Więzi emocjonalne dzieci z rodzicami
Audycja dla Małżonków i Rodziców z 13.01.2009 r.
Maria Kucaj – psycholog
Temat: Więzi emocjonalne dzieci z rodzicami w rodzinie rozbitej
W ubiegłym tygodniu z wielką uwagą i zainteresowaniem słuchałam wykładu J.E Księdza Biskupa Stanisława Stefanka przy współudziale Ojca Profesora Kazimierza Lubowickiego na temat: Święta Rodzina z Nazaretu wzorem rodziny ludzkiej.
Piękny refleksyjny i jakże ciągle aktualny i wzorcowy temat.
Kilka myśli z powyższego:
Dom w Nazarecie zbudowany na fundamencie więzi małżeńskiej.
Małżeństwo to wzajemne zawierzenie, to miłość małżonków.
Radość z narodzenia dziecka to radość dla małżonków i owoc ich miłości.
Liczne świadectwa słuchaczy podkreślające wartość rodziny, opartej na wzajemnej miłości, wierności, uczciwości małżeńskiej.
Refleksja kochającej babci z Zamościa, która mimo zapewnienia wszystkiego, swojej małej wnuczce i bycia na posterunku 24 godziny na dobę, doznała niemalże szoku, gdy ta wnusia domagała się powrotu mamy i taty.
No bo jaka to jest rodzina bez mamy i taty?
Czy dziecko może prawidłowo się rozwijać gdy nie ma właściwego wzorca rodziny – przede wszystkim mamy, taty, a także babci dziadka i dalszych członków rodziny.
Rodzina powinna być oparta na mocnym fundamencie wzajemnej miłości i więzi uczuciowej.
Żaden dom nie utrzyma się i nie będzie trwały, gdy nie będzie zbudowany na mocnych fundamentach. Dom na skale, jako symbol trwałości.
Jednocześnie też, aby dom był trwały trzeba go stale pielęgnować.
Również i miłość będącą fundamentem małżeństwa, rodziny należy pielęgnować, szanować i rozwijać.
Od nas samych zależy jakie będą więzi emocjonalne, jakie będą wzajemne uczucia, jaka będzie atmosfera w naszej rodzinie.
Prawdziwa więź emocjonalna w rodzinie, na podłożu wzajemnej miłości, uczuciu to – dawanie siebie, a nie branie. To wzajemne akceptowanie siebie, wszechstronna pomoc, ale też odpowiedzialność moralna, fizyczna i materialna za rodzinę.
Ta prawidłowość więzi emocjonalnej, wzajemnej miłości, uczucia, szacunku daje podstawę mocnego i trwałego fundamentu małżeństwa.
Małżeństwa jako związku na dobre i na złe – na całe życie.
Od wartości wzajemnego uczucia w małżeństwie, od pielęgnacji i stałego ubogacania miłości zależy nie tylko los małżeństwa, ale i los i rozwój dzieci.
Za tym, jakże wymownym jest temat Święta Rodzina z Nazaretu wzorem rodziny ludzkiej – poruszany w ubiegły tygodniu.
A jakże tragicznym w konsekwencjach, dla całej rodziny ludzkiej, a zwłaszcza dla dzieci, jest brak w rodzinie ludzkiej – tego wzorca – Świętej Rodziny z Nazaretu!
Moja znajoma ze Szczecina podzieliła się ze mną refleksją, gdy podczas niedzielnej Mszy świętej, jedna dziewczynka wypowiedziała swoją modlitwę wiernych: módlmy się, by każde dziecko miało tylko jedną mamę i jednego tatę.
Jakże wymowna była ta modlitwa dziecka, a jednocześnie jaki to dziecięcy, niemalże krzyk, wołania o ratunek dla swojej rodziny, a dla nas wszystkich gorzka refleksja.
Co musi czuć to dziecko, co ono musi przeżywać wołając i prosząc Pana Boga o pomoc, nie tylko dla siebie, ale dla wszystkich dzieci o jedna mamę i jednego tatę.
Z własnego długoletniego doświadczenia zawodowego mogę potwierdzić, iż nie jedno dziecko woła o pomoc, by mama z tatą się pogodzili, by w domu nie było kłótni, by się kochali, by pielęgnowali swoje uczucia, by nie zapominali, iż są odpowiedzialni za swoje dzieci, by ich dom się nie rozwalał.
