Rekord śmierci na drogach

W Polsce i Belgii na drogach ginie najwięcej osób spośród wszystkich
państw Unii Europejskiej – wynika z raportu unijnego komisarza transportu Siim
Kallasa.

Komisarz z Estonii poinformował, że niepokojące jest to, iż w 2011 roku
zmniejszyło się tempo spadku liczby ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych w
Unii Europejskiej. W latach 2001-2010 liczba osób, które zginęły w wypadkach,
spadała co roku średnio o 6 proc., ale w 2001 roku ten spadek wyniósł tylko 2
procent.

Najgorzej w tym zestawieniu wypadają kraje, które dotychczas i tak znajdowały
się na końcu tej niechlubnej klasyfikacji, a mianowicie Polska i Belgia. W obu
liczba ofiar śmiertelnych na drogach w ubiegłym roku znacznie wzrosła. W
przeliczeniu na milion mieszkańców na naszych drogach śmierć poniosło aż 109
osób. Druga w tym zestawieniu jest Grecja z 97, a trzecia Rumunia z 94 ofiarami
na milion mieszkańców, lecz ta ostatnia jako kraj ze znacznie krótszym stażem w
UE odnotowuje wyraźny postęp w tej materii. Komisarz wyraził zadowolenie, że
wiele krajów członkowskich w znaczącym stopniu zredukowało liczbę wypadków
śmiertelnych na swoich drogach. Wymienił tu głównie nowych członków UE, takich
jak Bułgaria i wspomniana Rumunia oraz Łotwa i Węgry. Komisarz podkreślił, że
największym problemem pozostają niezmiennie motocykliści. Liczba przypadków
śmiertelnych w wypadkach z udziałem jednośladów nie zmniejszyła się od ponad
dekady.

– Te dane muszą być dla nas jak pobudka. Codziennie na drogach Europy ginie
ciągle 85 osób. Jest to nie do zaakceptowania – alarmował Estończyk. Jego
zdaniem, cała UE musi podjąć ogromny wysiłek, aby zrealizować plan zmniejszenia
liczby ofiar śmiertelnych wypadków drogowych o połowę do roku 2020. – Już teraz
zamierzam pisać do wszystkich ministrów państw członkowskich z prośbą o
informację na temat wdrażania narodowych planów bezpieczeństwa drogowego w 2012
roku. Chcę mieć pewność, że nawet w ciężkich ekonomicznie czasach ta ważna
kwestia, jaką jest bezpieczeństwo na drogach, nie będzie spychana na dalszy plan
– dodał Siim Kallas.

W ocenie Komisji Europejskiej, niepokojącym czynnikiem jest fakt, iż kraje,
które mają bardzo dobre wyniki, jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drogach,
również odnotowały wzrost liczby zabitych w wypadkach w zeszłym roku. W tym
kontekście bardzo źle oceniona została Belgia. Drogi w Szwecji i Niemczech,
pomimo iż w zeszłym roku doszło na nich do nieco większej liczby śmiertelnych
wypadków, nadal należą do najbezpieczniejszych na Starym Kontynencie. Jak dodał
Kallas, niezmienne pozostają także trzy podstawowe przyczyny powodowania
wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Są to: jazda pod wpływem alkoholu, brak
zapiętych pasów bezpieczeństwa i przejeżdżanie na czerwonym świetle. Ostatecznie
– jak zaznaczył estoński komisarz – wyniki unijnego projektu Plan Bezpieczeństwa
Drogowego 2001-2011 są pozytywne. W tym dziesięcioleciu udało się bowiem
zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych wypadków drogowych o blisko 45 proc., co
oznacza, że ocalonych zostało 125 tys. istnień ludzkich. Średnio liczba zabitych
zmniejszała się o 6 proc., jednak były takie lata, jak np. rok 2011, gdzie
spadła ona aż o 11 procent. Aby ofiar wypadków było jeszcze mniej, Bruksela
zamierza przyglądać się m.in. wprowadzaniu ściślejszych norm bezpieczeństwa dla
ciężarówek i samochodów, budowie bezpieczniejszych dróg czy szkoleniu kierowców.
Jeśli chodzi o ochronę motocyklistów, Kallas proponuje, aby nie przyznawać prawa
jazdy na maszyny z potężnymi silnikami zbyt młodym kierowcom.

Łukasz Sianożęcki

drukuj