Rewolucjonista z Kuby

Gdy w 1998 roku Jan Paweł II odprawiał Mszę Świętą na placu Rewolucji w
Hawanie, na polskiego Papieża spoglądał z góry gigantyczny portret
najsłynniejszego rewolucjonisty kubańskiego – Ernesto Che Guevary. Portret
długowłosego, brodatego mężczyzny wydaje się być świadomie wystylizowany na
postać Chrystusa. Podczas zbliżającej się podróży Benedykta XVI na tę karaibską
wyspę można się spodziewać podobnego widoku – komunistyczne władze zechcą
skonfrontować Ojca Świętego z legendą Che.

Portret Che Guevary, który dominuje nad centralnym placem Hawany i który jest
reprodukowany na niezliczonych koszulkach, kubkach itp., to osławiony
"bohaterski wojownik" (Guerillero heroico). Jest on przetworzoną fotografią
wykonaną przez Alberto Kordę, nadwornego fotografa Fidela Castro na początku lat
60. Niektórzy uważają, że jest to jedna z dziesięciu najbardziej rozpoznawanych
i najczęściej reprodukowanych fotografii na świecie.
Zdjęcie wykonano podczas uroczystości ku czci ofiar wybuchu na francuskim statku
"La Coubre", który dowoził broń na Kubę. Na wiecu z tej okazji przemawiali obok
Castro oraz Che także znani francuscy pisarze lewicowi Jean Paul Sartre i Simon
de Beauvoir.
W 1967 roku, tuż po śmierci Che, jego gigantyczny stylizowany portret ozdobił
ścianę kubańskiego ministerstwa spraw wewnętrznych. W tym samym budynku Che
Guevara zasiadał, gdy kierował tutejszym ministerstwem przemysłu.
Portret stał się powszechnie rozpoznawaną ikoną popkultury, gdy zdjęcie Kordy
zostało opublikowanie przez włoskiego wydawcę partyzanckich boliwijskich
dzienników Che – Giacomo Feltrinellego, oraz przez francuskie czasopismo "Paris
Match" w 1967 r., tuż po śmierci rewolucjonisty. Portret ten został
rozpowszechniony przez uczestników zamieszek studenckich w Paryżu w maju 1968
r., a inicjatorem uczynienia z niego symbolu protestów miał być sam "czerwony
Danny" – Daniel Cohn-Bendit, dziś przywódca europejskiej frakcji Zielonych w
Parlamencie Europejskim. Grafika została z kolei zaprojektowana w 1968 r. przez
irlandzkiego artystę Jima Fitzpatricka, który później będzie m.in. jednym z
producentów irlandzkiej skandalizującej gwiazdy rocka – Sinéad O´Connor. Che
poświęcano piosenki, chętnie pisali o nim poeci i pisarze – m.in. Chilijczyk
Pablo Neruda oraz Julio Cortazar.
Postać Ernesta Guevary stała się prawdziwą ikoną kontrkultury końca lat 60. Już
wówczas, w 1969 r., wcielił się w niego sam Omar Sharif w filmie "Che!" w
reżyserii Richarda Fleischera, znanego z takich produkcji jak "Tora! Tora!
Tora!" czy "Conan Niszczyciel".
Pod koniec lat 80. i w latach 90., gdy oczywista stała się kompromitacja
ideologii marksistowskiej, portrety Che także mniej rzucały się w oczy. W
ostatnim czasie jednak Guevara wrócił do łask jako symbol antyglobalistycznej
rewolty, zarówno w Ameryce Łacińskiej, jak i w Europie oraz Stanach
Zjednoczonych.

