Białorusini nie dają zamknąć sobie ust
Białorusini nie dają za wygraną. Domagają się nowych wyborów prezydenckich. Alaksandr Łukaszenka chce zamknąć usta nie tylko demonstrantom, ale i dziennikarzom.
Białoruska milicja znów była bezlitosna. Jeden z mężczyzn na manifestację zawiózł swojego przyjaciela. Sam w demonstracji brać udziału nie chciał. Zrobił jedynie kilka zdjęć gromadzących się ludzi. To wystarczyło, by zaczęły go śledzić siły bezpieczeństwa.
– Wyciągnęli mnie z samochodu, zaczęli bić, chcieli zmusić mnie do odblokowania telefonu i pokazania im, co tam jest – mówił mężczyzna.
Gdy tego nie zrobił ich brutalność wzrosła.
– Zaczęli mnie bić jeszcze bardziej pałkami, nogami, miażdżyli mój telefon i bili dalej, aż złamali mi palce i straciłem przytomność – dodał.
W taki sposób od kilku tygodni milicja prezydenta Alaksandra Łukaszenki chce zamknąć usta Białorusinom, którzy domagają się wolności i powtórzenia sfałszowanych wyborów. Ludzie jednak nie dają za wygraną.
Alaksandr Łukaszenka uciszyć próbuje także media. Zagranicznym dziennikarzom odbierane są akredytacje. Lokalnych zatrzymuje milicja. Nie mają możliwości przekazywania tego, co się dzieje na ulicach Białorusi. Redakcje dostają materiały od uczestników protestów. Z tym również walczy milicja.
Alaksandr Łukaszenka ma poplecznika w Rosji. Prezydent Władimir Putin głośno mówi, że Rosja wybory przeprowadzone 9 października uważa za prawomocne.
– Głównym celem Rosji jest zapobieganie takiej sytuacji, że władze na Białorusi przejmują siły, którym celem i manifestem politycznym jest integracja ze strukturami zachodnimi – ocenił politolog dr Tomasz Matras.
W całej sprawie niepokoi sytuacja Polaków mieszkających na Białorusi. Według nieoficjalnych statystyk może tam mieszkać nawet pół miliona Polaków. Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – minister Michał Dworczyk deklaruje, że nasi rodacy nie pozostaną bez wsparcia.
– My monitorujemy sytuację i absolutnie nie ma zgody na to, żeby polska mniejszość była w jakiś sposób represjonowana czy źle traktowana – zapewnił Michał Dworczyk.
Troska o polską mniejszość na Białorusi jest naszym podstawowym obowiązkiem – podkreśla poseł konfederacji Robert Winnicki.
– Rząd powinien zachowywać się wstrzemięźliwie i wobec sytuacji na Białorusi ustawiać się w roli mediatora. W roli tego, który może, teoretycznie, mediować między rządem a opozycją i jednocześnie przy tym pilnować polskich interesów narodowych. A tymi interesami jest to, żebyśmy mogli o naszą mniejszość na Białorusi dbać, żebyśmy mogli z Białorusią handlować, żeby Białoruś była niepodległym państwem – akcentował Robert Winnicki z Konfederacji.
Napięcia potęguje jednak prezydent Białorusi. Alaksandr Łukaszenka oskarża Polskę o próbę rozbioru Białorusi i zajęcia Grodna. Z tego powodu nakazał wzmocnić siły wojskowe przy granicy z Polską. Na Grodzieńszczyźnie będą prowadzone manewry mające przygotować wojsko na ewentualne zagrożenie militarne
– Alaksandr Łukaszenka, tudzież propaganda białoruska czy rosyjska, wielokrotnie próbowała straszyć Białorusinów i Rosjan polską agresją, natowską agresją. Nie ma to nic związanego z rzeczywistością, to są wypowiedzi na użytek wewnętrzny – wskazał Michał Dworczyk.
Masowe protesty na Białorusi pokazują, że wielu Białorusinów nie daje się zwieść reżimowej propagandzie.
TV Trwam News



