Zapłaćcie za błędy

Ewa Kierzkowska, wiceprezes Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL,
wystosowała apel do członków i sympatyków tej partii, w którym prosi ich, aby z
własnych kieszeni pomogli spłacić niemal 22-milionowy dług. PSL musi oddać te
duże pieniądze Skarbowi Państwa wskutek źle rozliczonej kampanii wyborczej z
roku 2001.

Kierzkowska w apelu alarmuje o tragicznej sytuacji finansowej partii oraz o
tym, iż winni tego stanu rzeczy dygnitarze PSL nie zostali rozliczeni. "Polskie
Stronnictwo Ludowe – spadkobierca i kontynuator ponad 116-letniej tradycji Ruchu
Ludowego – stanęło przed czasem wielkiej próby. Musimy dzisiaj zapłacić za
szereg błędów popełnionych podczas kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu w 2001
roku przez ówczesne kierownictwo PSL i pełnomocnika wyborczego" – rozpoczyna
swój apel, do którego treści udało się dotrzeć "Naszemu Dziennikowi", Ewa
Kierzkowska. Kieruje go do członków i sympatyków PSL, licząc na to, że to
właśnie oni z własnych portfeli załatają dziurę finansową, którą zrobili
partyjni dygnitarze. Zanim jednak o to w piśmie ich poprosi, odpowiednio
przygotowuje grunt, próbując dowartościować szarych członków PSL: "Działając u
podstaw, jesteście solą naszego Stronnictwa, stanowicie największą jego wielkość
i dumę". Dopiero po tych słownych zabiegach wiceprezes Naczelnego Komitetu
Wykonawczego PSL zwraca się do adresatów apelu wprost, dalej jednak w tonie
bardzo przymilnym. "Nie mam prawa żądać od Was pomocy, ale mam moralny obowiązek
zwrócić się do Was, Przyjaciele, z gorącym apelem o dokonanie dobrowolnych
darowizn na spłatę zadłużenia". Ewa Kierzkowska niedawno została mianowana
sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Odpowiada tam za relacje
między rządem a parlamentem. "Nie wszyscy nas kochają. Wiele osób ma nadzieję,
że po tym ciosie finansowym znikniemy ze sceny politycznej. Nie możemy do tego
dopuścić" – próbuje dalej wzbudzić ofiarność ludzi z dołów PSL. Ich liczbę
ocenia na 120 tysięcy, dlatego wylicza, że aby spłacić dług, wystarczyłoby, żeby
wszyscy złożyli się po 200 złotych. "Na każdego statystycznego członka PSL
"przypada" 200,00 złotych długu" – pisze była marszałek Sejmu. Ludowcy są
zadłużeni na 21 milionów złotych plus ciągle rosnące odsetki. "Nasza sytuacja
jest bardzo trudna. Wprowadziliśmy drastyczne oszczędności. Pracownicy NKW PSL
wystąpili z wnioskiem o obniżenie swoich wynagrodzeń. Nie unikniemy jednak
zwolnień z pracy. Zatrudnienie zostanie obniżone do niezbędnego minimum" –
dowiadujemy się z apelu. "Wkrótce może zabraknąć pieniędzy nie tylko na
utrzymanie naszej siedziby, ale też na działalność statutową. A co to oznacza –
wszyscy wiemy!" – alarmuje Kierzkowska. Autorka apelu wskazuje, że za ogromne
zadłużenie PSL, które doprowadziło jego finanse do zapaści, odpowiadają
konkretni działacze, do dziś za swoje błędy nierozliczeni. "Winni tego stanu nie
ponieśli nawet politycznej odpowiedzialności. Kongres w 2004 roku nie dokonał
rozliczenia popełnionych błędów" – pisze Kierzkowska. Jednak dalej wskazuje, że
za te błędy powinni zapłacić ludzie z partyjnych dołów. "Na nas dzisiaj spoczywa
obowiązek ratowania naszego wspólnego dziedzictwa". Dług PSL powstał podczas
kampanii wyborczej w 2001 roku. Wskutek błędów prawnych i formalnych PKW
odrzuciła sprawozdania finansowe zarówno partii, jak i Komitetu Wyborczego PSL.
Tym samym partia nie tylko utraciła na kolejne lata dotację budżetową, ale
ponadto PKW zażądało zwrotu ponad 9,5 milionów złotych gromadzonych i
wydatkowanych na kampanię wyborczą niezgodnie z obowiązującym prawem.
Podejmowane przez PSL próby złagodzenia kary nie powiodły się. Decyzją ministra
finansów z 5 stycznia ludowcy muszą zwrócić Skarbowi Państwa całą sumę wraz z
rosnącymi odsetkami, bo minister odmówił ich umorzenia.

Adam Białous Białystok

drukuj