Bandyta porzucił brewiarz
Brewiarz przy kontenerze na odpady znalazł w Suwałkach pracownik
budowlany. Nie ma on widocznych śladów zniszczenia. Znalazca zawiózł modlitewnik
do swojego domu w miejscowości Wiżajny i oddał miejscowemu księdzu podczas
kolędy. Kapłan zorientował się, że brewiarz może należeć do pobitego niedawno w
Suwałkach ks. Stanisława Wysockiego i nawiązał z nim kontakt. Kiedy ks. Wysocki
obejrzał modlitewnik, natychmiast zidentyfikował go jako swoją własność, którą
utracił wskutek bandyckiego napadu. O odnalezieniu brewiarza powiadomiono
również suwalską policję. Po jego oględzinach funkcjonariusze oddali go księdzu.
Prokuratura Rejonowa w Suwałkach prowadzi dochodzenie w sprawie brutalnego
napadu na prezesa Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. Postępowanie
przygotowawcze, dla potrzeb przyszłego śledztwa w tej sprawie, kontynuuje
suwalska policja. – Podstawą do rozpoczęcia dochodzenia o przestępstwo z kodeksu
karnego dotyczące uszkodzenia ciała są materiały dowodowe zebrane w tej sprawie
przez policję. Prokurator na bieżąco zleca policji czynności, które uważa za
potrzebne – mówi prokurator Małgorzata Kozłowska-Szmigiero z suwalskiej
prokuratury rejonowej. Policja sporządziła rysopis sprawcy brutalnego napadu na
księdza. – Przesłuchujemy świadków, sprawdzamy i zabezpieczamy dowody. Mogę
potwierdzić, że brewiarz, który został zabrany księdzu podczas napadu, odnalazł
pewien mężczyzna – relacjonuje Edyta Kimera, rzecznik Komendy Miejskiej Policji
w Suwałkach. – Jednak dla dobra śledztwa nie mogę udzielić innych informacji –
dodaje.
Do brutalnego pobicia ks. prałata Wysockiego doszło 10 grudnia ub.r. w
Suwałkach. Sprawca chwycił duchownego za szyję, przewrócił i bił po głowie.
Ofiara z ranami głowy trafiła do suwalskiego szpitala, gdzie była leczona przez
kilka dni.
Adam Białous
***
Znów bija księży
Brutalne pobicie w Suwałkach księdza prałata Stanisława Wysockiego,
kapelana łomżyńskiej "Solidarności", dziwnie zbiegło się w czasie z 30. rocznicą
wprowadzenia stanu wojennego. W okresie rządów Wojciecha Jaruzelskiego
prześladowania katolickich kapłanów sięgnęły zenitu. Dobrze wiedzą to mieszkańcy
ziemi białostockiej, z której pochodzą bł. ks. Jerzy Popiełuszko i ks. Stanisław
Suchowolec – obaj zamordowani przez komunistyczną bezpiekę.
Suwalska policja od soboty prowadzi czynności w sprawie pobicia księdza. –
Prowadzimy właśnie czynności w "niezbędnym zakresie", przed wszczęciem śledztwa.
Sprawę traktujemy priorytetowo, jako niecierpiącą zwłoki, dlatego już pod koniec
tygodnia prokurator na nasze zawiadomienie najpewniej rozpocznie śledztwo w
sprawie tego brutalnego pobicia – mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Edyta
Kimera, oficer prasowy Miejskiej Komendy Policji w Suwałkach. Przypomnijmy, że
po ostatnich zmianach prawa śledztwa w sprawie takiej jak np. pobicie może
wszcząć jedynie prokurator. Natomiast policja, prowadząc czynności w trybie
pilnym, jak w tym przypadku, ma 5 dni od popełnienia przestępstwa na
przygotowanie podstawowego materiału dowodowego dla prokuratury. – Czynności,
które prowadzimy, to m.in. zabezpieczenie śladów, zebranie materiału dowodowego.
Nie mogę jednak więcej na ten temat powiedzieć z uwagi na to, że sprawca nie
został do chwili obecnej zatrzymany – mówi Kimera.
Kiedy prokurator rozpocznie śledztwo, jak nam powiedziała pani rzecznik,
suwalska policja nadal będzie prowadziła czynności procesowe. – Po wszczęciu
śledztwa przez prokuraturę my nadal będziemy prowadzić czynności w kierunku
ustalenia i wyjaśnienia szczegółów tego przestępstwa – wyjaśnia rzecznik
policji. Już teraz policja podjęła konkretne działania polegające m.in. na
przepytywaniu osób, które mogły widzieć zdarzenia, tj. pracowników sklepów,
mieszkańców bloków i domów znajdujących się w pobliżu miejsca pobicia. –
Wystąpiliśmy również do lokalnych środków społecznego przekazu, aby zaapelowały
do ewentualnych świadków tego zdarzenia o pomoc, o zgłaszanie się, o telefony do
nas w tej sprawie – dodaje.
Ksiądz Stanisław Wysocki, który został w minioną sobotę pobity przez nieznanego
sprawcę, zwraca uwagę na zbieżność tego zdarzenia z obchodzoną 30. rocznicą
wprowadzenia stanu wojennego. Ksiądz Wysocki bowiem w okresie pierwszej
"Solidarności" był jej kapelanem w Łomży. – W kościele pw. Najświętszej Maryi
Panny w Łomży, którego byłem wówczas rektorem i prowadziłem tam duszpasterstwo,
odbywały się wszystkie ważne dla łomżyńskiej "Solidarności" wydarzenia. Tu ona
się zawiązała. Na solidarnościowe Msze św. przychodziło mnóstwo ludzi, tak że
często musiałem je odprawiać w plenerze – relacjonuje kapłan. Jak twierdzą
przyjaciele księdza z tamtego okresu, wielokrotnie narażał się on bezpiece swoją
posługą duszpasterską prowadzoną na gruncie "Solidarności". Aktem wielkiej
odwagi określić można fakt, że 13 grudnia 1981 r. ten kapłan ukrył w swoim
mieszkaniu Mariana Chojnowskiego, przewodniczącego łomżyńskiej "Solidarności",
za co później był przez władze komunistyczne represjonowany.
Ksiądz Wysocki powiedział nam, że wyglądało to tak, jakby sprawca czekał na
niego przed budynkiem, przed którym go pobito. Do zdarzenia doszło w sobotę
około godz. 17.00. Napastnik chwycił duchownego za szyję, przewrócił i bił po
głowie. Ofiara napadu z ranami głowy trafiła do suwalskiego szpitala. Na
szczęście obrażenia okazały się niegroźne, dlatego w poniedziałek ksiądz opuścił
szpital. Jego zdaniem, młody mężczyzna, który go zaatakował, zrobił to
najpewniej z pobudek antyklerykalnych. Choć do pobicia osoby duchownej w tym
regionie Polski doszło po raz pierwszy, to podlaska policja od stycznia
zanotowała tu wiele przestępstw na tle nienawiści do religii. Głośny był akt
profanacji, do którego doszło 3 listopada na jednym z białostockich cmentarzy
katolickich. Funkcjonariusze policji zatrzymali wówczas na gorącym uczynku dwóch
mężczyzn rozbijających płyty nagrobkowe, marmurowe krzyże. Jak się okazało, byli
to 31-letni mieszkaniec Białowieży i starszy od niego o 3 lata białostoczanin.
Adam Białous Białystok