Dwunastoletnia Weronika walczy jak lew o swoich rodziców, by nadal byli razem.
To dziecko bierze odpowiedzialność za trwałość małżeństwa swoich rodziców, za utrzymanie swojej rodziny.
W rozmowie z Weroniką, jakże dojrzałej rozmowie, Weronika stwierdza – proszę pani ja chcę mieć normalny dom, chcę aby rodzice byli razem, ja nie chcę wybierać między nimi.
Rodzice Weroniki nie pielęgnowali swego uczucia, w efekcie wzajemnych niedomówień, podejrzeń, kłótni mama Weroniki zabrała ją z domu, który kiedyś był ich wspólnym domem i wyprowadziła się.
Weronika bardzo cierpi, stała się nerwowa, nie może spać, nie może się uczyć, tęskni za swoim tatą, ona kocha tatę i to bardzo.
W badaniach psychologicznych to dziecko obciąża się winą, że nie potrafi pogodzić swoich rodziców.
Swój dom traktuje jako zło, w którym się źle czuje, bo rodzice już nie są razem ze sobą, bo się już nie kochają.
Jest mi źle, boję się jak się kłócą, wtedy się denerwuję i nie mogę sobie znaleźć miejsca.
Nie dziwi za tym fakt skąd u Weroniki jest bezsenność, nerwica, brak łaknienia, bóle brzucha, czy ogólna apatia.
Stwierdzenie tego 12-to letniego dziecka, iż nie może sobie poradzić z sytuacją rodziną, z rodzicami – czyż to nie przekracza możliwości psychiczne tego dziecka ?
Jakie ma marzenia Weronika? Nie marzy o lepszym komputerze, ani aparacie cyfrowym, ona marzy, by jej rodzice się pogodzili, by mieszkała znów z mamą i z tatą, by nie musiała między nimi wybierać.
Na koniec, Weronika stwierdziła, gdybym mogła być wróżką, to bym zaczarowała, by w moim domu była miłość i radość.
Przykład Weroniki jest odzwierciedleniem braku wzajemnej pielęgnacji uczucia, miłości, szacunku jej rodziców.
Powyższe odbija się w sposób niewymierny zarówno na samych małżonkach, jak i przede wszystkim na dzieciach.
Jakże często w takich sytuacjach w małżeństwie dochodzi do bezpowrotnego konfliktu.
Następuje brak porozumienia, pojawia się agresja słowna, niejednokrotnie wulgaryzmy, agresja fizyczna – nie bacząc na obecność dzieci.
Dom, rodzina, rozpada się, fundamenty tego związku małżeńskiego, który miał być trwały – legły w gruzach.
Co wobec takiej sytuacji czuje dziecko, jak ono to znosi.
Dzieci wobec takiej sytuacji ponoszą niewymierne straty psychiczne.
Stają się smutne , pozbawione dziecięcej radości i spontaniczności.
Co gorsze, niejednokrotnie, naśladują zachowania się rodziców, stają się agresywne, wulgarne, a nieraz brutalne wobec najbliższego otoczenia.
Nauczycielka Diany – uczennicy klasy trzeciej szkoły podstawowej zauważyła, iż coś się z tym dzieckiem dzieje niedobrego.
Zawsze radosna, uśmiechnięta, aktywna, na lekcjach zaczęła być jakby nieobecna, zamyślona, często sygnalizowała, iż boli ją brzuch.
Rozmowa z mamą wyjaśniła wszystko.
Tato odszedł do innej pani.
Diana kocha swego tatę, chce go mieć na co dzień, a nie tylko dwie godziny, co drugą sobotę.
Jak wytłumaczyć temu dziecku, że tato nie chce mieszkać z nimi, że nie kocha już mamy.
No właśnie, tak trudno to zrozumieć i dlatego boli brzuch, dlatego nie można spać, nie można jeść, nie można uważać na lekcjach.
W prawidłowym funkcjonowaniu psychiki dziecka niezmiernie ważnym jest prawidłowe funkcjonowanie domu rodzinnego.
Dzieci potrzebują nie tylko obojga rodziców, ale dwojga kochających się rodziców.
W Polsce kodeks rodzinny i opiekuńczy stanowi, iż „władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom”.
Ale jakże można prawidłowo sprawować tę władzę, bez szacunku i wzajemnej miłości rodzicielskiej?
