Jak odwieść od demonstrowania poglądów
Wszyscy zabierający głos podczas zorganizowanego wczoraj w Sejmie
wysłuchania publicznego w sprawie prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy o
zgromadzeniach krytycznie odnieśli się do zasadniczych propozycji sformułowanych
przez Bronisława Komorowskiego. Przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości
i Praw Człowieka Ryszard Kalisz ogłosił, że w przyszłym tygodniu komisja zbierze
się ponownie, by zdecydować o powołaniu podkomisji, która zajmie się
prezydenckimi propozycjami.
Prezydencki projekt nowelizacji ustawy Prawo o zgromadzeniach ma na celu –
jak czytamy w jego uzasadnieniu – "wprowadzenie regulacji, które przy
poszanowaniu gwarantowanej w art. 57 Konstytucji wolności organizowania
pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich służyć mają zapewnieniu wolności i
praw innych osób oraz istotnych wartości konstytucyjnych". Gdyby wziąć pod uwagę
głos tych, którzy podczas wczorajszego wysłuchania publicznego w Sejmie w
sprawie prezydenckiego projektu ustawy postanowili się wypowiedzieć, można
pomyśleć, iż nie ma nikogo – oczywiście poza prezydentem Komorowskim – kto
chciałby zapewnienia wspomnianych "wolności i praw innych osób" oraz "istotnych
wartości konstytucyjnych". Wszyscy, którzy zabrali głos, z różnych pozycji
krytycznie odnieśli się do zasadniczych zapisów projektu. Pod adresem propozycji
Bronisława Komorowskiego padały oceny, że to "bubel legislacyjny", że spowoduje
problemy w interpretacji prawa umożliwiające zakazanie organizowania praktycznie
każdej manifestacji, że ma za zadanie zniechęcić do manifestowania zwłaszcza
niepopularnych poglądów. Padały też argumenty, że wystarczające są dotychczasowe
regulacje kwestii zapewnienia bezpieczeństwa podczas manifestacji, a te, które
proponuje prezydent, faktycznie będzie trudno wyegzekwować. Pojawiło się również
wezwanie do stworzenia – w miejsce obecnego, przestarzałego – nowego Prawa o
zgromadzeniach. Decyzja o tym, czy rządzącym będzie się opłacało przeforsować
przez Sejm projekt zmierzający do ograniczenia wolności zgromadzeń, i tak
zapadnie w gabinecie Donalda Tuska. Podczas wysłuchania publicznego głos zabrali
reprezentanci m.in. Stowarzyszenia "Marsz Niepodległości", Helsińskiej Fundacji
Praw Człowieka, fundacji Leszka Balcerowicza – Forum Obywatelskiego Rozwoju oraz
Fundacji Panoptykon.
Z twarzą zakrytą czy odkrytą
Pretekstem do zgłoszenia przez prezydenta Bronisława Komorowskiego
nowelizacji Prawa o zgromadzeniach były burdy, które nastąpiły podczas Święta
Niepodległości ubiegłego roku w Warszawie, gdy lewackie środowiska próbowały
zablokować Marsz Niepodległości. Najmocniej przeciw prezydenckiemu projektowi
protestuje Stowarzyszenie "Marsz Niepodległości", wnosząc o jego odrzucenie.
Reprezentant Stowarzyszenia Łukasz Moczydłowski krytycznie ocenił wczoraj m.in.
propozycję zakazu zakrywania twarzy przez uczestników manifestacji. Przywołał
przy tym wyrok Trybunału Konstytucyjnego z listopada 2004 r., który do zakazu
zakrywania twarzy odniósł się negatywnie. Moczydłowski przekonywał, iż
odsłonięcie twarzy uczestników manifestacji nie jest konieczne dla zapewnienia
bezpieczeństwa demonstracji. Zaznaczył, że policja posiada uprawnienia do
legitymowania i zatrzymywania osób czy kontroli osobistej. Wyjaśniał, że fakt
zakrycia twarzy przez manifestanta nie musi wskazywać, iż ma on jakieś niecne
zamiary. Maska na twarzy może być sposobem wyrażania swojego stanowiska – jak
było w przypadku demonstrantów protestujących przeciw ACTA. Zasłonięta twarz
może też służyć zapewnieniu anonimowości podczas demonstracji niepopularnych
poglądów. Moczydłowski krytykował także m.in. zakaz używania materiałów
pirotechnicznych. Wyjaśniał, iż używanie rac czy petard przez manifestantów jest
w polskiej tradycji manifestacji "formą wyrażania ekspresji uczestników
zgromadzenia".
Artur Pietryka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zwracał uwagę, że projekt
przewiduje możliwość uczestnictwa w manifestacji osób z zakrytą twarzą, jeśli
zostanie to wcześniej przez organizatorów zgłoszone. Zaznaczył, że można się
spodziewać, iż profilaktycznie organizatorzy za każdym razem będą zgłaszać
udział osób z zakrytą twarzą. Wobec propozycji nałożenia na organizatorów
dodatkowych obowiązków zwracał uwagę, że już obecnie organizator ma możliwość
skorzystania z pomocy policji, by usunąć niesubordynowanego uczestnika
manifestacji. Helsińska Fundacja Praw Człowieka opowiedziała się za stworzeniem
nowego Prawa o zgromadzeniach bazującego na doświadczeniach w tym względzie z
ostatnich 20 lat. Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon nie wykluczał, iż
manifestacje, w których zgłaszany będzie udział osób z zakrytymi twarzami, mogą
być uznawane za "szczególnie niebezpieczne", co może dawać organom decydującym
pretekst do wydania odmownej decyzji w sprawie organizacji manifestacji.
Artur Kowalski