Życiorys lewackiego terrorysty
Kim naprawdę był Ernesto Guevara, zwany Che?
Pochodził z arystokratycznej rodziny argentyńskiej, jego przodkowie ze strony
ojca uchodzili za jednych z najbogatszych w całej Ameryce Łacińskiej. Jego
rodzice mieli przekonania raczej liberalne. W dzieciństwie przyszły
rewolucjonista mieszkał głównie w Kordobie. Następnie przeniósł się do Buenos
Aires, gdzie studiował medycynę. Pracował tu przez pewien czas jako alergolog,
sam będąc chory na astmę. Grał też w rugby – jeden z ulubionych sportów
argentyńskich warstw wyższych.
Dużo czytał – już w młodości zafascynował się Marksem, ale także Nehru. Jako
student odbył kilka wielomiesięcznych podróży motocyklowych po Ameryce
Południowej i Środkowej. W czasie tych wypraw spotykał czołowych wówczas
lewicowych działaczy i intelektualistów tego regionu świata. Pod ich wpływem
Guevara wypracował własną wersję marksizmu – w której główną rolę – jako grup
zdolnych do wprowadzenia rewolucji – odgrywali Indianie i chłopi. Głównym zaś
przeciwnikiem stały się w jego oczach Stany Zjednoczone, odpowiedzialne za
eksploatację latynoskiej części kontynentu.
Sam był świadkiem nieudanych rewolucji w połowie lat 50. w Boliwii i w
Gwatemali. W tym ostatnim kraju w 1954 r. spotkał swoich przyszłych towarzyszy
walki z Kuby. Tam też złożył swoistą przysięgę. Jak sam pisał: "Przed obrazkiem
ze starym i nieodżałowanym towarzyszem Stalinem" przysięgał walczyć z
"kapitalistycznymi ośmiornicami". W wydarzeniach gwatemalskich brał udział jako
lekarz i członek młodzieżówki komunistycznej, broniąc lewicowego rządu przed
inspirowanym przez USA zamachem stanu. Jako komunista znalazł azyl w ambasadzie
argentyńskiej.
W 1955 r. znalazł się w Meksyku, gdzie spotkał kubańskich rewolucjonistów i
wstąpił do założonego przez Fidela Castro Ruchu 26 Lipca. Tam przeszedł także
szkolenie wojskowe prowadzone przez Hiszpana – weterana hiszpańskiej wojny
domowej i komunistę – płk. Alberto Bayo Girouda. Z tego powodu trafił na krótko
do meksykańskiego więzienia.

