Ekspertyza wolna od widzimisię
Z płk. Andrzejem Pawlikowskim, szefem Biura Ochrony Rządu w latach
2006-2007, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Nie można mówić o braku obiektywizmu biegłego ppłk. Jarosława
Kaczyńskiego – uznała Prokuratura Apelacyjna w Warszawie.
– Od samego początku byłem pewien, że pan pułkownik Jarosław Kaczyński, jako
biegły pracujący na zlecenie prokuratury, jest człowiekiem obiektywnym i
wykonywał swoje obowiązki najlepiej, jak potrafił. Obowiązki, które miały na
celu ukazanie ewentualnych nieprawidłowości przy przygotowaniu i realizacji
zabezpieczenia wizyty pana prezydenta w Katyniu w dniu 10 kwietnia 2010 roku.
Dobrze się stało, że przy wielu wątpliwościach ludzi pochodzących z różnych
opcji politycznych czy nawet byłych szefów Biura Ochrony Rządu i funkcjonariuszy
tej formacji, będących obecnie w służbie czy na emeryturze, twierdzących, że
ppłk Kaczyński jest osobą niekompetentną i tym samym dyskredytując jego pracę
jako biegłego – prokuratura wydała taki, a nie inny werdykt. Cieszę się, że
prokuratura apelacyjna uznała, iż ppłk Kaczyński pracował jako osoba obiektywna,
niedziałająca nikomu na szkodę. W mojej ocenie, jest to osoba, której zależy –
tak jak wielu innym funkcjonariuszom, w tym również mnie, jako byłemu szefowi
BOR – na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej i ewentualnym wskazaniu
winnych. A co za tym idzie – ich ukaraniu.
Odnosząc się do zarzutów "Gazety Wyborczej" w sprawie ekwiwalentu
mieszkaniowego, prokuratura stwierdziła, że ppłk Kaczyński "nie pozostaje w
sformalizowanym sporze z BOR".
– Jeżeli chodzi o kwestie związane z ekwiwalentem mieszkaniowym czy innymi
sprawami, które należą się każdemu funkcjonariuszowi – o czym już wspominałem na
łamach "Naszego Dziennika" – to ppłk Kaczyński działał zgodnie z literą prawa.
On nie miał zamiaru ani żadnej chęci naciągnięcia firmy czy wyłudzenia od niej
czegokolwiek. Po prostu swego czasu domagał się tego, czego domagają się też
inni funkcjonariusze. Ale to nie ma żadnego wpływu na jego ekspertyzę i opinię
jako biegłego.
Opinia prokuratury kończy sprawę nieuzasadnionych zarzutów pod
adresem biegłych?
– Jeżeli prokuratura apelacyjna wydała taką, a nie inną opinię, to w tym
momencie powinno to zakończyć już sprawę i zamknąć usta tym wszystkim, którzy w
jakiś sposób próbowali dyskredytować pracę biegłych. Poza tym tego typu opinia
prokuratury w jakiś sposób oszczędzi nam niepotrzebnych wydatków z uwagi na to,
że gdyby stwierdziła, iż działał nieobiektywnie, to musiałaby zostać powołana
następna grupa biegłych, która musiałaby zweryfikować pracę swoich poprzedników.
Werdykt prokuratury apelacyjnej w sprawie ppłk. Kaczyńskiego powinien zamknąć
wszelką dyskusję na ten temat. W mojej opinii, ppłk Kaczyński nie chciał w żaden
sposób nikomu "dokopać" ani na nikim się mścić. Chwała mu za to, że miał tyle
odwagi, by zostać tym ekspertem, mimo iż miał świadomość, że będą różnorodne
ataki na jego osobę. Okazało się, że jest bardzo dobrym ekspertem, odpornym na
tego typu działania. Pracując na konkretnych materiałach dowodowych, wydał taką,
a nie inną opinię, która jest druzgocąca dla obecnego kierownictwa Biura Ochrony
Rządu.
Dziękuję za rozmowę.
