Dziewiąty dzień głodówki
Rząd przedstawi dziś w Sejmie informację o sytuacji w oświacie. To
efekt krakowskiego protestu głodowego w obronie nauczania historii.
Ministerstwo Edukacji Narodowej nie reaguje na protest głodowy przeciwko
ograniczeniu nauczania historii w liceach. W krakowskim kościele św. Stanisława
Kostki wciąż głodują: Adam Kalita, Leszek Jaranowski, Grzegorz Surdy, Ryszard
Majdzik, Bogdan Dąbrowa-Kostka, oraz rotacyjnie przedstawiciele Stowarzyszenia
Studenci dla Rzeczypospolitej. Wczoraj przed południem jednego z głodujących,
Mariana Stacha, zabrało pogotowie. – Wezwaliśmy pogotowie, ponieważ po
przeprowadzeniu badań lekarz zasugerował odwiezienie go do szpitala –
relacjonuje Grzegorz Surdy. U mężczyzny pojawiła się arytmia serca, mdłości i
osłabienie. Pozostali czują się jednak lepiej. Na razie, mimo trwającego już
ponad tydzień protestu głodowego, byli opozycjoniści wciąż są w dobrej formie. –
Jak na 9. dzień czujemy się zupełnie przyzwoicie, duch jest dobry, nastroje
dobre, ale jesteśmy osłabieni – podkreśla Surdy.
Błąd 100 ekspertów
Czy jednak presja społeczna i polityczna zmieni podjętą przez rząd decyzję?
Minister edukacji Krystyna Szumilas nie chce się wycofać z nowych zasad
nauczania. Nie chce nawet przyjechać do Krakowa i porozmawiać z protestującymi.
W zdawkowych wypowiedziach poinformowała jedynie, że protestujący mogą
przyjechać do Warszawy. W odpowiedzi na pytanie "Naszego Dziennika", czy decyzja
w sprawie nowej podstawy programowej jest nieodwołalna, oświadczyła, że to
"dobrze przygotowane rozporządzenie", a "projekt został opracowany przez zespół
ponad 100 ekspertów, złożony z wybitnych przedstawicieli polskiego świata nauki
oraz doświadczonych nauczycieli, metodyków i pracowników systemu
egzaminacyjnego". "Przygotowana przez ten zespół wstępna wersja projektu została
poddana szerokiej konsultacji społecznej. Eksperci przeanalizowali ponad 2,5
tysiąca opinii i uwag oraz ponad 200 recenzji sporządzonych na zamówienie MEN
przez ekspertów w poszczególnych dziedzinach kształcenia" – napisano w
odpowiedzi.
Protest głodowy w Krakowie poparło wiele środowisk społecznych,
nauczycielskich, studenckich i osoby prywatne.
Nowa podstawa programowa
Wczoraj do głodujących przyjechał przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr
Duda, zobowiązując się do nagłośnienia sprawy podczas protestu przed kancelarią
premiera. Ale nie tylko. – Zastanowimy się nad powołaniem zespołu ekspertów,
którzy na razie doraźnie rozwiążą ten problem. Doraźnie, ponieważ już patrząc w
przyszłość, trzeba będzie zupełnie reformować cały obecny system edukacji –
mówił Duda. Jak podkreśla Grzegorz Surdy, zapowiedź Dudy koresponduje z żądaniem
zawieszenia nowej podstawy programowej. – Chodzi przecież o wypracowanie dobrej
i rzeczywistej zmiany, jaka będzie miała na celu dobrą przyszłość naszej
młodzieży i jej wychowanie – mówi.
– W sytuacji, gdy ludzie narażają swoje zdrowie i życie, a przecież nie walczą
"o swoje", tylko o przyszłość polskiej edukacji i przyszłość młodzieży, protest
ten jest dla mnie szczególnie ważny – oświadczył Duda. Jak relacjonuje, podczas
rozmowy z głodującymi wspólnie doszli do wniosku, że to, co robi rząd Tuska, nie
tylko na poziomie edukacji, potwierdza brak chęci do jakichkolwiek konsultacji
społecznych. – Konsultacje nie przyniosły też żadnych efektów w sprawie podstawy
programowej. Mimo że wiele środowisk, w tym "Solidarność", nie zgadzało się z
tym rozporządzeniem. Także teraz, mimo oporu pani minister Szumilas, broni go
jak niepodległości – mówi Duda. Głodujący usłyszeli też inną deklarację:
"Solidarność" będzie chciała zebrać grupę ekspertów do opracowania projektu
innej podstawy programowej.
Również wczoraj głodujących odwiedziła delegacja polityków Solidarnej Polski.
Przewodniczący partii Zbigniew Ziobro i szef klubu parlamentarnego Arkadiusz
Mularczyk zobowiązali się do przyjęcia przez Sejm uchwały obligującej premiera
do wycofania tego rozporządzenia.
Kilka dni temu u protestujących był wicemarszałek Sejmu Marek Kuchciński. Na
wniosek klubu Prawa i Sprawiedliwości porządek obrad Sejmu został poszerzony o
informację rządu na temat sytuacji w oświacie. Debata rozpocznie się dziś około
godz. 18.00. Jak tłumaczył poseł Mariusz Błaszczak, jeśli plany resortu się nie
zmienią, to prawdopodobnie większość młodych Polaków po ukończeniu 15 lat nie
będzie musiała się uczyć historii, a wiedza z zakresu historii najnowszej
zostanie zredukowana do minimum.
– Zachęcamy ludzi do wysyłania pism do Ministerstwa Edukacji Narodowej z
protestem w tej sprawie. Chodzi o to, by nie było tak, że tylko kilka osób
protestuje, ale by znacznie więcej osób przyłączyło się do tego protestu –
podkreśla Elżbieta Witek (PiS). Posłanka chce się m.in. dowiedzieć, kto
osobiście podjął decyzję, by o 90 godzin zmniejszyć nauczanie historii w
szkołach ponadgimnazjalnych.
Jutro o godz. 13.00 przed Ministerstwem Edukacji Narodowej odbędzie się
kolejna pikieta protestacyjna. Udział w niej zapowiedział prezes PiS Jarosław
Kaczyński. "Głośno wyraźmy swój sprzeciw wobec błędnej i szkodliwej decyzji MEN
ograniczającej lekcje historii w szkołach ponadgimnazjalnych" – zachęcają
organizatorzy.
Maciej Walaszczyk