Niestety rzeczywistość jest brutalna i w wielu rodzinach dzieci są rozdzielane między rodzicami.
Bezpośrednią władzę rodzicielską sprawuje mama, a tata ma ustalone kontakty z dzieckiem, względnie na odwrót.
Niejednokrotnie taka sytuacja powoduje u dziecka bunt i urazę do osoby odchodzącej z rodziny.
Mały Pawełek nie rozumiał jeszcze sytuacji jaka nastąpiła w jego rodzinie.
Nagle, zabrakło taty. Mama starała się chronić syna, by nie odczuwał jego braku.
Nagle szok dla dziecka, bo pojawia się wytęskniony przez Pawełka tatuś i oznajmia mu, iż ma teraz nową siostrzyczkę i nową ciocię.
Rozpoczyna się walka o dziecko.
Tato ma prawo kontaktowania się z synem, chce go zabierać do swojej „nowej rodziny”, przecież ma siostrę musi ją poznać.
Co się dzieje w psychice tak małego dziecka, czy ono jest w stanie nadążyć za zmianami w swoim środowisku rodzinnym?
Na pewno nie, skąd ta siostra, skąd nowa ciocia. nowy dom, dlaczego tam nie ma mamy, dlaczego tato nie kocha już mamy, nie chodzą razem na spacery, na zakupy.
Ojciec ma prawo ustalone przez Sąd do kontaktu z synem, zabierania go do siebie. A kto zagwarantuje prawo tego dziecka do jego bezpieczeństwa emocjonalnego jakie powinni mu dać jego rodzice?
Kto poniesie konsekwencje w negatywnych przeżyciach emocjonalnych tego dziecka, nie mogącego zrozumieć konfliktowej sytuacji swoich rodziców.?
Dla psychiki dzieci, w różnym wieku najbardziej szkodliwa jest nienawiść między rodzicami.
Przez okres trzech lat trwała między małżonkami walka o Oliwiera.
Ojciec Oliwiera znalazł sobie inną panią.
Po dwóch latach, kiedy Oliwier miał 5 lat przypomniał sobie o synu.
Nie pomagały drogie zabawki, którymi ojciec próbował przekupywać własne dziecko.
Ustalone kontakty w obecności kuratora nie zdawały egzaminu Oliwier nie chciał spotykać się ze swoim ojcem.
Sprawy sądowe o kontakty z ojcem trwały przez trzy lata.
Sama uczestniczyłam, jako biegły psycholog w spotkaniu Oliwiera z ojcem już jako ośmiolatka.
Nie pomogły tłumaczenia nawet samej matki, by choć porozmawiał z ojcem. Oliwier wykrzyczał mu – ja cię nienawidzę, nie przychodź do mnie, ja cię nie chcę.
Jakże wymowne było zachowanie Oliwiera wobec ojca, który zrobił mu krzywdę, odchodząc od rodziny. Krzywdę, którą nie da się naprawić i zrekompensować prezentami.
Bardzo często w rodzinie rozpadającej się zdarza się, iż dziecko staje się nie tylko kartą przetargową, ale samo musi wybierać z którym rodzicem zamieszka.
Kocha zarówno mamę, jak i tatę. Decyzja o wyborze któregoś z nich jest dla dziecka nadmiernym obciążeniem psychicznym, gdyż jest zmuszane do opowiedzenia się po jednej ze stron.
Wówczas, w psychice dziecka powstaje poczucie winy, mające konsekwencje zarówno w emocjach dziecka, jak i w jego systemie wegetatywnym.
Wobec konieczności wyboru dziecka, rodzice rywalizują ze sobą o kupienie miłości własnego dziecka.
Drogie prezenty, swoboda wychowawcza, liberalne podejście np. do wyjść z domu na dyskotekę itp.
Konsekwencją powyższego mogą być narastające trudności wychowawcze.
14-to letnia Patrycja wykorzystała sytuację, iż rodzice rozstali się.
W sposób ugodowy ustalili, iż zawsze w soboty i w niedzielę Patrycja raz będzie u ojca, a raz u mamy.
Patrycja bardzo chciała jechać z koleżanką na dyskotekę do innej miejscowości.
Wykorzystała fakt, iż rodzice nie kontaktują się ze sobą, gdyż są skłóceni. Mamie oznajmiła, że będzie u ojca.
