Już piszemy ustawę

Dwunastego kwietnia w Warszawie spotyka się sztab protestacyjny
"Solidarności". W jakim celu?

– 30 marca nic się nie zakończyło. O nasze emerytury będziemy walczyć do końca.
Przybędą szefowie regionów z pewnymi propozycjami. Zobaczymy, co z tego
wyniknie. Dziś mogę zagwarantować tyle: jeżeli uda im się przegłosować tę
ustawę, będziemy ją skarżyć do Trybunału Konstytucyjnego.

"My naprawdę ludzi poważnie potraktowaliśmy, bo ja, panie
przewodniczący, wtedy kiedy rozmawiamy o przyszłych emeryturach, to ja idę do
ludzi, żeby ich słuchać, a nie żeby ich mobilizować do krzyku" – mówił premier
Donald Tusk podczas gorącej sejmowej debaty w sprawie referendum co do
podwyższenia wieku emerytalnego.

– Nie wiem, z kim pan premier konsultował projekt tej ustawy, którego de facto
nie ma. Z Kongresem Kobiet? Nic nie wiem na temat tego, by pan premier wychodził
do ludzi. My jako związki zawodowe, jako strona społeczna takich informacji nie
otrzymaliśmy. Pan premier nie odpowiedział na moje pytanie, które w tej sprawie
zadałem na forum Sejmu. Z całej tej piątkowej debaty wynikało jedno: strona
rządowa nie przedstawiła kompletnie żadnych argumentów merytorycznych, które
przemawiałyby za wprowadzeniem ustawy emerytalnej w takiej formie, jak to widzi
koalicja PO – PSL. Wracając do konsultacji społecznych: najlepszym dowodem na
to, że rządowi na nich zależy, byłoby właśnie poddanie ustawy pod referendum,
tak by każdy Polak i każda Polka mogli się wypowiedzieć, czy chcą pracować do
67. roku życia, czy też nie. Ustawa o referendum przewiduje, by jego
przeprowadzenie zostało poprzedzone debatą sejmową. Pan premier przedstawił już
swoje argumenty, my swoje – nic nie stoi na przeszkodzie, by w tej sprawie
wypowiedziało się całe społeczeństwo. Przygotowanie i przeprowadzenie referendum
dałoby ludziom szansę na zapoznanie się ze wszystkimi "za" i "przeciw".
Pozwoliłoby na szeroką dyskusję w tej sprawie, a następie na podjęcie przez
Polaków decyzji, które argumenty przeważą.

Szef rządu był wyraźnie zbity z tropu, ale nieskłonny do takiego
dialogu.

– Z tej debaty wynika jedno – strona rządowa nie ma żadnych argumentów na
zrównanie i podwyższenie wieku emerytalnego. Oprócz owej liczby 67 nie
powiedziano nic konkretnego. Poziom tej debaty był żenujący. Nikt nie odniósł
się do mojego wystąpienia merytorycznie, atakowano mnie za to politycznie.
Strona rządowa wyraźnie się boi, gdyż przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego
wypowiedziało się w różnych sondażach 80-90 proc. Polaków. Polki i Polacy nie
chcą, aby tak ważne zmiany zachodziły w tak szybkim tempie bez wyczerpujących
konsultacji. Ja starałem się przedstawić argumenty merytorycznie – ale rząd
mówił: "Nie, bo nie".

Premier zapowiadał, że sprawę referendum "bierze na klatę".
– Powiem tak: niech weźmie to sobie bardziej do głowy niż na klatę. Dla mnie
Platforma Obywatelska nie ma prawa moralnego, by nazywać się "Obywatelska".

Szef związku powinien zająć się ważniejszymi sprawami niż zbieranie
podpisów pod wnioskiem o referendum – konkludował Tusk.

– Jeżeli pan premier tak uważa, to właśnie przygotowujemy mu dwa pierwsze
projekty ustaw (skoro rząd tego nie umie zrobić). Dotyczą stosowania umów
"śmieciowych" i propozycji, aby wszyscy Polacy płacili składki na ZUS
proporcjonalnie do dochodów. Ciekaw jestem, czy pan premier to uwzględni.

Z mównicy sejmowej padło też co najmniej o jedno słowo za dużo –
"pętak". Wypowiedziane pod adresem szefa "Solidarności" przez człowieka, który
odwołuje się do tego etosu.

– Najwyraźniej panu premierowi puściły nerwy. Jeżeli nie umie odnieść się
merytorycznie do moich argumentów, posiłkuje się takimi słowami. Ja się za to
nie gniewam – nie biorę tych słów do siebie. Nie wiem, dlaczego pan premier tak
się do mnie odezwał. Skoro jednak twierdzi, że mam się zajmować poważniejszymi
sprawami niż zebranie prawie dwóch milionów podpisów, to – jak mówiłem –
przygotuję mu na dzień dobry projekty ustaw. Powiem więcej – jeśli miałby mnie
nazwać jeszcze raz pętakiem, ale z tego miałoby się zrodzić jakieś dobro dla
Polski, to ja się nie gniewam.

Koalicja porozumiała się w sprawie emerytur. Ludowcy przygotowali już
plakaty demonstrujące bezduszność PO kontra prospołeczne propozycje PSL.

– Chcą się wybielić. Proszę sobie przypomnieć, jak zagłosowało PSL – przeciwko
referendum. Gdzie więc ta ich prospołeczność? Dlatego nie będziemy biernie
czekać i przyglądać się temu, jak sprzedaje się większość Polaków.

Dziękuję za rozmowę.

Z Piotrem Dudą, przewodniczącym NSZZ "Solidarność",
rozmawiała Anna Ambroziak

drukuj