Koncesja na kredyt lombardowy
Z Jerzym Bielewiczem, ekspertem w sprawach finansowych, prezesem
Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek", rozmawia Małgorzata Goss
Czy bank może udzielić kredytu na ponad 16 mln zł spółce o kapitale
własnym 100 tys. złotych? Czy taka spółka posiada zdolność kredytową w takim
zakresie?
– Dla oceny zdolności kredytowej przez bank decydujący jest kapitał własny.
To oczywiste, że spółka o kapitale własnym niespełna 100 tys. zł nie posiada
zdolności kredytowej do otrzymania kredytu na 16 mln złotych. Przy ocenie
zdolności kredytowej bank może też dodatkowo brać pod uwagę pokrycie kredytu w
przepływach gotówkowych danej spółki. W tym wypadku jednak nie ma podstaw do
uznania rzeczywistych wpływów z czynszu, skoro płacą sobie nawzajem spółki
wzajemnie powiązane. Ten układ spółek nie ma zdolności kredytowej. To kreowanie
wirtualnych pieniędzy mających uwiarygodnić zdolność kredytową spółki krzak.
Bankier powinien przy ocenie wiarygodności kredytowej zachowywać neutralność,
mając na uwadze, że obraca pieniędzmi klientów. Niestety, u nas zdarza się, że
bankier wchodzi w rolę biznesmena, robiąc interesy cudzymi pieniędzmi. Takie
właśnie praktyki wywołały światowy kryzys finansowy.
Może spółka, która płaci ów wysoki czynsz drugiej powiązanej spółce,
posiada stałe zewnętrzne przychody?
– Tego nie można wykluczyć, ale to nie wystarcza do uznania zdolności
kredytowej tej pierwszej spółki, a to ona występuje o kredyt, a nie jej
kontrahent wynajmujący od niej studio. Ona występuje tu w charakterze spółki
krzak, a może nawet spółki słup, za którą kryje się ktoś inny.
Załóżmy, że spółka bez zdolności kredytowej ma pomysł na pewny biznes
i potrzebuje tylko wsparcia kredytowego. Czy może uzyskać kredyt?
– Nie, zdolność kredytowa spółki jest podstawowym warunkiem otrzymania
kredytu. Drugi warunek to zabezpieczenie kredytu, ale to już nie ma nic
wspólnego ze zdolnością kredytową. Jeśli spółka posiada zdolność kredytową i
występuje o kredyt, bank żąda zabezpieczenia kredytu, zazwyczaj w podwójnej
wysokości kwoty kredytu. Może to być np. ustanowienie hipoteki na nieruchomości.
W tym wypadku nieruchomość powinna mieć wartość ok. 30 mln złotych.
Bank w promesie udzielenia kredytu uzależnił przyznanie kredytu od
uzyskania przez spółkę koncesji na nadawanie na platformie cyfrowej i zażądał
nie zabezpieczenia hipoteką, lecz weksla własnego in blanco oraz cesji z lokaty
na kwotę trochę wyższą niż kwota kredytu, tj. na 16,667 mln złotych. Zgodził się
przy tym rozważyć przed podpisaniem umowy kredytowej, aby cesja z lokaty została
zastąpiona hipoteką na nieruchomości.
– Stąd wniosek, że bank wycenia wartość koncesji na nadawanie na multipleksie
na co najmniej 22 mln złotych. A weksel in blanco oznacza, że bank będzie mógł w
każdej chwili przejąć aktywa spółki wraz z koncesją.
Zastrzeżenie ewentualnej zamiany cesji z lokaty na zabezpieczenie hipoteką na
nieruchomości to czysty wybieg, który ma chronić wydającego promesę pracownika
banku przed zarzutem niedotrzymania procedur bankowych. Cesja z lokaty miała w
pełni pokrywać kwotę kredytu (16,6 mln), tymczasem zabezpieczenie hipoteczne nie
pokrywa kwoty kredytu. Nieruchomość wyceniona na 13,7 mln jest obciążona na 3
mln zł wobec innego banku, a więc hipoteka na niej jest warta pomiędzy10 a 11
mln złotych.
Skąd kwota 22 mln zł jako wycena koncesji przez bank?
– Zakładając, że bank wymaga podwójnego zabezpieczenia kredytu (2 razy 16,5
mln daje 33 mln zł), odejmujemy od tego wartość zabezpieczenia w postaci
wartości netto hipoteki na nieruchomości (ok. 10 mln zł) i mamy wycenę koncesji
w kwocie 22 mln złotych. Zabezpieczenie w postaci weksla in blanco bank zamierza
utrzymać. Pewne jest, że przed podpisaniem umowy kredytu bank zechce się
dodatkowo zabezpieczyć na prawie majątkowym do koncesji, aby w chwili
niewypłacalności firmy i przejęcia jej majątku na podstawie weksla i innych
zabezpieczeń móc sprzedać koncesję dalej. Oczywiście są to rozważania
teoretyczne, do których uprawnia nasz stan wiedzy. To wszystko potwierdza, że
mamy do czynienia z firmą słupem, za którą stoi ktoś inny. To może nasuwać
podejrzenie, że w tym wypadku wchodzi w grę próba wyłudzenia koncesji.
Przewodniczący KRRiT, który jest urzędnikiem państwowym, w razie podejrzenia, że
wnioskodawca jest osobą podstawioną, ma obowiązek z urzędu wystąpić do
prokuratury. To rutyna. Jeśli tego nie zrobił, to prokuratura powinna się tym
zainteresować z urzędu w związku z podejrzeniem korupcji.
Jak Pan ocenia rolę banku?
– Bardzo źle, ponieważ cała struktura finansowa opisana przez panią jest w
zasadzie kredytem lombardowym (tj. udzielonym wyłącznie pod zabezpieczenie, bez
kapitałów własnych i zdolności kredytowej), a prawo bankowe zabrania bankom
udzielania kredytów lombardowych. Tylko w lombardzie pożyczkę dostaje się za
pierścionek.
Dziękuję za rozmowę.
