Przyjaciele Syrii a bomby Asada

Apel o natychmiastowe zaprzestanie przemocy i udzielenie organizacjom
humanitarnym dostępu do obleganych regionów – to główne żądania, jakie wysunęli
wczoraj wobec syryjskiego reżimu Baszara al-Asada przedstawiciele państw
zachodnich i arabskich, którzy spotkali się w Tunisie. Podczas gdy świat
debatował, trwał zmasowany ostrzał dzielnicy Baba Amro w mieście Hims. Zginęło
co najmniej 5 osób.

W projekcie deklaracji wypracowywanej w Tunezji znajduje się apel do
prezydenta Baszara al-Asada z żądaniem "natychmiastowego zaprzestania stosowania
przemocy". "Przyjaciele Syrii" opowiadają się też za zaostrzeniem sankcji wobec
tego państwa, aby skłonić władze do przerwania przemocy. Jak informuje Agencja
Reutera, która dotarła do projektu dokumentu, wśród proponowanych obostrzeń
znajduje się m.in. zakaz podróżowania, zamrożenie aktywów i operacji finansowych
związanych z Syrią, wstrzymanie zakupu syryjskiej ropy, zredukowanie stosunków
dyplomatycznych i zapobieganie dostawom broni dla rządu.

Uczestnicy spotkania w Tunisie żądają od syryjskiego reżimu także
natychmiastowego dostępu do miast Hims, Dara, Zabadani "i innych obleganych
regionów". Chodzi o dostarczenie ich mieszkańcom niezbędnej pomocy humanitarnej.
Mogłaby ona zostać udzielona w ciągu 48 godzin, jeśli tylko reżim "powstrzyma
ataki w miejscach, gdzie są cywile i umożliwi do nich dostęp". Bez tej pomocy,
jak informują obrońcy praw człowieka z będącego obecnie w centrum reżimowego
ataku miasta Hims, liczba ofiar będzie dramatycznie rosnąć. Obecnie są blokowane
wszelkie dostawy do tego miasta, w tym także medyczne. Bez oddźwięku pozostały
dotychczasowe prośby ze strony Międzynarodowego Czerwonego Krzyża o codzienne
dwugodzinne zawieszenie broni, co umożliwiłoby niesienie pomocy najbardziej
potrzebującym.

Sytuacja pogarsza się z każdym dniem. Na skutek trwającego od wtorku ostrzału
artyleryjskiego każdego dnia w Hims ginie po kilkadziesiąt osób, są tysiące
rannych. Wobec tego dramatu bezradne pozostają szpitale, w których brakuje
podstawowych leków i sprzętu medycznego. Szpitale są też jednym z głównych celów
sił reżimowych, w związku z czym nie mogą przyjmować rannych.

Spotkanie "Przyjaciół Syrii" zostało zwołane przez Ligę Arabską po tym, jak
na początku lutego Chiny i Rosja zablokowały rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ w
sprawie tego kraju. W obradach, których celem jest ustalenie sposobu wywarcia
presji na syryjski reżim, aby zaprzestał trwających od blisko roku krwawych
represji wobec opozycji, udział wzięli przedstawiciele około 60 państw i
organizacji z Unii Europejskiej, krajów arabskich i Stanów Zjednoczonych. Te
ostatnie reprezentuje sekretarz stanu USA Hillary Clinton. W spotkaniu
uczestniczy polski wiceminister spraw zagranicznych Jerzy Pomianowski. BBC
podaje, że udziału odmówiły Rosja i Chiny, które otwarcie wspierają reżim Asada.

O przerwanie ognia i umożliwienie ewakuacji zaapelowało w czwartek wieczorem
także dwoje zagranicznych reporterów. Na trwającym ponad 6 minut nagraniu wideo,
które powstańcy zamieścili w internecie, wypowiada się leżąca na łóżku francuska
dziennikarka Edith Bouvier z "Figaro", która została ranna w czasie jednego z
ataków.

Marta Ziarnik

drukuj