Przy grobach generałów

– 10 kwietnia będzie dla nas wszystkich kolejnym trudnym dniem. Miną
dwa lata od śmierci naszych najbliższych. Z inicjatywy części rodzin, z potrzeby
serca i z poczucia, żeby choć przez chwilę być razem, chcemy spotkać się wszyscy
na Powązkach – mówi Lucyna Gągor, wdowa po gen. Franciszku Gągorze, szefie
Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, który zginął na Siewiernym.
 

10 kwietnia uroczystości rocznicowe rozpoczną się wspólną modlitwą o godz.
8.00 na wojskowych Powązkach. Będzie odczytana pełna lista ofiar, zostaną
złożone wieńce pod pomnikiem smoleńskim oraz kwiaty i znicze na poszczególnych
grobach. – Chciałabym nazwać to uroczystością rodzinną. Na razie nie wiem, ile
rodzin przyjdzie, rozesłane zostały do nich e-maile z powiadomieniem, że coś
takiego chcemy zorganizować. Nie oczekuję tego, że wszystkie rodziny będą
potwierdzały swoje przybycie na Powązki – mówi generałowa Lucyna Gągor. Wdowie
zależy, by na Powązkach była asysta wojskowa, zwróciła się o nią do szefa Sztabu
Generalnego, gen. Mieczysława Cieniucha. Pułkownik Andrzej Wiatrowski, rzecznik
prasowy Sztabu Generalnego WP, potwierdza w rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że
taka asysta na pewno będzie. – Będzie pełna wojskowa asysta honorowa, a więc
m.in. żołnierze pomagający przy złożeniu wieńców, zniczy, oczywiście werbliści,
trębacze – mówi płk Wiatrowski. Uroczystość na Powązkach zakończy się o godz.
8.41 odegraniem "Ciszy". Później o godz. 10.00 w katedrze polowej zostanie
odprawiona uroczysta Msza św. w intencji wszystkich ofiar katastrofy pod
Smoleńskiem. Będzie jej przewodniczyć biskup polowy Józef Guzdek. – Uroczysta
Msza św. połączona będzie ze złożeniem wiązanek i kwiatów przed tablicą ofiar
katastrofy smoleńskiej. Tu także będzie pełna wojskowa asysta honorowa. Zarówno
w pierwszej, jak i drugiej części uroczystości wezmą udział najważniejsi
przedstawiciele władz państwowych i wojskowych z szefostwem Sztabu Generalnego i
dowódcami poszczególnych rodzajów Sił Zbrojnych na czele – mówi rzecznik Sztabu
Generalnego WP.

Rodziny, których bliscy zginęli na Siewiernym, podkreślają, że dopiero teraz
tak naprawdę zaczynają w pełni odczuwać ich stratę. – Dopiero teraz chyba w
pełni sobie uświadamiam to, że bardzo brak mi męża. I to jest bardzo bolesne.
Pierwsza rocznica była ciężka, natomiast ta jest bardzo bolesna. To otwarta
rana, nie wiem, ile czasu minie, zanim się zagoi – podkreśla Lucyna Gągor.

O bólu i poczuciu straty mówi też Ewa Błasik, wdowa po gen. Andrzeju Błasiku.
Choć zaznacza, że po tym, jak w odczycie z CVR krakowscy biegli nie
zidentyfikowali głosu dowódcy Sił Powietrznych, w tym roku nie musi już
przeżywać smutnej rocznicy w strachu przed kolejną serią ataków na męża.

– Dla mnie rozstanie z mężem wcale nie jest lżejsze. Tyle tylko, że w mediach
nie słyszę już tak często jego nazwiska. Może ci wszyscy, którzy żerowali na
jego śmierci i bezpodstawnie go atakowali, poszli wreszcie po rozum do głowy i
zaprzestali lansowania swoich bezmyślnych, kłamliwych tez – zaznacza. Czuje się
dziś silniejsza. – Mam nadzieję, że ostatnia Msza św. w katedrze polowej,
sprawowana w intencji mojego męża, w której m.in. uczestniczył minister obrony
narodowej Tomasz Siemoniak, będzie przełomem w odbudowywaniu autorytetu, honoru
i godności mojego męża. Nie wyobrażam sobie, żeby władze go kiedyś nie
zrehabilitowały i nie przywróciły mu dobrego imienia – dodaje Ewa Błasik. Tak
jak w ubiegłym roku generałowa chce być z rodziną 10 kwietnia w godzinie śmierci
męża przy jego grobie. Zamierza także uczestniczyć we Mszy św. w katedrze
polowej, a później o godz. 19.00 we Mszy św. w katedrze św. Jana Chrzciciela.

Piotr Czartoryski-Sziler

drukuj