PIS rusza w Polskę

Serię spotkań politycy PiS rozpoczęli od Podkarpacia. – Przez bezpośrednie
spotkania chcemy dotrzeć do jak największej grupy Polaków. Podkarpacie jest
pierwsze, ale takie spotkania będą organizowane w każdym regionie Polski – mówi
poseł Stanisław Ożóg, lider PiS w okręgu rzeszowsko-tarnobrzeskim. Problemów, o
których chce mówić opozycja, jest sporo.

Obok kwestii związanych z utratą bezpieczeństwa energetycznego, ciągłych
ustępstw w polityce zagranicznej, które marginalizują Polskę i stawiają nas w
rzędzie petentów, politycy PiS wskazują także na problemy wewnętrzne, z którymi
społeczeństwo styka się na co dzień. Chociażby sprawa tzw. reformy emerytalnej,
która ma uczynić z Polaków zakładników pracy i fundatorów państwa bez prawa
głosu. Posłowie PiS odnoszą się także do walki z Kościołem, jaka po latach
terroru komunistycznego, za rządów PO powraca. Ich zdaniem Polską niestety
rządzą dziś ludzie o poglądach lewackich, a premier Donald Tusk prześciga się z
Januszem Palikotem o to, który z nich będzie bardziej radykalny w wojnie z
Kościołem. Zdaniem PiS, próba likwidacji Funduszu Kościelnego to wyraźny atak na
Kościół, bo w sytuacji, kiedy sprawa dotyczy 100 mln zł, to przecież nie o
oszczędności tu chodzi. Przejawem tego ataku jest także niechęć obecnej władzy
do wolnych katolickich mediów, co przejawia się w odmowie Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji przyznania Telewizji Trwam miejsca na pierwszym
multipleksie cyfrowym. – Wolność słowa dla katolików świeckich jest zagrożona i
co do tego nie ma wątpliwości. To nic innego jak zaplanowany atak na polskie,
katolickie media – uważa Ożóg.

Wśród problemów, jakie chcą poruszać parlamentarzyści PiS, są także tematy
związane z edukacją i oświatą. Na Podkarpaciu subwencja oświatowa jest dalece
niewystarczająca, stąd lawinowa likwidacja szkół. – Jeżeli potwierdzi się
zapowiedź uchwał rad poszczególnych samorządów, do końca sierpnia br. w woj.
podkarpackim może zostać zlikwidowanych 206 szkół. To dramat, który nie powinien
mieć miejsca – tłumaczy Ożóg. Podkarpacie to również przykład niezrealizowanych
obietnic budowy dróg, które miały być sztandarowym projektem rządu Donalda
Tuska, a w rzeczywistości stały się największym niewypałem i powodem do wstydu
ekipy PO. Trudno mówić o jakości autostrady A4, gdzie obok niedotrzymania
terminów problem jest także w jakości wykonanych prac, chociażby słynne już
pęknięcia. Poważne kłopoty są także z realizacją obwodnic Przeworska czy
Łańcuta, zaniechano również budowy dróg obwodowych Niska i Stalowej Woli, a
także trasy ekspresowej S19 od Białegostoku przez Lublin do przejścia
granicznego z Ukrainą, która według zapowiedzi ekipy rządzącej ruszyć ma w
bliżej nieokreślonym terminie po 2014 roku. O tym, że rząd PO – PSL zaniedbuje
region Polski Wschodniej, świadczy także fakt odsunięcia do 2030 r. Programu
"ochrony" przed powodzią "w dorzeczu górnej Wisły, który został przygotowany
przez rząd PiS". Parlamentarzyści ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego nie
pozostawiają suchej nitki na w ogromnej mierze niezrealizowanych zadaniach
związanych z usuwaniem skutków powodzi z 2010 r. m.in. w infrastrukturze
komunalnej, krytykują też nieprzychylność rządu wobec usuwania skutków osuwisk,
które coraz częściej dotykają Podkarpacia. – Trudno się dziwić, że brakuje
pieniędzy na usuwanie skutków powodzi, skoro w budżecie na 2012 r. z rezerwy na
usuwanie skutków powodzi zakłada się wypłatę podwyżek dla części służb
mundurowych – dziwi się poseł Andrzej Szlachta.

Zrzucanie problemów na samorządy bez wsparcia finansowego to kolejny temat,
który w ocenie posłów dyskredytuje ekipę PO – PSL. – Jeżeli nic się nie zmieni,
to na przestrzeni dwóch najbliższych lat duża część samorządów na Podkarpaciu –
zwłaszcza gminnych – przekroczy próg zadłużenia ponad 60 procent. To z kolei
oznacza zarząd komisaryczny – dodaje Stanisław Ożóg. Rzeszów jako jedyne miasto
wojewódzkie w Polsce nie ma bezpośredniego połączenia ze stolicą. Zaniedbania są
także na etapie uchwalania budżetu państwa, nie przyjęto ani jednej poprawki
regionalnej dotyczącej Podkarpacia. Tylko na etapie prac w Senacie i później w
Sejmie uszczuplono budżet wojewody podkarpackiego na przejścia graniczne, na
kwotę 625 tys. złotych. – Ten rząd zawiódł zaufanie Polaków i prowadzi do upadku
państwa – ocenia poseł Ożóg. – Przyrost administracji rządowej o ok. 70 tys.,
mówi się o zamrożeniu płac w budżetówce, natomiast w 2010 i 2011 r., na co
posiadam dokumenty w odpowiedzi na interpelację z Ministerstwa Finansów, w
resorcie wypłacono nagrody w wysokości ok. miliarda złotych. Tym sposobem
oszukuje się społeczeństwo – kwituje parlamentarzysta.

Mariusz Kamieniecki
 

 

 

drukuj