie i chciał spełnić polecenie Boga. Jak się okazało zamiarem Boga nie było zabicie Izaaka, ale poznanie Abrahama, a dokładniej – zbadanie jego wiary, jego posłuszeństwa.

Przypomnijmy, że ta dramatyczna historia z Abrahamem i Izaakiem była zapowiedzią dramatu krzyża. Góra Moria w Jerozolimie była zapowiedzią Góry Kalwarii. Ojciec wydający na śmierć w ręce ludzi swojego Jedynego Syna – to także patrząc tylko po ludzku – bezsensowny akt. Nie pojęli go nawet najbliżsi uczniowie Jezusa. W Wielki Piątek chyba postawili sobie pytanie czy rzeczywiście Jezus jest Mesjaszem?. Dlaczego kończył tak piękną misję swojego życia na krzyżu, dlaczego dał się pojmać i zabić?. Zachodzili w głowę, jak klęska krzyża może być zwycięstwem? Dopiero potem wszystko się wyjaśniło, gdy go zobaczyli zmartwychwstałego, gdy otrzymali obiecane dary Ducha Świętego. Przekonali się, że krzyż był zwycięstwem, że przez posłuszeństwo Jezusa, dobrowolne przyjęcie wyroku śmierci, dokonało się zbawienie świata.

Drodzy bracia i siostry, w wierze chodzi zawsze o posłuszeństwo Bogu, o posłuszeństwo Jego słowu: „Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem”. Nie pogardził słowem Jezusa urzędnik królewski, który dowiedziawszy się, „że Jezus przybył z Judei do Galilei, przyszedł do niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający” (J 4,47). Jezus tym razem nie poszedł do chorego syna, ale powiedział ojcu słowa: „Idź, syn twój żyje”. Ewangelista mówi, że „Uwierzył ów człowiek słowu, które Jezus powiedział do Niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: . I uwierzył on sam o cała jego rodzina” (J 4,50-53)”.

Przypomnijmy sobie też ewangeliczną kobietę chorą od dwunastu lat na krwotok, która za wszelką cenę chciała się dotknąć frędzli płaszcza Jezusa, wierząc, że będzie uzdrowiona. Tak się też stało. Została uzdrowiona. Jezus zauważył to dotknięcie z wiarą i powiedział Jej wobec tam obecnych: „Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła” (Mt 9,22).

Drodzy bracia i siostry z nauki katechizmu pamiętamy, że wiara jest dana i zadana. Jest dana – oznacza to, ze jest ona darem, Bożym, o który trzeba prosić. Stąd też w Apostołowie pewnego dnia prosili Jezusa: „Panie, przymnóż nam wiary” ( ) Wiara jest także nam zadana. Oznacza to, że coś w wierze zależy także od nas, że oprócz łaski jest w wierze także nasz udział. Jest osobista zgoda na to, co mówi do nas Bóg. Jest z naszej strony deklaracja, że jesteśmy naprawdę gotowi pełnić wolę Bożą.

Drodzy bracia i siostry, prośmy pokornie w tej Eucharystii o pomnożenie daru, łaski wiary. Prośmy o dar naszego otwierania się na Pana Boga i Jego miłość. Znamy z pewnością ludzi w kręgu naszych znajomych, sąsiadów, może także wśród naszych przyjaciół, którym do Pana Boga „nie jest po drodze”, który żyją tak jakby Boga nie było. W imię miłości bliźniego, w imię troski o dobro naszych bliźnich , błagajmy Chrystusa o ten dar dla tych, którzy go utracili. Może wynieśli go z domu rodzinnego, a potem w wierze życia gdzieś go zagubili, prośmy Chrystusa, aby im ten dar pozwolił odnaleźć.

Młody chłopak trafił do wspólnoty „Cenacolo”. Jest to wspólnota dla narkomanów. Nie ma tam telewizji, psychologów, psychiatrów. Jedynym sposobem wychodzenia z uzależnienia jest modlitwa i praca. Codziennie w regulaminie wspólnoty jest czas na Mszę św., rozmyślanie, różaniec, czytanie Pisma Świętego. Po kilku dniach ten chłopiec spotyka się z siostrą Elwirą i mówi jej: „Proszę siostry, ja nie będę się modlił, ja nie wierzę w Boga”. Siostra odpowiada: „Ty nie musisz wierzyć. Ty się módl, a ja za ciebie będę wierzyć” Chłopiec posłuchał, podjął modlitwę. Po pewnym czasie otrzymał dar wiary.

Drodzy bracia i siostry, jesteśmy dziećmi Kościoła. Matka Kościół wierzy za nas. My np. w wierze Kościoła chrzcimy małe dzieci. W czasie Mszy św. , przed przyjęciem Komunii św., modlimy się: „Panie, Jezu Chryste, nie patrz na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła…”. Kościół przechowuje wiarę i ją praktykuje. Pielęgnujmy i umacniajmy wiarę w Kościele. Budujmy się wiarą naszych bliźnich. My, kapłani budujemy się wiarą waszą, a wy także naszą. I to jest piękne.

Zakończenie

Drodzy bracia i siostry, prośmy o dar wiary, o łaskę nawrócenia ludzi, piastujących urzędy publiczne: o dar odnowy moralnej i religijnej dla polityków, dziennikarzy, lekarzy, sędziów, nauczycieli, ludzi nauki, także mieszkańców wsi, dla wszystkich. Prośmy o dar pokornej wiary, o poddanie się oczyszczeniu miłosiernemu Bogu. Wiemy dobrze, że człowiek sam nie może się zbawić. Jeśli wszyscy się nawrócą, to będą się czuć w Kościele jak w domu. Niech nasza, pierwsza rekolekcyjna liturgia będzie wołaniem do Chrystusa: „Panie, przymnóż nam wiary”. Amen.

drukuj