fot. episkopat.pl

Ewangelia na XIV Niedzielę zwykłą

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: ”Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi”. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają; bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co Wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: „Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże”. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu”. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: ”Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają”. Wtedy rzekł do nich: ”Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.

Łk 10,1-12.17-20

* * *

Dzisiejszy fragment Ewangelii według św. Łukasza mówi nam o misji siedemdziesięciu dwóch uczniów Jezusa. Mieli oni przygotować miasta i miejscowości, do których sam Chrystus chciał pójść, by głosić Dobrą Nowinę. Wcześniej była informacja o wysłaniu apostołów. Św. Łukasz najprawdopodobniej chce nam powiedzieć, że misja nie jest zarezerwowana dla wąskiej grupy, ale jest wpisana w historię chrześcijańskiego powołania.

Niejednokrotnie słyszymy o różnych akcjach ewangelizacyjnych, widzimy ludzi, którzy angażują się w przepowiadanie Chrystusa. Są osoby, które prowadzą spotkania, koncerty, nieraz nawet rekolekcje. Te informacje uspokajają nas, bo Ewangelia jest głoszona i nie wymaga mojego zaangażowania. Jezus przypomina nam, że robotników wciąż jest mało. Każdy z nas jest posłany. Czy jesteśmy na to gotowi? Wielu z nas odpowie, że nie. Wydaje się, że uczniowie posłani przez Jezusa uważali podobnie. Byli krócej z Jezusem niż wielu z nas.

Jezus, posyłając ich, mówił: Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! (Łk 10, 3-4).Sytuacja – mimo, że minęły wieki – nie zmieniła się. Wciąż jesteśmy posyłani do tych, którzy nie są nam przychylni. Nie potrzeba jakichś nadzwyczajnych środków. Całym bogactwem ma być Chrystus. Tego doświadczają posłani uczniowie, którzy powrócili radośni i mówili: Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają (por. Łk 10, 17).

Uczeń Chrystusowy ma być dawcą miłości i pokoju. Biblijny pokój pochodzi od Boga, jest owocem Odkupienia. Jest on nam dany i zadany. Jesteśmy posłani do innych, by nieść pokój Boży. Ileż wokół nas niepokoju? Ile razy nasze rozmowy kończą się kłótnią, nieporozumieniami? Gdy rozglądamy się wokoło, niemalże na każdym kroku doświadczamy braku zrozumienia, życzliwości, pomocy. By przekonać się o tym, wystarczy wsiąść do autobusu, tramwaju, przyglądnąć się relacjom sąsiedzkim, atmosferze w miejscach pracy. To tam mamy nieść pokój. Stańmy się tymi posłanymi, którzy niosą pokój.

Kiedyś jedna osoba po spotkaniu w kościele dokonała takiego wpisu w książce pamiątkowej:

„Ze szkolnych lat na zawsze pozostała mi w pamięci lekcja z fizyki, podczas której nauczyciel postawił na biurku cztery kamertony i malutkim młoteczkiem dotknął pierwszego. Ten wydał dźwięk, po pewnym czasie odpowiedział drugi, potem trzeci i na koniec odezwał się czwarty. I tak w całkowitej ciszy delikatnie dźwięczały wszystkie cztery kamertony. Dzisiejsze spotkanie przypomniało mi tę lekcję. Moja dusza dźwięczy na wysokim tonie”.

To doświadczenie z lekcji fizyki może pomóc nam dzisiaj, by nasze serca ogarnęła Boża miłość i Boży pokój. Eucharystia jest sercem Kościoła. Tutaj doświadczamy Bożej obecności i miłości. Może już tyle razy próbowaliśmy przemieniać ten świat, rodzinę, siebie. Nic z tego nie wyszło i my nie czuliśmy się najlepiej. Może potrzeba, byśmy doświadczyli miłości i pokoju, które płyną od Boga. Przez Niego umocnieni i polegając tylko na Nim, możemy ten pokój zanieść w naszą codzienność. Potrzeba, by po spotkaniu z Chrystusem podczas Mszy Świętej moja dusza „odebrała Jego dźwięki i zabrzmiała na Jego tonie”.

o. Krzysztof Szczygło CSsR
slowo.redemptor.pl


drukuj