Fałszywi przyjaciele kobiet
Pierwsze wrażenie po obejrzeniu spotu zachęcającego do udziału w "manifie"
jest takie: głównym powodem wszelkich nieszczęść Polaków, a w szczególności
Polek, jest Kościół. A gdyby wyrzucić religię ze szkół i przedszkoli, nie trzeba
ich będzie zamykać.
Wypowiadającym się w tym duchu przed kamerą nie przeszkadza absolutny brak
logiki w tym, co mówią i do czego zapraszają. Twierdzenia o "koszmarnej
pępowinie" rzekomo łączącej Kościół i państwo, przeplatane żądaniami o
respektowanie (aborcyjnych) "praw kobiet", okraszane bezsensownymi oskarżeniami
o ciemnotę i zacofanie (spowodowane, a jakże, nadreprezentatywnością Kościoła w
przestrzeni publicznej), przeplatane wątkami Euro 2012, tworzą monotonny bełkot.
Jazgotliwa muzyka dopełnia reszty. Przypuszczać należy, że tak będzie też w
niedzielę.
Feministki już dawno straciły kontakt z rzeczywistością. Publiczne
wystąpienia pań Nowickiej, Szczuki, Środy i innych, oprócz generowania złych
emocji i podsycania nienawiści do chrześcijaństwa, nie wnoszą nic nowego do
debaty publicznej. Ponieważ brak jest w nich argumentów, trudno podjąć
jakąkolwiek dyskusję. A jeżeli się pojawiają, są tak bardzo zmanipulowane, że
nie wiadomo, czy w ogóle ma sens jej zaczynanie. I tak oto zdaniem feministek,
Fundusz Kościelny rocznie przeznacza na składki na ubezpieczenia społeczne
księży 224 mln złotych. W rzeczywistości cały Fundusz dysponował w ubiegłym roku
sumą 89 mln złotych. Przekonują też, że państwo przeznacza aż 21 mld zł rocznie
na wynagrodzenia dla kapelanów (!), podczas gdy kwota ta wynosi niecałe 30 mln
złotych. Nie dziwi w tym kontekście podawana suma 240 mld zł, jakie rzekomo
państwo przekazało Kościołowi za pośrednictwem Komisji Majątkowej jako
rekompensaty za zagrabione mienie w czasach PRL. Feministki powołują się przy
tym na serwis money.pl, gdzie jednak widnieje suma… 5 mld zł, także zresztą
wzięta z sufitu. "Kwota 240 mld zł to pewna prowokacja, ale takie dane pojawiają
się w Internecie, a skoro do tej pory nikt nie przedstawił wiarygodnych
wyliczeń, to mamy prawo tak domniemywać" – przekonywała niedawno w rozmowie z
"Rzeczpospolitą" Elżbieta Korolczuk z Porozumienia Kobiet 8 Marca. Logiczne,
nieprawdaż? Jeśli fakty się nie zgadzają z głoszoną teorią, tym gorzej dla
faktów. Znają to Państwo?
Tylko co dalej? Każdy normalnie myślący człowiek wyczuwa, że "przyjaźń"
oferowana przez feministki kobietom jest fałszywa. Nie dziwi impet, z jakim
atakuje się Kościół, ponieważ jest to jedyna dziś poza rodziną przestrzeń, gdzie
człowiek może czuć się wolny i gdzie nie został jeszcze odarty ze swojej
godności i piękna. Nie dlatego, że ukryta jest w nim jakaś nadzwyczajna recepta,
przy pomocy której można je tam zbudować. Daje je Jezus Chrystus. On jest
największym zagrożeniem ideologii, którą głoszą feministki.
Podczas gdy stacje telewizyjne poświęcą mnóstwo czasu na relację z "manify",
a "eksperci" w studiach telewizyjnych z wypiekami na twarzy będą komentować
hasła na transparentach i billboardach, ja się po prostu za te osoby cichutko
pomodlę.
I proszę, aby Państwo zrobili to samo.
ks. Pawel Siedlanowski
