Ekspansja wbrew rządowi

KGHM Polska Miedź poinformował o zamknięciu transakcji przejęcia – za 9
mld zł – kanadyjskiej spółki Quadra FNX. W ten sposób na naszych oczach budowana
jest pierwsza firma o zasięgu globalnym, która ma centralę w Polsce. Wcześniej
próby ekspansji podejmował PKN Orlen, ale trudno uznać za znaczący sukces
przejęcie rafinerii w Możejkach na Litwie, a już fiaskiem okazało się wykupienie
sieci stacji benzynowych w Niemczech.

Lubiński koncern staje się właścicielem kopalń w Kanadzie i Chile, będzie
czwartym graczem na światowym rynku pod względem wielkości złóż miedzi. Co
więcej, szefowie Polskiej Miedzi zapowiadają kolejne przejęcia mniejszych firm
zagranicznych. Szkoda tylko, że spółka nie ma wsparcia rządu. Oczywiście
minister skarbu Mikołaj Budzanowski jak najbardziej popiera inwestycje KGHM, ale
z drugiej strony rząd podejmuje szereg decyzji, które uderzają w pozycję
Polskiej Miedzi. Chodzi przede wszystkim o nowy podatek od kopalin, którym już
wkrótce zostanie obciążony nasz producent miedzi. Trudno działania, które mogą
kosztować KGHM rocznie nawet 1,5-2 mld zł, uznać za wspieranie rozwoju i
międzynarodowej ekspansji przedsiębiorstwa. Jest wręcz przeciwnie. Takie
działania na krótką metę przyniosą budżetowi państwa wymierne korzyści
finansowe, ale mogą przeszkodzić w realizacji programu inwestycyjnego koncernu.

Szkoda, bo przecież – jak słusznie zauważają ekonomiści – polska gospodarka
ma niewiele atutów na globalnym rynku. Mamy mało krajowych rozpoznawalnych na
świecie marek. KGHM należy do wyjątków, więc powinniśmy o takie "rodzynki" dbać,
zamiast ogałacać je z pieniędzy. Taka polityka jest też krótkowzroczna i z tego
powodu, że budżet mógłby w przyszłości zarobić jeszcze więcej pieniędzy, bo
skoro rosłaby produkcja w Polskiej Miedzi, w górę poszybowałyby zyski spółki, a
tym samym i dywidenda wypłacana akcjonariuszom. A Skarb Państwa nadal ma wśród
nich największy pakiet akcji KGHM, a więc i prawo do największej części
dywidendy. Niestety, minister finansów Jacek Rostowski jest zainteresowany
wyłącznie doraźnym łataniem dziur w budżecie.

***

Rząd łupi KGHM

Nasz Dziennik, 2012-02-29

Tym razem, z inicjatywy rządu, wymyślono nowy podatek, który
zapłaci KGHM Polska Miedź. Już w tym roku z opodatkowania kopalin na zasypanie
dziury w budżecie Donalda Tuska rząd chce pozyskać od KGHM przynajmniej 1,8
miliarda złotych. W kolejnych latach kwota podatku ma sięgać 2,2 miliarda
złotych.

Wprowadzenie podatku od kopalin zapowiedział w exposé premier
Donald Tusk. Jego wysokość ma być zależna od cen miedzi czy srebra na rynkach.
Podczas wczorajszego drugiego czytania nad projektem ustawy w tej sprawie
wsparcie dla nowego podatku potwierdzili koalicjanci: PO i PSL. Przeciwko
opodatkowaniu kopalin według pomysłu rządu opowiedziała się opozycja, zwracając
uwagę, że rząd wyraźnie przesadził z jego wysokością. A de facto, że dotyczy to
tylko KGHM, w którym choć Skarb Państwa posiada jedynie 31,79 proc. udziałów, to
jest jedynym dużym inwestorem w spółce i sprawuje nad nią kontrolę. Zwracano
między innymi uwagę, że podatek wprowadzany jest z zaskoczenia – ustawa bowiem
ma wejść w życie 14 dni od daty ogłoszenia. Wiceminister finansów Maciej
Grabowski, uzasadniając wprowadzenie ustawy, mówił o realizacji zasady
solidarności. – Chodzi o to, żeby korzyści, które powinny być czerpane przez nas
wszystkich, były czerpane z naszych bogactw naturalnych. W tym wypadku chodzi o
miedź i srebro – mówił Grabowski. Zaznaczył, że do tej pory była pewna luka,
jeśli chodzi o regulację czerpania przez Skarb Państwa korzyści z tego źródła. –
Ten projekt to eliminuje.

