Wolne żarty z małego dyktatorka
Z Janem Pietrzakiem, twórcą słynnego Kabaretu pod Egidą, rozmawia
Maciej Walaszczyk
W nowym miejscu w stolicy, w "Cafe Mozaika" przy ul. Puławskiej,
odbędzie się 16 lutego premiera nowego programu Kabaretu pod Egidą pt. "Wolne
żarty". Rozumiem, że ma on dwa znaczenia, bo z kabaretem politycznym jest raczej
krucho, a na wolne żarty pozwala sobie niewielu. Pan za takie żartowanie ponosi
konsekwencje…
– Proszę pana, od 50 lat ponoszę tego konsekwencje. A jeśli chodzi o tytuł,
to niech każdy sobie odnajduje, jakie chce znaczenia.
Kto będzie występował w 45. już programie Kabaretu pod Egidą?
– Oprócz mnie Marcin Wolski, Paweł Dłużewski, Ryszard Markowski, Stanisław
Klawe. Czasami również pani Ewa Dałkowska, choć sporo gra w teatrze i z nami
występuje rzadziej.
Skład więc bardzo mocny.
– Mocny, a każdy z naszych artystów ma sporo do powiedzenia. Zazwyczaj sporo
sobie żartujemy z aktualnego rządu, a nie z opozycji, ponieważ to rząd zawsze
ponosi odpowiedzialność za to, co się dzieje w Polsce. Dlatego śmiejemy się z
rządu Tuska, z jego arogancji. Trzeba rozbawić społeczeństwo w ostatnim czasie.
Robimy to oczywiście w sposób ironiczny, bo kabaret jest miejscem śmiechu i
zabawy bez względu na rangę tematu.
Tym razem kabaret znalazł przystań w "Cafe Mozaika" na Mokotowie.
– Chodzi nam o regularne występy. W tym miejscu zamierzamy grać w każdy
czwartek.
Ogląda Pan czasem np. słynne posiedzenia rządu, w których w rolę
premiera "haratającego w gałę" wciela się Robert Górski?
– Widziałem to. Bardzo dobrze, że jeden z kabaretów, które w większości są
generalnie jałowe, a takie pokazuje telewizja, ma odwagę napisać skecz
dotykający prawdy o Polsce. Może w tym kierunku się one rozwiną?
Albo rzeczywistość przerośnie wszelką inwencję. Rzecznik rządu Paweł
Graś już przeniósł się ze świata realnego do kabaretu. Z poważną miną tłumaczył,
że strony rządowe przestały działać w internecie, bo ludzie oblegają je w
sobotnie wieczory. To było naprawdę niezłe.
– Minister Graś jest rzeczywiście wybitnym modelem. Ja o nim mówię, że czasem
twardy dysk mu się zacina i procesor przestaje działać. My sobie tak właśnie
żartujemy z tych wszystkich modeli rządowych, które w rzeczywistości są żałosne
w sensie dosłownym. No ale jakoś musimy sobie z tym radzić.
Czasy sprzyjają kabaretom? Jest trochę smutno…
– Wcale nie jest smutno! Kilka dni temu w kilkunastu miastach w Polsce młodzi
ludzie wyszli na ulice, i to było właśnie wesołe. Oni się buntowali, ale nie
było w tym smutku, lecz świadomość własnej mocy.
Kilka miesięcy temu młodzi mieli możliwość zagłosowania w wyborach. A
rządzą ci, którzy umowę ACTA bez konsultacji podpisali.
– Widocznie wtedy nikt nie czuł takiego impulsu. Czasem tak jest, że trzeba
czekać do momentu, kiedy nadchodzi wybuch społeczny, który staje się
przesileniem. Życie polityczne i społeczne to pewien proces. Mówię o tym
dlatego, że nie wszystko jest takie smutne. W Polakach jest sporo poczucia
humoru, swobody i radości oraz niestłumiona, choć przecież tłumiona, potrzeba
wolności. W kabarecie taka potrzeba również się ujawnia, ponieważ człowiek wolny
żartuje, a zniewolony żartów się boi.
Którzy politycy przynoszą dziś Panu najwięcej inspiracji?
– Oczywiście prezydent i premier, ale każdy z innego powodu. Prezydent ciągle
strzela jakieś gafy i nie sposób nie śmiać się z jego żartobliwych wyskoków. A
premier to taki zabawny mały dyktatorek, który wierzy w siebie i udaje, że
pociąga za wszystkie sznurki w Europie i w Polsce. Tylko czego się nie dotknie,
to rozłoży. Są to postaci groteskowe, a więc satyryczne.
Regularnie komentuje Pan politykę w internecie. Z jakim spotyka się
Pan odzewem?
– Już czwarty rok występuję w internecie. Nagrywam piosenki, wygłaszam
felietony. Mam bardzo ciepły odzew, mój cotygodniowy felieton odnotowuje 15-20
tys. wejść. Ale są też awantury i kłótnie, więc internet to dla mnie również
pociągająca sfera działalności artystycznej.
Śmieje się Pan z tego, co się dzieje na świecie? Na szczycie unijnym
padła propozycja zagwarantowania na piśmie pracy wszystkim młodym absolwentom.
Pan w 1980 r. żartował, że państwo do Pana dokładało i Pan też postanowił
"dołożyć temu państwu".
– Był taki monolog w sprawie obowiązkowego zatrudnienia. Dzisiaj mamy
niestety w Unii Europejskiej takie idiotyzmy, które odwołują się do
socjalistycznego myślenia. To donikąd nie zaprowadzi, bo socjalizm jest ideą
skompromitowaną. Będziemy się oczywiście śmiali nie tylko z polskich polityków.
Trudno jednak w jednym programie załatwić wszystkie tematy, zależy po prostu, co
danego autora zainspiruje. Na pewno jednak jest tak, że w naszym kabarecie
poruszamy więcej tematów niż we wszystkich teatrach warszawskich razem wziętych.
Nie ma jałowego ględzenia.
Dziękuję za rozmowę.
