Prolog do raportu

Bez względu na to, jakie będą jeszcze rezultaty tzw. śledztwa
smoleńskiego, bez względu na to, jakie jeszcze powstaną raporty na temat
przyczyn katastrofy w Smoleńsku – wydaje się niezbędne, aby raporty te nie
ograniczały się do wydarzeń jedynie z 10 kwietnia 2010 roku.

 Nie można, najbardziej nawet szczegółowo, analizować katastrofy
smoleńskiej w całkowitym oderwaniu od dotychczasowych relacji między Polską a
Rosją. Aby raporty były obiektywne, nie można pominąć kluczowych wydarzeń, jakie
nastąpiły przed 10 kwietnia 2010 r., a szczegółowo analizować rzeczy błahe,
trzeciorzędne, niemające związku z katastrofą. Katastrofa smoleńska była bez
precedensu w dziejach świata, ale wpisuje się w historyczny ciąg krzywd, jakie
spotkały Polskę ze strony Rosji. W 2004 r. prezydent Lech Kaczyński mówił
proroczo: "Mamy z Rosją niezałatwione rachunki krzywd, ale jesteśmy…".

W tej sytuacji stwierdziłem, że istnieje potrzeba opracowania dokumentu,
który zatytułowałem "Prolog do raportu". Rosyjskie kłamstwa, matactwa i
fałszerstwa w sprawie katastrofy determinują do tego, że nie można w
jakimkolwiek raporcie na temat śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, całego
dowództwa Wojska Polskiego i znaczącej części elity przywódczej
Rzeczypospolitej, uniknąć pytania kluczowego: Jakim państwem jest dla Polski od
trzystu lat Rosja? Jest kwestią fundamentalną, czy i jak zdefiniujemy Rosję –
niegdyś carską, następnie sowiecką, a obecnie Rosję prezydenta Putina.

"Prolog do raportu" ma zdefiniować, czego chce Rosja od Polski. Definicje
precyzują dokładnie odwieczną nienawiść Rosji do Polski oraz politykę otwartej
albo skrywanej, ale zawsze wrogości.

Prezydent Lech Kaczyński wraz z elitą przywódczą Rzeczypospolitej nie
przypadkiem zginął akurat 10 kwietnia 2010 r. i akurat w tym miejscu – w
Smoleńsku tuż obok Katynia. W polityce, tak samo jak w historii, istnieje zawsze
związek przyczynowo-skutkowy. I nawet jeśli nie ma związków bezpośrednich
pomiędzy katastrofą w Smoleńsku a sowiecką zbrodnią w Katyniu, to istnieją
związki pośrednie wydarzeń w następującej kolejności wynikających jedne z
drugich: 23 sierpnia 1939 g 1 września 1939 g 17 września 1939 g 5 marca 1940 g
10 kwietnia 1940 g 10 kwietnia 2010. Nie sposób podważyć związku tych dat ze
sobą! Chyba że przyjmiemy rosyjską wersję "prawdy". W obecności premiera rządu
RP Donalda Tuska 7 kwietnia 2010 r., na trzy dni przed katastrofą polskiego
samolotu, premier Putin w Katyniu fałszował prawdę i fakty historyczne o zbrodni
ludobójstwa sowieckiego. Zresztą to sformułowanie – "ludobójstwo" – nawet nie
padło, natomiast Putin dokonywał manipulacji politycznej i mijania się z prawdą
nad grobami tysięcy pomordowanych polskich oficerów. Nie wymienił nawet sprawców
zbrodni! Natomiast twardo zapowiadał, że "rosyjska wersja II wojny światowej
(…) nie podlega żadnej rewizji". Dlatego wiarygodność Putina jest dla Polaków
żadna.

Z perspektywy 10 kwietnia 2010 r., kiedy pod Smoleńskiem tuż obok Katynia
zginęła w narodowej katastrofie elita Rzeczypospolitej z prezydentem Lechem
Kaczyńskim – najbardziej ponadczasowa wydaje się definicja Rosji zapisana w
polskim dramacie narodowym, jakim bez wątpienia jest "Kordian". Rosyjska "ziemia
jest trupem" dla Polaków – napisał Juliusz Słowacki we wstrząsającej poetyckiej
wizji Rosji.

Józef Szaniawski

drukuj