Protesty aż do skutku
Morze biało-czerwonych flag niemal zalewa budynki polskiego Sejmu, do
których dostępu broni kordon policjantów. Uwagę zwraca kilkuosobowa grupa
warszawiaków z kagańcami na twarzach, trzymających tablice ze słowami protestu
przeciw dyskryminowaniu Telewizji Trwam. – To wyraz protestu przeciw próbom
nakładania takiego kagańca Telewizji Trwam poprzez decyzję Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji – wyjaśnia pan Tadeusz z Warszawy. Zaznacza, że to nie
jest jego pierwszy protest przeciw decyzji Rady. – Już od 23 sierpnia
protestujemy przed siedzibą KRRiT we wszystkie dni robocze, odkąd usłyszeliśmy w
Radiu Maryja komunikat ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka, że Rada odmówiła
Telewizji Trwam miejsca na multipleksie – informuje.
Pan Tadeusz zaznacza, że wraz z innymi słuchaczami Radia Maryja modli się
przy krzyżu na Krakowskim Przedmieściu za Ojczyznę, aby była wolna, a Polacy
mogli w niej czuć się jak we własnym domu. – A we własnym domu nikt nie czuje
się zagrożony i nikomu nie nakłada się kagańca – podkreśla wierny słuchacz
toruńskiej rozgłośni.
– To, co obserwuję w Polsce, przypomina mi segregację pod względem religijnym
i światopoglądowym. Mniejszość narzuca większości [katolików jest w Polsce ponad
90 proc – przyp. red.] system ateistyczny i materialistyczny, który chce usunąć
z życia publicznego wszelkie wartości, a przede wszystkim Boga – ocenia duchowy
opiekun grupy ks. Jerzy Garda. Kapłan na stałe pracujący w Republice Południowej
Afryki zwraca uwagę na analogię między postępowaniem obecnych władz a niedawnymi
praktykami kraju, gdzie dopiero 20 lat temu zniesiono apartheid.
Młodzi w obronie Telewizji Trwam
– Rodzi się we mnie bunt przeciw temu, jak my, katolicy, jesteśmy traktowani
przez władze. Dla mnie nieprzyznanie Telewizji Trwam miejsca na multipleksie to
ewidentna dyskryminacja. Jeśli mamy być wykształceni i myśleć krytycznie, to
powinniśmy mieć dostęp do różnych mediów, także do Telewizji Trwam – mówiła pani
Justyna, która poprzez udział w manifestacji złamała propagowane stereotypy, że
tematy poruszane w Radiu Maryja i Telewizji Trwam obchodzą tylko starszych.
Na znaczenie stacji w przekazywaniu prawdziwych informacji, zwłaszcza w
dziedzinie ekonomii, zwraca także uwagę inny młody człowiek, Maciek, student
ekonomii z Opola. – Oglądam Telewizję Trwam wraz z rodzicami, gdy przyjeżdżam do
domu. To jedyna telewizja w Polsce, w której można dowiedzieć się o prawdziwej
sytuacji Polski – dzieli się swoimi spostrzeżeniami.
Do wolnych mediów
– Mój dziadek brał udział w I wojnie światowej, ojciec – w II wojnie
światowej, a ja przeżyłem wojnę polsko-jaruzelską. Do Warszawy przyjechałem
bronić wolnej Polski – podkreśla pan Ignacy spod Garwolina. Zaznacza, że właśnie
w Telewizji Trwam może usłyszeć informacje przemilczane w innych mediach,
zwłaszcza na temat wyprzedaży majątku narodowego, na który pracowali jeszcze
nasi przodkowie, o niszczeniu polskiego rolnictwa, ale też narodowych tradycji.
– W Telewizji Trwam znajduję normalność, jest wolna od fałszu, obłudy i przemocy
– podkreśla.
– Jesteśmy tutaj w poczuciu solidarności społecznej, ale też
odpowiedzialności obywatelskiej i narodowej – mówi pani Elżbieta. Do Warszawy na
manifestację, którą traktuje wręcz jak obywatelski obowiązek, przyjechała z
Zamościa. – Rządzącym obecnie przekazuję ostrzeżenie: historia was osądzi! –
dodaje.
Wolny dostęp…
W manifestacji nie zabrakło osób, które na co dzień nie mają możliwości
oglądania Telewizji Trwam, dlatego tak zależy im na umieszczeniu stacji na
multipleksie, co znacznie ułatwiłoby jej odbiór, zwłaszcza najbiedniejszym.
Pan Roman, który przyjechał z oddalonego o ponad 300 km od stolicy Brzegu,
nie ma jeszcze Telewizji Trwam. Nie traci jednak nadziei, że znajdzie się ona na
multipleksie. – Wtedy będę mógł oglądać ją poprzez zwykłą antenę, po
przystosowaniu sprzętu do odbioru sygnału cyfrowego – ufa mieszkaniec Dolnego
Śląska.
W sobotę w Warszawie, w niedzielę w Olsztynie
W obronie Telewizji Trwam manifestowano nie tylko w sobotę, i nie tylko w
Warszawie. W niedzielę solidarność z Telewizją Trwam demonstrowano w Olsztynie,
m.in. z inicjatywy Tadeusza Poźniaka, p.o. przewodniczącego Stowarzyszenia
Solidarni 2010 Warmii i Mazur. Olsztyńska manifestacja rozpoczęła się Mszą
Świętą w olsztyńskiej katedrze św. Jakuba.
– Mimo zimna i padającego deszczu w manifestacji wzięło udział blisko 1500
osób. Połączyła ona różne środowiska patriotyczne działające na Warmii. To także
sygnał zaniepokojenia o stan wolność słowa w Polsce wysłany rządzącym –
podkreśla współorganizator.
Uczestnicy demonstracji zapowiadają, że jeśli władze nie przyznają Telewizji
Trwam miejsca na multipleksie, spotkają się na ulicach, ale już w większym
gronie…
Mariusz Bober
