Wilno stawia szlaban

Wilno tak zmodyfikowało przepisy dotyczące procedury przyjazdu polskich
dzieci z litewskich domów dziecka, że w tym roku nie będą gościć w kraju
przodków w czasie Świąt Wielkanocnych. Interpelację w tej sprawie do ministra
spraw zagranicznych skierował poseł Dariusz Piontkowski.

Sprawa dotyczy przyjazdów dzieci, głównie polskich, z litewskich domów
dziecka do Białegostoku na święta. Organizatorem ich pobytu w Macierzy jest
Stowarzyszenie "Otwarty Dom" Pomoc Polskim Dzieciom na Wschodzie. W ciągu 12 lat
z możliwości przyjazdu do Polski na święta Bożego Narodzenia oraz Wielkanoc
skorzystało 700 dzieci. W tym roku nie przyjadą. Dlaczego? Wszystko za sprawą
nowych przepisów wprowadzonych przez władze Litwy pod koniec ubiegłego roku,
które możliwość zaproszenia wychowanków domów dziecka przez stowarzyszenie
utrudniły maksymalnie. "Temat ten budzi wiele emocji, powodując słuszne
wzburzenie Polaków na Litwie oraz polskiej opinii publicznej. Chodzi o
biurokratyczne przeszkody, jakie wprowadzono, aby – jak należy przypuszczać –
zniechęcały Polaków w kraju do pomocy dzieciom na Litwie" – pisze poseł
Piontkowski w interpelacji do Radosława Sikorskiego. Według obecnie
obowiązujących przepisów wydanych przez litewskie Ministerstwo Opieki Społecznej
i Pracy stowarzyszenie, chcąc zorganizować przyjazd dzieci do Polski, przede
wszystkim musi uzyskać status organizacji, która może zajmować się taką
działalnością. W tym celu jest zobowiązane przedstawić litewskim władzom liczne
dokumenty, jak np. statut organizacji, dane KRS itd. Stowarzyszenie musi też
przedstawić plan pobytu dziecka oraz informację o tym, co zapewnia mu podczas
pobytu w Polsce. Jest jeszcze drugi etap formalnych wymogów, które trzeba
spełnić, aby dzieci mogły przyjechać do Polski. Polega on na kwalifikowaniu
rodzin, u których mali podopieczni mieliby przebywać. Wymagane jest m.in.
zaświadczenie o niekaralności, dokumenty potwierdzające, że rodzina jest w
stanie pokryć koszty podróży dziecka oraz spełnia określone warunki bytowe i
finansowe. Członkowie rodziny muszą też przedstawić zaświadczenie lekarskie o
braku chorób psychicznych. Wszystkie te dokumenty muszą być przetłumaczone na
język litewski i potwierdzone przez litewskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

Piętrzenie przeciwności

Jak informują przedstawiciele stowarzyszenia i rodzice, którzy co roku
zapraszali maluchy z Litwy, to nie koniec gąszczu przepisów. Organizacja musi
wystąpić do kuratorów dzieci, aby zawrzeć z nimi umowę, w której muszą
zagwarantować pokrycie kosztów przyjazdu kuratora do Polski, aby raz odwiedził
dziecko i sprawdził warunki, w jakich ono przebywa. A także złożyć oświadczenie,
że rodzina nie będzie chciała adoptować dziecka. Co trzy lata należy powtarzać
całą tę skomplikowaną procedurę uzgodnień.

Z prośbą o interwencję w tej sprawie stowarzyszenie zwróciło się m.in. do
posła PiS Dariusza Piontkowskiego. – Osobiście rozmawiałem z kilkoma rodzinami,
które od lat na święta przyjmują polskie dzieci z Litwy. Ich rozgoryczenie tym
stanem rzeczy jest ogromne – mówi poseł. – Nie mogą zrozumieć, że ich dobre
intencje zostały tak źle potraktowane, że stawia się bariery dla ludzkiej pomocy
i życzliwości, a przede wszystkim uderza się w dzieci – dodaje parlamentarzysta.
Poseł podkreśla, że nowe przepisy najmocniej godzą w same dzieci. "Opisane
działania należy uznać za całkowicie biurokratyczne i szkodliwe, a mówiąc
wprost: skandaliczne, tym bardziej że dotyczą dzieci z domów dziecka, a więc
tych, którym należy się szczególna troska" – czytamy w interpelacji.

Poseł zwraca również uwagę na fakt, że nowe regulacje wpisują się w całą gamę
działań antypolskich. "Nie jest to pierwsze tego typu posunięcie władz
litewskich. Jako poseł spotykam się z opinią, że antypolskie działania
przybierają na sile, czego drastycznym przykładem jest nowa ustawa oświatowa.
Ponieważ działania te wypływają z instytucji i organów państwa litewskiego, jest
jasne, że wynikają z polityki rządu litewskiego" – napisał Piontkowski.
Parlamentarzysta stawia ministrowi serię pytań, m.in. czy zna problem utrudnień
w przyjazdach dzieci z Litwy do Polski, jakie stanowisko zajął w tej sprawie,
czy nastąpiła oficjalna reakcja resortu, a jeśli tak, to jakie przyniosła
efekty, czy MSZ ma wiedzę, ile polskich dzieci przebywa w domach dziecka na
Litwie.

Od 20 lat Irena Stankiewicz, prezes Stowarzyszenia "Otwarty Dom", wraz z
grupą woluntariuszy i darczyńców organizuje pomoc charytatywną wychowankom domów
dziecka na Litwie. Natomiast od lat 12 stowarzyszenie zaprasza ich do rodzin
archidiecezji białostockiej, by przeżyli tu święta Bożego Narodzenia i
Wielkanoc. – Podstawowym celem przyjazdu tych dzieci jest ich świętowanie wśród
rodzin, poznawanie polskich tradycji, cieszenie się rodzinnym ciepłem – mówi
Stankiewicz. Polskie dzieci z Litwy otrzymują w kraju swoich przodków prezenty,
uczą się narodowych tradycji, otoczone są opieką duchową i medyczną, a co
najważniejsze – miłością rodzin, w których domach goszczą. Według Ireny
Stankiewicz, nowe, skomplikowane wymogi zniechęcą rodziny do zapraszania małych
podopiecznych. Ale mimo wszystko do spotkania rodzin z bliskimi im dziećmi
dojdzie. Wybierają się przed świętami do nich na Litwę.

Adam Białous

drukuj