Rewolucja na eksport
W listopadzie 1956 r. Ernesto Guevara wylądował wraz z innymi ludźmi Castro na
Kubie. Był jednocześnie lekarzem, dowódcą i osobiście wykonywał egzekucje.
Szybko awansował, stając się jednym z głównych dowódców sił rewolucyjnych.
Po zwycięstwie Castro odpowiadał za represje – będąc komendantem więzienia La
Cabańa. Kierował sądami doraźnymi i rozstrzeliwaniami. Odpowiadał też za
stworzenie systemu kubańskich obozów koncentracyjnych (m.in. miał zorganizować
obóz w Guanahacabibes), do których trafiali początkowo właściciele fabryk, a
następnie także katolicy, wszyscy przeciwnicy systemu. Jego filozofia w tym
względzie była prosta – już jako przedstawiciel komunistycznej dyplomacji
kubańskiej, przemawiając na forum ONZ, mówił z całą otwartością:
"Rozstrzeliwaliśmy, rozstrzeliwujemy i będziemy rozstrzeliwać, jeśli to będzie
konieczne".
Dopiero po zwycięstwie Castro Guevara otrzymał kubańskie obywatelstwo. W
administracji rewolucyjnej zajmował wiele kluczowych stanowisk – odpowiadał
m.in. za gospodarkę, radykalną reformę rolną i nacjonalizację przemysłu. Był
także szefem Banku Centralnego. Narzucił Kubie gospodarkę planową.
Był wreszcie głównym realizatorem przedsięwzięcia dyplomatycznego, jakim stało
się zawarcie umów gospodarczych, wojskowych i kulturalnych ze Związkiem
Sowieckim i innymi krajami bloku komunistycznego. Gdy w 1960 r. odbywał
triumfalną podróż po komunistycznej Europie, w Moskwie został zaproszony przez
Chruszczowa na trybunę honorową, aby odbierać defiladę Armii Czerwonej z okazji
rocznicy bolszewickiej rewolucji październikowej.
Jako faktyczny szef kubańskiej dyplomacji odpowiadał także za eksport rewolucji
do innych krajów Ameryki Łacińskiej. Nawiązał kontakty z lewicowymi
prezydentami: Argentyny – Frondizim, i Brazylii – Quadrosem, którzy w ciągu
kilku miesięcy zostali obaleni przez wojskowych inspirowanych z Waszyngtonu.
W 1962 r. aktywnie uczestniczył w tzw. kryzysie kubańskim, to jest w próbie
zainstalowania na Kubie sowieckich rakiet jądrowych. Kryzys ten jest uznawany za
moment, w którym świat znajdował się najbliżej wojny atomowej. Gdy Sowieci
cofnęli się przed bezpośrednią konfrontacją z USA – Che Guevara nie krył swego
niezadowolenia.
Rozwinął koncepcję powszechnej rewolucji w krajach Trzeciego Świata przeciwko
imperializmowi, czyli w praktyce przeciwko wpływom amerykańskim. Inspirował
m.in. ruch sandinistów w Nikaragui i tupamaros w Urugwaju. Jego postać
inspirowała następne ruchy rewolucyjno-terrorystyczne, które wyrastały jak
grzyby po deszczu w kolejnych krajach regionu, także po śmierci Guevary: FARC,
ELN, ELP i M-19 w Kolumbii, MRTA i "Świetlisty Szlak" w Peru, Front Wyzwolenia
im. Farabundo Martí w Salwadorze, Patriotyczny Front im. Manuela Rodrígueza oraz
MIR w Chile, Montoneros i ERP w Argentynie, UNRG w Gwatemali…
Na tle swej skrajnej działalności wchodził w konflikty z lokalnymi partiami
komunistycznymi, które starały się raczej trzymać wytycznych z Moskwy
dotyczących realizacji polityki "pokojowego współistnienia" z USA. Do szkolonych
na Kubie latynoamerykańskich rewolucjonistów mawiał: "Zdajcie sobie sprawę, że
już jesteście martwi i że każdy następny dzień jest wam podarowany".
W 1965 r. zrezygnował w spektakularny sposób ze wszystkich zajmowanych na Kubie
stanowisk i udał się do Afryki, by na czele sił kubańskich w Kongu wspierać
miejscowy komunistyczny Komitet Wyzwolenia Narodowego. Był doradcą
Laurenta-Désiré Kabili, który przejmie władzę nad Kongiem dopiero w połowie lat
90.
W Afryce Che przebywał 9 miesięcy, ale jego wyprawa zakończyła się całkowitym
fiaskiem. Z Konga udał się do Czechosłowacji, gdzie znajdowały się centra
szkolenia terrorystów komunistycznych. Przebywał tam przez kilka miesięcy,
zajmując się działalnością ideologiczną – miał wówczas stworzyć "heterodoksyjne"
komentarze do Marksa.
W lipcu 1966 r. wrócił na Kubę, gdzie po raz ostatni zobaczył się ze swymi
dziećmi. Wszystkie poza najstarszą córką nie były w stanie rozpoznać ojca, a on
nie zdradził im swej tożsamości…
Z Hawany udał się w swoją ostatnią podróż do Boliwii, gdzie walczył na czele
stworzonych przez siebie jednostek Armii Wyzwolenia Narodowego. Z boliwijskiej
dżungli napisał "Posłanie do ludów świata", w którym zapowiadał otwartą wojnę ze
Stanami Zjednoczonymi. Jednak wobec nikłego poparcia miejscowej ludności Che
został w październiku 1967 r. pojmany przez armię boliwijską i – po
konsultacjach z USA – stracony.
Niezależnie od swoich kolei życiowych Guevara był także jednym z najbardziej
wpływowych dwudziestowiecznych ideologów marksistowskich. Swoje życie
podporządkował rewolucji i wyznawanej przez siebie rewolucyjnej ideologii. Pisał
do matki: "Nie mam żony ani dzieci [w rzeczywistości był ojcem sześciorga dzieci
i był dwukrotnie żonaty – przyp. P.S.], ani rodziców… moi przyjaciele są o
tyle tylko moimi przyjaciółmi, jeśli w polityce myślą tak jak ja".
Uznaje się go za twórcę tzw. guevaryzmu, mutacji marksizmu skierowanej do krajów
rozwijających się. W swoim rewolucyjnym fanatyzmie zachowywał zdumiewającą
konsekwencję, łącząc brutalną teorię ideologicznej przemocy w imię "wyzwolenia
uciskanych" z równie bezwzględną praktyką rewolucyjnej wojny partyzanckiej.

Koszulka z Che
Nic więc dziwnego, że gdy w 2005 r. znany gitarzysta rockowy i jazzowy Carlos
Santana pojawił się na uroczystości wręczenia Oscarów w koszulce z podobizną Che,
napisał do niego list otwarty kubański muzyk jazzowy Paquito D´Rivera: "To
policzek dla kubańskiej młodzieży lat 60., która musiała słuchać twojej muzyki w
podziemiu, ponieważ rewolucjoniści, argentyński troglodyta i jego siepacze
uznali rock and roll za "muzykę imperialistyczną"". Przypomniał o tym, że
czystki na Kubie, które organizował Che, były skierowane także przeciwko
katolikom, właśnie dlatego, że byli katolikami. Kubański jazzman pisał:
"Porównywanie Chrystusa z Che Guevarą jest tym samym, co wejście do synagogi ze
swastyką na szyi".

Dr Paweł Skibiński historyk,
Uniwersytet Warszawski
 

drukuj