I o to chodzi, to jest główny motyw działania i główny cel,
który przyświecał złożeniu przez rząd tego projektu – dodał Grabowski. Koncepcję
rządu krytykowała opozycja. – Ten podatek, w tej wysokości, w której państwo
wprowadzają, jest ceną, którą płacimy za cztery lata kiepskiego rządzenia
krajem. Przez cztery lata zaniechali państwo trudnych, żmudnych reform w
dziesiątkach obszarów i teraz wystawiają rachunek, teraz jest uderzenie w jedną
spółkę – 2 miliardy złotych – mówił podczas sejmowej debaty poseł PiS Paweł
Szałamacha. Prawo i Sprawiedliwość złożyło poprawki do projektu zmierzające
m.in. do odroczenia wprowadzenia go w życie. Według propozycji PiS, miałby
zacząć obowiązywać od 1 stycznia przyszłego roku. Szałamacha uzasadniał, że KGHM
powinien dostać możliwość dostosowania strategii działania do nowej
rzeczywistości kształtowanej wprowadzeniem dodatkowego podatku. Odroczenie
wejścia w życie ustawy oznaczałoby jednak, że rząd PO – PSL straciłby blisko 2
miliardy złotych dochodów do tegorocznego budżetu. PiS wnioskuje także o
obniżenie opodatkowania kopalin "do poziomów średnich światowych". Wątpliwości
co do skutków podatku starali się rozwiać posłowie rządzącej koalicji. W ocenie
Dariusza Rosatiego (PO), nieuzasadnione są obawy, że wprowadzenie nowego podatku
spowoduje w niektórych oddziałach KGHM utratę rentowności, a w konsekwencji
zwolnienia pracowników. Rosati ocenił, że KGHM osiąga tak wysokie dochody, iż
nie ma obaw, że mogłoby firmie zabraknąć środków na inwestycje. – Oczywiście
zysk spółki do podziału będzie mniejszy, ale nawet po nałożeniu podatku spółka
będzie należała do najbardziej rentownych – mówił. Genowefa Tokarska (PSL)
przekonywała, że wprowadzenie podatku służy Polsce, gdyż będzie to stałe źródło
dochodów budżetu państwa, a więc służy wszystkim Polakom. Pomysł nowego podatku
skrytykował Ryszard Zbrzyzny (SLD), przewodniczący działającego w KGHM Związku
Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. Zbrzyzny ocenił, że ustawa została
napisana "na kolanie", zaskakuje firmę-podatnika, a główną przesłanką jej
powstania jest chęć pozyskania dodatkowych miliardów złotych do budżetu.
Mariusz-Orion Jędrysek (Solidarna Polska) zaznaczył, że w projekcie nie ma
rozwiązań systemowych, które regulowałyby czerpanie przez Skarb Państwa korzyści
finansowych z wydobycia kopalin. Stwierdził, że taki podatek, który chce
wprowadzić rząd, to szokowe zmiany, które mają obowiązywać natychmiast i będą
skutkowały wzrostem kosztów funkcjonowania zakładów. – To jest niezbędne. Każdy
kraj powinien pobierać zyski z tego, co jest jego własnością. Skarb Państwa jest
właścicielem tego typu złóż jak metale, siarka, ropa naftowa. W tym wypadku
przesadzono, przesadzono bardzo mocno – mówił Jędrysek.

Artur Kowalski

drukuj