Naciski mogą przynieść skutek
Z Agnieszką Romaszewską-Guzy, wiceprezesem Stowarzyszenia
Dziennikarzy Polskich i dyrektor Biełsat TV, rozmawia Mariusz Bober.
W wydanym wczoraj oświadczeniu Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich
wskazało, że odmawiając Telewizji Trwam miejsca na platformie cyfrowej, Krajowa
Rada Radiofonii i Telewizji zaprzeczyła fundamentalnym zasadom państwa
demokratycznego.
– Fundamentalną zasadą, którą mieliśmy na myśli, jest zasada wolności
poglądów i wolności słowa, a przy tym zakaz dyskryminacji ze względu na te
poglądy. W naszym oświadczeniu podkreśliliśmy unikalny aspekt funkcjonowania
Telewizji Trwam. Jest to bowiem po pierwsze – nadawca społeczny, a po drugie –
telewizja ta jest skierowana do widza katolickiego, do którego nie są, a w
każdym razie nie przede wszystkim, skierowane inne stacje, które otrzymały
koncesje na nadawanie na multipleksach. To istotny aspekt naszego oświadczenia,
ponieważ właśnie przyznanie koncesji takiemu nadawcy – obok innych – oznaczałoby
realne zachowanie medialnej różnorodności. Jeśli faktycznie POWAŻNIE traktujemy
pojęcie: różnorodność światopoglądowa, to również dla widzów Telewizji Trwam
powinna zostać stworzona możliwość odbierania tych treści bezpłatnie, tzn. bez
konieczności instalacji telewizji satelitarnej lub kablowej i ponoszenia
wynikających z tego tytułu dodatkowych opłat. To, że treści katolickie czy
społeczne są obecne również w innych programach (głównie telewizji publicznej),
nie oznacza, że podmiot, który oferuje przekaz medialny wyłącznie o takim
charakterze, może zostać pominięty przy rozdzielaniu miejsc na platformie
cyfrowej. Dlatego jako SDP uznaliśmy, że nieprzyznanie koncesji Telewizji Trwam
było bardzo niedobrym sygnałem dla zachowania pluralizmu mediów i poglądów w
Polsce.
Nie przyznając koncesji, KRRiT chciała celowo ograniczyć ten
pluralizm czy też po prostu zwyciężyły np. względy komercyjne?
– Nie chcę spekulować na ten temat. Jako wiceprzewodnicząca SDP i
dziennikarka telewizji publicznej nie mogę sobie pozwolić na wysuwanie wniosków,
które stawiają w tej sprawie publicyści. Chcę jednak podkreślić, że obojętnie z
jakiego powodu podjęto taką decyzję, była ona zła.
Jakie są, Pani zdaniem, rzeczywiste kryteria, którymi kierowała się
KRRiT, przyznając koncesje? Jeden z jej członków – Krzysztof Luft, pytany o
przyczyny odmowy wydania koncesji Telewizji Trwam tłumaczył, że stacja ta ma złą
sytuację finansową.
– Pewnym kryterium, które może coś powiedzieć o stabilności finansowej
podmiotu, który ubiega się o przyznanie koncesji, jest także to, czy
funkcjonował do tej pory na rynku telewizyjnym. W sytuacji, gdy takie
przedsięwzięcie w ogóle nie funkcjonuje [wśród podmiotów, które uzyskały
koncesje, są takie, które nie nadawały dotąd w ogóle programów telewizyjnych –
red.], znaków zapytania jest o wiele więcej niż w przypadku stacji, która już
nadaje i to od kilku lat [od blisko 9 lat – red.]. Oczywiście, że nie daje to
pewności co do przyszłej stabilności finansowej, ale daje przesłanki, by sądzić,
że jest to partner nie mniej pewny, a nawet pewniejszy niż te podmioty, które
jeszcze nie zaczęły działalności. Co więcej, Fundacja Lux Veritatis realizuje z
powodzeniem także inne inicjatywy. Nie jest w tym przypadku tak bardzo istotne
to, jak duże są dochody z działalności danego podmiotu. Ważne jest, by były one
wystarczające, aby ją nadal prowadzić, a jak widzimy – dotychczas są.
Czy kryteria przyznawania koncesji przez KRRiT są przejrzyste?
– Dla mnie w ogóle nie są one przejrzyste. Nie chcę bezpośrednio odnosić się
do argumentów pana Krzysztofa Lufta. Zapewne musiał po prostu jakoś uzasadnić
stanowisko Rady.
A może chodzi o wyeliminowanie treści krytycznych wobec obecnego
rządu i forsowanej przez niego lewicowo-liberalnej opcji?
– Takie podejrzenia się narzucają. Jeśli bowiem od lat działa stacja otwarcie
krytycznie nastawiona do obecnej ekipy rządzącej i wyróżnia ją to spośród
podmiotów składających wnioski koncesyjne, a potem okazuje się, że właśnie ona
nie otrzymuje koncesji, to może to sugerować stronniczość organu decyzyjnego, co
absolutnie nie powinno mieć miejsca.
Rozdzielenie koncesji dla stacji kontrolowanych przez polityków nie
jest sposobem na utrwalenie przez obecne środowisko polityczne "rządu dusz" nad
Polakami?
– Niewątpliwie możliwość cyfrowego, naziemnego nadawania programów do
odbiorców, którzy będą mogli oglądać je bezpłatnie, będzie miała duży wpływ na
rynek telewizyjny. Wpłynie też na perspektywy rozwoju danego medium. Jest to
bardzo ważne, ponieważ proces cyfryzacji w Polsce będzie pewnego rodzaju
rewolucją. Rozpoczęcie nadawania naziemnej telewizji cyfrowej, za którą odbiorcy
bezpośrednio nie muszą płacić, zmieni na pewno kształt rynku telewizyjnego w
naszym kraju (o ile oczywiście wszystko przebiegnie tak jak powinno i tak jak to
przewiduje i oczekuje tego od Polski Komisja Europejska). Kanały, które
zmieszczą się na multipleksie, będą miały dodatkową możliwość rozwoju. Niech
każdy sam wyciągnie z tego wnioski…
Od niemal pół roku KRRiT nie raczy odpowiedzieć na odwołanie Fundacji
Lux Veritatis, właściciela Telewizji Trwam.
– To, że tak długo to trwa, zapewne świadczy o tym, jak złożony jest dla
KRRiT problem Telewizji Trwam. Myślę, że jej członkowie rozumieją, iż swoim
trudnym do racjonalnego uzasadnienia i bardzo podejrzanie wyglądającym
rozstrzygnięciem postawili się w kłopotliwym położeniu. No i mimo wszystko wciąż
nie wykluczam, że jednak presja widzów i zasadniczo nacisk opinii publicznej
może przynieść skutek w postaci zmiany decyzji o przyznaniu koncesji.
Dziękuję za rozmowę.
