Felieton „Spróbuj Pomyśleć”
Szczęść Boże!
Pszczelarze kochają swoje pszczoły. Jak tu nie kochać istot tak pracowitych i tak wspaniale zorganizowanych, a do tego tak łatwo dostępnych obserwacji w cudownym otoczeniu kwitnącego sadu, łanu zboża, czy grządki pyszniącej się pięknym kwieciem.
Pszczelarze darzą pszczoły wielkim szacunkiem. W zamian za staranną i mądrą opiekę otrzymują od pszczół cieszące się niezmiennym zainteresowaniem klientów produkty o wysokiej wartości. Będąc bliżej pszczół niż ludzie innych zawodów, pszczelarze swoją troską okazują im wdzięczność nas wszystkich za trwającą od rana do nocy pracowitą krzątaninę, dzięki której zapylone rośliny dają plony będące podstawą naszego utrzymania.
Z pszczelich produktów najmilszym sercu jest jednak miód. Od dawien dawna miód był rzadkim, radującym zwłaszcza dzieci, źródłem słodyczy, podstawą ciast i deserów, a w naszych warunkach odpowiednikiem winogron jako surowca do wytwarzania szlachetnych trunków. Gdzie jak gdzie, ale w Polsce i na Litwie wielkie obszary pokryte lasami zawsze sprzyjały rozwojowi bartnictwa i zamiłowaniu do jego wyrobów. Co stoi na przeszkodzie ruszyć z tradycyjnymi naszymi umiejętnościami na podbój Europy i reszty świata? Biorąc pod uwagę regionalny charakter miodów, ich zróżnicowanie zależne od gatunku, można sobie wyobrazić marki miodów, tak jak francuskie wina noszące nazwy miejscowe i do tego podzielone nie na kilka tylko gatunków, jak wino czerwone, białe, różowe, musujące, słodkie, wytrawne, półsłodkie lub półwytrawne, a na znacznie więcej samych podstawowych, jak miód akacjowy, bławatkowy, koniczynowy, lipowy, rzepakowy, gryczany, wrzosowy, z drzew owocowych, spadziowy i ziołowy (górski). A te dopiero dzielone według sposobu sporządzania brzeczki, stopnia rozcieńczenia brzeczki wodą oraz sposobu doprawienia brzeczki. Niechby sycony korzenno-ziołowy koniczynowy półtorak ze Zgorzelca konkurował z niesyconym naturalnym lipowym trójniakiem z Augustowa. Jakbyśmy postarali się wszyscy w kraju i zagranicą, może i Johnny Walker w kilku odmianach farby i inne szkockie czy irlandzkie whisky, posunęłyby się trochę na półkach sklepów i domowych barków i zrobiły miejsce dla naszych miodów pitnych. Nie trzeba dodawać, że polscy dyplomaci i przedstawiciele handlowi, politycy i urzędnicy powinni być zobowiązani do reklamowania polskich miodów gdzie tylko to możliwe i co najmniej tak energicznie, jak ich francuscy odpowiednicy reklamują swoje wina i sery.
Pszczoły mają jeszcze jedną niezwykle ważną rolę do spełnienia, podobną do tej, która była udziałem kanarków w kopalni. Tak jak kanarki, umierają pierwsze. Zanim człowiek sam na sobie odczuje skutki niedostrzegalnych zagrożeń, widzi śmierć pszczół. Martwe pszczoły mogą być dowodem zbrodniczego skażenia środowiska, n. p. w wyniku niezgodnego z zasadami stosowania pestycydów.
Wysokiej klasy specjaliści są w stanie wykryć przyczyny masowej śmierci pszczół i w razie potrzeby ustalić sprawców skażenia środowiska i umożliwić pociągnięcie ich do odpowiedzialności, nawet wtedy, kiedy pszczoły opuszczą swoje ule i odlecą, aby umrzeć w ukryciu.
Właśnie teraz amerykańscy pszczelarze przeżywają bardzo ciężkie chwile. W wielu stanach dochodzi do nagłych padnięć całych pasiek. W odróżnieniu od znanych wcześniej atakujących roje chorób bakteryjnych, grzybiczych, czy pasożytniczych, teraz nieszczęście nie zajmuje jakiegoś obszaru stopniowo a pojawia się bez ostrzeżenia. Pszczelarz, sprawdzając po zimie stan swojej pasieki, widzi opustoszały ul.
Tylko w lutym ujawniono wyginięcie od 60 do 90% rojów na różnych obszarach pomiędzy wschodnim a zachodnim wybrzeżem, spodziewane straty gospodarki idą w miliardy dolarów.
Ponieważ wszystkie znane przyczyny tej katastrofy zostały wykluczone, coraz częściej słychać głosy przypisujące winę uprawom roślin genetycznie modyfikowanych, już dotychczas tak skutecznie niszczących amerykańskie rolnictwo, aby wspomnieć tylko międzynarodowy skandal z ryżem z końca ubiegłego roku.
Częstym produktem inżynierii genetycznej są pestycydy wbudowane w rośliny (ang. plant-incorporated pesticides) będące białkami o właściwościach trujących dla owadów. Są obecne we wszystkich częściach roślin transgenicznych, także w jadalnych, a człowiek jest ich mimowolnym konsumentem w wyniku arbitralnej decyzji organów rejestrowych, Jak dotychczas pszczelarze słyszeli zapewnienia, że pszczołom kontakt z genetycznie modyfikowanymi roślinami niczym nie zagraża, choć już od dawna wiadomo, że bakterie zasiedlające jelita pszczół stają się oporne na antybiotyki w efekcie kontaktu z transgenicznym rzepakiem, co obok skażenia miodu pyłkiem organizmów genetycznie modyfikowanych było od samego początku powodem ostrego sprzeciwu pszczelarzy brytyjskich przeciwko lokowaniu upraw transgenów w pobliżu pasiek. Jak się teraz podejrzewa pyłki genetycznie modyfikowanego rzepaku lub kukurydzy, wywołując upośledzenie odporności, mogą prowadzić do powolnej śmierci rojów.
Professor Joergen Tautz z Wuerzburga podaje liczbę 130 000 gatunków roślin, w których zapylaniu udział pszczół jest niezbędny i stwierdza, że dla wyżywienia ludzi pszczoły są ważniejsze od drobiu.
Na koniec warto przypomnieć myśl Alberta Einsteina, który przepowiedział, że kiedy znikną pszczoły, ludzie przeżyją je tylko o kilka lat.
Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat
