Azja szykuje rzeź Hims

Siedziba rebeliantów w Syrii – miasto Hims – znalazła się pod
najcięższym od kilku tygodni ostrzałem.

W wyniku bombardowania dokonanego przez rządową armię tylko wczoraj zginęło
tam co najmniej 12 osób, a ponad 100 zostało rannych. Miasto ostrzeżono, że w
jego stronę zostały wysłane dodatkowe oddziały piechoty oraz jednostki pancerne.

– W ciągu zaledwie kilku godzin na dzielnicę Baba Amr, leżącą na obrzeżach
Hims, spadły wczoraj setki pocisków – informują korespondenci przebywający w
sąsiednim Libanie. Jak podkreślają, mieszkańcy miasta są niemal całkowicie
odcięci od świata, a ostrzał dzielnic trwa niemal nieustannie i ciężko ocenić,
kiedy się zakończy. Atak na przedmieścia jest w ich ocenie najprawdopodobniej
przygotowaniem do większej ofensywy na pozycje rebeliantów. Świadkowie
zaobserwowali czołgi oraz artylerię przemieszczające się w pobliże miasta.
Organizacje humanitarne ostrzegają, że jeśli tak ciężki sprzęt zostanie
wprowadzony do miasta, wówczas może dojść do masakry, i apelują do organizacji
międzynarodowych o jak najszybszą interwencję w tej materii.

Między innymi Międzynarodowy Czerwony Krzyż poinformował, że obecnie stara
się wynegocjować choć krótkie zawieszenie broni, które pozwoliłoby na
dostarczenie żywności oraz medykamentów do najbardziej dotkniętych przemocą
regionów. Jednak MCK wyraża obawy, czy do takiego wstrzymania ognia dojdzie. Jak
podkreślają, to właśnie ludność cywilna cierpi najbardziej w przeprowadzanych
często bardzo chaotycznie ostrzałach czy bombardowaniach. Wśród ostatnich ofiar,
według relacji świadków, jest dwoje dzieci, w tym jedno w wieku sześciu lat.
Duża część mieszkańców stara się opuścić Hims, ponieważ – jak twierdzą – nie ma
już w nim bezpiecznych dzielnic, które mogłyby dać jakiekolwiek schronienie.

Kolejne spotkanie poświęcone Syrii z udziałem przywódców państw zachodnich
oraz arabskich jest zaplanowane na najbliższy piątek w stolicy Tunezji –
Tunisie. Amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton wyraziła nadzieję, iż
szczyt ten wyśle jasny sygnał, że prezydent Syrii Baszar al-Asad jest coraz
bardziej izolowany oraz że "odważny naród syryjski" otrzyma tak potrzebne mu
wsparcie. Jednocześnie skrytykowała Chiny i Rosję za stałe blokowanie rezolucji
wzywającej Asada do ustąpienia, stwierdzając, iż kraje te dokonują w tej materii
"złych wyborów". Na spotkaniu w Tunezji nie będzie jednak przedstawicieli Moskwy
ani Pekinu. Z kolei senator John McCain stwierdził, że Waszyngton i jego
sojusznicy powinni znaleźć sposób na dozbrojenie rebeliantów. – Nadszedł czas,
aby dać im to, co potrzebne jest do walki, aby zastopować rzeź, do jakiej tam
dochodzi – stwierdził McCain.

Łukasz Sianożęcki

drukuj