
By Marcin Białek - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16823300
Spór o wybory. Nie wiemy czy dojdzie do wyborów, kiedy do nich dojdzie, ani w jaki sposób będziemy głosować
Trwa polityczne przeciąganie liny w sprawie wyborów. Marszałek Senatu mówił w orędziu o wirusie na kopertach wyborczych. Odpowiedział mu Stanisław Karczewski tłumacząc, że dziennie Poczta Polska roznosi 5 mln przesyłek. Cała opozycja chce przeniesienia wyborów, ale już nie wszyscy opowiadają się za bojkotem. Z kolei urzędujący prezydent wskazywał na potrzebę zachowania ciągłości władzy.
Do wyborów zostało 15 dni. Senat nie podjął decyzji co dalej z ustawą o głosowaniu korespondencyjnym.
– Niepohamowana żądza władzy nie może triumfować nad walką o zdrowie i życie – mówił Tomasz Grodzki.
Marszałek Senatu przekonywał, że Senat potrzebuje czasu. Choć na ten temat wyborów ma już swoje zdanie.
Konfederacja, choć nie popiera wyborów korespondencyjnych, chce jednak szybkich prac w Senacie.
– Przeciąganie prac w Senacie nad ustawą o przepisach wyborczych odbieramy jako niepotrzebną obstrukcję – mówił Krzysztof Bosak, kandydat Konfederacji w wyborach prezydenckich.
Wciąż nie wiemy czy dojdzie do wyborów, kiedy do nich dojdzie, ani w jaki sposób będziemy głosować. Marszałek Tomasz Grodzki posiedzenie izby zwołał na początek maja – podkreślił Stanisław Karczewski.
– Marszałek Grodzki zwołał posiedzenie w możliwie odległym czasie, 5-6 maja, więc to jest działalność absolutnie złośliwa – akcentował wicemarszałek Senatu.
Trwa polityczne przeciąganie liny. Marszałek Senatu mówił o zapewnieniu bezpieczeństwa wszystkim osobom, które miałyby obsłużyć wybory, ale padł też inny argument.
– Badania potwierdzają, że wirus może być aktywny na papierze ponad 24 godziny – wskazywał Tomasz Grodzki.
Tyle badania, bo PiS w odpowiedzi sięga po inne dane.
– Poczta Polska wysyła i roznosi dziennie 5 mln przesyłek – mówił Stanisław Karczewski.
Dlatego Polakom trudno będzie uwierzyć akurat w argument wirusa na kopercie – przekonywał prof. Mieczysław Ryba.
– Nie są śmiercionośne dostarczane kanapki do urzędów czy zamawiane do domów pizzy i innych potraw, tylko akurat koperty – podkreślił politolog.
Część wyborców, zwłaszcza po tym, co proponuje Małgorzata Kidawa-Błońska, może zdecydować się jednak na bojkot. Rozdarcie jest widoczne nie tylko na linii PiS-opozycja, ale także wewnątrz samej opozycji.
– W moim elektoracie wyraźnie widać rozdarcie na pół. Chce głosować 35 proc. tych, którzy chcieliby głosować. 65 proc. nie chce iść na wybory – mówił Szymon Hołownia, kandydat w wyborach prezydenckich.
W tej grupie, która nie chce iść na wybory, część jako przyczynę podaje koronawirusa. Inni opowiadają się za bojkotem. Sam Szymon Hołownia chce startować. Choć podpisuje się pod propozycją przełożenia wyborów. Zresztą podobnie jak Tomasz Grodzki.
– Naszym moralnym obowiązkiem i koniecznością jest przełożenie ich na czas, w którym pokonamy epidemię – akcentował marszałek Senatu.
Ale przecież lider PO Borys Budka mówił o konkretnym terminie głosowania. Maj przyszłego roku. Nikt nie daje jednak gwarancji, że właśnie wtedy, będzie już po epidemii.
Sam prezydent Andrzej Duda podkreślił, że stanu klęski żywiołowej nie wprowadza się tylko pod wybory i zwrócił uwagę na potrzebę utrzymania ciągłości władzy.
– Kadencja prezydencka wygaśnie 5 sierpnia tego roku, i jeżeli nie będzie urzędującego prezydenta, to nie będzie miał kto, zgodnie z konstytucją, zakończyć procesów ustawodawczych – mówił w TVP Info Andrzej Duda, prezydent RP.
Bez prezydenta nie będzie mogła wejść w życie żadna ustawa.
TV Trwam News