Ojca natomiast powiadomiła, iż aktualną sobotę spędzi z mamą.
Udało się, pojechała z koleżanką na dyskotekę – pierwszy raz.
I stało się i dramat.
Patrycja została odurzona narkotykami podanymi w alkoholu, którego nie odmówiła, bo wszystkie dziewczyny piły, a następnie – dwukrotnie zgwałcona.
Dramat dla tak młodej dziewczyny, dramat dla jej rodziców.
Rodzice Patrycji obydwoje siedzieli obok siebie w Prokuraturze podczas rutynowych czynności procesowych.
Nie zapomnę stwierdzenia Patrycji, kiedy przeprowadzałam z nią rozmowę, która z płaczem stwierdziła – pani psycholog, przynajmniej choć teraz, mam razem swoich rodziców.
Czyż musiał stać się aż taki dramat tego dziecka, by jej rodzice mogli być razem i zająć się problemem córki?
Czyż ten dramat Patrycji nie miał podłoża w ustaniu miłości jej rodziców i rozwaleniu się fundamentów ich domu?
Niestety, zdarza się, iż rozstania rodziców nie przynoszą rozwiązania konfliktów w rodzinie.
Wzajemne żale małżonków trwają, a dzieci cierpią z powodu trwającej nienawiści rodziców.
Kłótnie małżonków, wzajemne oskarżenia, oddalają problemy i przeżycia własnych ich dzieci.
Niejednokrotnie też dzieci wykorzystywane są przez rodziców do własnych oskarżeń i wciągania w brudy małżeńskie.
W związku z tym wizerunek rodzica, czy jego znaczenie wychowawcze w oczach dziecka traci na wartości.
Niejednokrotnie też do powyższego przyczyniają się nie tylko sami rodzice, ale również i dziadkowie, czy inni członkowie rodziny.
Nastawianie dzieci przeciwko rodzicom, opowiadanie o złych zachowaniach rodziców nie przynosi korzyści ani w psychice dziecka, ani w jego procesach wychowawczych.
Ileż to razy uczestniczyłam w sprawach karnych jako biegły psycholog, gdy dziadkowie w sposób nierozsądny stawali w obronie skrzywdzonego w cudzysłowie – swojego syna czy córki.
Zamykanie przed synową swojego wnuka, a jej dziecka, nie wpuszczanie jej do domu, nastawianie dziecka przeciwko matce, wręcz szkolenie dziecka, to efekty zagorzałej nienawiści rodzinnej.
I znów ofiarą pada bezbronne dziecko, które może kiedyś powielić zachowanie, którego wyuczyli go kochający dziadkowie, czy rodzice.
I tak tworzy się łańcuch zła, wzajemnej nienawiści i dziecięcej krzywdy.
Dzieci, które tracą kontakt z którymś z rodziców ujawniają liczne zaburzenia emocjonalne.
Wykazują wzmożone napięcia nerwowe, względnie, zamykają się w sobie. Ujawniają stany lękowe i depresyjne.
Są smutne, brakuje im wiary w siebie, często obwiniają się za swoją sytuację rodzinną.
Dużym, niebezpieczeństwem w psychice, w przypadku małego dziecka, jest chęć wymazania z jego pamięci jednego z rodzica, czy też straszenie go tym rodzicem np., że cię zabierze z domu.
Dziecko takie może reagować lękiem na jakiekolwiek rozstania np. pójście do przedszkola, pójście na podwórko, czy np. będzie się kurczowo trzymało matki, będzie reagować histerycznym płaczem na każde wyjście jej z domu.
Dziecko może też cofnąć się w rozwoju fizjologicznym np. zacząć ssać palce, domagać się smoczka, siusiać w majtki, czyli kojarzyć swoje zachowania z okresem kiedy, opiekę nad nim sprawowali obydwoje rodzice.
Dziecko takie po prostu nie będzie chciało rozwijać się wraz ze swoim wiekiem, będzie miało trudności w adaptacji z rówieśnikami, będzie miało trudności w szkole, czy w swoim zachowaniu.
Dzieci starsze, z kolei, które bardziej rozumieją sytuację swoich rodziców, umieją utożsamiać ją z przyczyną ich rozstania, umieją to nazwać, czy też krytycznie ocenić np. zdradę, alkoholizm – również w sposób silny i traumatyczny odbierają rozstania rodziców i ewentualność oddzielnego kontaktowania się z nimi.
Dojrzewanie dziecka i wchodzenie w wiek dorosłości jest okresem wielu wątpliwości i zwłaszcza wtedy, dzieci potrzebują stabilnego i wzorcowego wsparcia swoich obojga rodziców.
Nie dopuszczalna wręcz i dalece krzywdząca dla dziecka jest sytuacja, gdy rodzice uzgadniają procesy wychowawcze dziecka dzieląc się po tygodniu czy miesiącu pobytem dziecka u siebie.
Powyższe całkowicie zniekształca psychikę dziecka, która wymaga jednolitości w procesach wychowawczych, jak i obdarzania miłością, uczuciem i możliwościami naśladowania tych zachowań wspólnie od obojga rodziców.
Pamiętajmy za tym, iż dla dobra naszego dziecka, jego rozwoju emocjonalnego i umysłowego potrzebne są prawidłowe więzi emocjonalne całej rodziny.
Każde, nawet najmniejsze dziecko czuje, przeżywa wszystko to co dzieje się w jego środowisku rodzinnym.
Unikajmy, by nasze dziecko wychowywało się w konflikcie małżeńskim, gdzie rozsypują się fundamenty miłości, a dzieci stanowią kartę przetargową naszej nienawiści i frustracji.
Pamiętajmy również, iż nawet wtedy, gdy małżeństwo z różnych przyczyn traci swą małżeńską moc, nie wykorzystujmy własnych dzieci jako kartę przetargową do manipulowania swej władzy rodzicielskiej.
Unikajmy stresów dziecka, by musiało ukrywać uczucia do swego taty, z którym nie może się spotykać, bo mama mu nie pozwala i na odwrót.
Odrzućmy swą nienawiść do małżonka, która każe niewinne dziecko, które nie jest w stanie poradzić sobie, z tak trudną sytuacją rodzinną.
Pełnoletni już Łukasz, wreszcie mógł przeciwstawić się swojej mamie, która po rozpadzie swego małżeństwa utrudniała mu kontakty z ojcem, dziadkami, ciociami ze strony taty.
Przez kilkanaście lat Łukasz wychowywany był przez mamę w sposób egoistyczny, z ograniczeniem, wręcz zabronieniem wszelkich kontaktów z ojcem i jego ojca.
Wszystko co było od ojca było złe, niedobre.
Łukasz przez całe dzieciństwo był obdzierany z prawidłowych więzi uczuciowych z rodziną.
Dziś, Łukasz już jako dorosły człowiek potrafi samodzielnie ocenić krzywdę jaką mu wyrządziła ślepo kochająca matka.
Dopiero teraz może samodzielnie docenić rolę ojca w swoim życiu.
Czyż ten żal Łukasza nie odbije się teraz negatywnie na jego więzach z matką?
Takie sprawy nie są odosobnione o czym świadczą liczne sprawy sądowe o ustalenie kontaktów rodzica z dzieckiem.
Z przerażeniem słucham licznych tragedii rodzinnych, gdzie dzieci są wykorzystywane jako źródło tryskającej nienawiści jednego z małżonków.
Wywożenie dzieci do innej miejscowości, wmawianie dziecku choroby, zamykanie przed ojcem, a potem sądy, badania w Ośrodkach diagnostycznych, stres, lęk, płacz dziecka.
Potem szybko przychodzą konsekwencje powyższego, nerwica, bóle brzucha, zaburzenia w łaknieniu, trudności w koncentracji uwagi, gorsze stopnie w szkole, ucieczki z domu. I tak się rozciąga dalsze zło, którego podłożem były skutki rozstania się rodziców.
W swoim doświadczeniu zawodowym znam również sytuacje, kiedy małżonkowie są w seperacji, ale dla dobra swoich dzieci spędzają wolne dni, wyjeżdżają na wspólne urlopy, chodzą razem z dziećmi na spacery, uczestniczą w wywiadówkach.
Stwarzają swoim dzieciom choć namiastkę rodziny.
Pamiętajmy, iż nie zależnie od naszej sytuacji małżeńskiej, nasze dziecko pragnie mieć tylko jedną mamę i tylko jednego tatę, tak jak wołanie w modlitwie wiernych dziewczynki ze Szczecina.
