Nowicka przegrywa prawomocnie

Wanda Nowicka, wicemarszałek Sejmu, prawomocnie przegrała proces o
pomówienie, który wytoczyła publicystce Joannie Najfeld. Sąd Okręgowy w
Warszawie oddalił wczoraj apelację Nowickiej.

– Sąd oddalił apelację i utrzymał wyrok pierwszej instancji – powiedział
"Naszemu Dziennikowi" mec. Piotr Kwiecień, pełnomocnik Joanny Najfeld. – Sprawa
ta została zakończona tak jak w pierwszej instancji, sukcesem pani redaktor
Najfeld – podkreślił.

– Dziesiąty wydział odwoławczy sądu okręgowego zaskarżony wyrok utrzymał w
mocy, uznając apelację oskarżyciela prywatnego Wandy Nowickiej za oczywiście
bezzasadną – poinformował nas wczoraj Marcin Gieros z sekcji prasowej Sądu
Okręgowego w Warszawie.

Sąd pierwszej instancji uznał m.in., że kierowana przez Wandę Nowicką
Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny dostawała duże sumy od
międzynarodowego koncernu farmaceutycznego wytwarzającego środki
antykoncepcyjne, a także od międzynarodowej organizacji promującej nie tylko
aborcję, ale też produkującej przyrządy do jej przeprowadzania.

Czy sąd, odrzucając apelację, podzielił te twierdzenia? Do końca nie wiadomo,
ponieważ ta rozprawa, tak jak wcześniejszy proces, była tajna, na wniosek
Nowickiej.

– Generalnie tak – mówi o uzasadnieniu mec. Kwiecień. – Poprosimy sąd o
uzasadnienie na piśmie, ale generalnie było ono podobne – dodaje. –
Najważniejszą rzeczą jest to, że ta sprawa jest już prawomocnie zakończona i
mamy tutaj sytuację ostatecznego rozstrzygnięcia – podkreśla mecenas.

Nowicka wytoczyła proces Najfeld za wypowiedziane w programie telewizyjnym w
2009 r. pod adresem aborcyjnej działaczki słowa, że "znajduje się na liście płac
przemysłu aborcyjno-antykoncepcyjnego".

Joanna Najfeld w reakcji na pozew Wandy Nowickiej pisała: "Mówiłam między
innymi o tym, że aktywiści aborcyjni są powiązani z ogromnym biznesem
aborcyjno-antykoncepcyjnym, który na zabijaniu dzieci i masakrowaniu kobiet
zarabia krocie". Dodała, że w jej ocenie, "wychowanie seksualne to nachalna
akwizycja różnych farmakologicznych chemikaliów, od antykoncepcji, przez
niebezpieczne szczepionki, po zabójcze środki poronne. Niby oczywiste, ale
widocznie szczególnie niewygodne dla tych, którzy woleliby, żeby to był temat
tabu".

– Przecież to wszystko, co powiedziała pani Joanna Najfeld, to prawda. Nie
powinno to być dla nikogo obraźliwe ani tajne. Informacje o przemyśle aborcyjnym
przepływają na całym świecie, są to fakty ogólnie znane. Wiemy wszyscy o roli
International Planned Parenthood Federation (IPPF) – Międzynarodowej Federacji
Planowanego Rodzicielstwa, dlatego nie ma co się obrażać. Mam nadzieję, że sąd,
który powinien kierować się pewną powagą, szybko tę sprawę zakończy i nie będzie
trwonił pieniędzy podatnika na tego typu pozwy – mówiła w trakcie procesu Hanna
Wujkowska.

Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów stwierdzał w uzasadnieniu, które podał portal
Rebelia.pl, że kierowana przez "Wandę Nowicką organizacja otrzymywała dotacje od
wielu podmiotów, w tym także firmy G. i G., stanowiących część międzynarodowego
koncernu farmaceutycznego G. produkującego środki antykoncepcyjne oraz
międzynarodowej organizacji pozarządowej I. mającej na celu m.in. poprawę
dostępności zdrowia reprodukcyjnego, w tym bezpiecznej aborcji, oraz zajmującej
się produkcją i dystrybucją aspiratorów i kaniuli – przyrządów przeznaczonych do
wykonywania zabiegów przerywania ciąży". Dalej sąd wylicza, że z zapisów
księgowych wynika, iż "Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny otrzymała
w okresie od 2004 do 2009 r. od firmy G. kwotę 97 600 zł, a od organizacji I. w
2005 r. kwotę 37 003,00 zł, zaś w 2007 r. w wysokości 138 253,25 zł".

W uzasadnieniu czytamy następnie, że "firma G. jest producentem tabletek
antykoncepcyjnych, które zażyte w ciągu 72 godzin po stosunku płciowym
zapobiegają zajściu w ciążę", a za pieniądze "przekazane przez ww. firmę została
wydrukowana przez Federację broszura informacyjna dotycząca tego środka".

Z wpłat dokonanych przez międzynarodowy koncern w okresie 2009-2010
"sfinansowano m.in. druk materiałów edukacyjnych dla grup młodzieżowych Ponton
zajmujących się m.in. edukacją seksualną w szkołach. Wśród wydrukowanych broszur
znajdowała się broszura pt. "Antykoncepcja po stosunku" zawierająca opis
działania środka antykoncepcyjnego E., którego producentem jest firma G. Nazwa
środka była wielokrotnie przywoływana w broszurze".

Sąd stwierdził ponadto, że co prawda środki przekazywane przez te podmioty
wprost "nie stanowiły źródeł finansowania wynagrodzenia Wandy Nowickiej,
jednakże miały one wpływ na całokształt finansów Federacji i przynajmniej
pośrednio wpływały na wynagrodzenie osób zatrudnionych w Federacji chociażby
poprzez to, że inne środki nie musiały iść na finansowanie bieżącej
działalności, a na wynagrodzenia".

Zenon Baranowski

drukuj