Z zaskoczenia i szantażem
Rolnicy posiadający gospodarstwa powyżej 6 ha z własnej kieszeni
zapłacą w tym roku składki na ubezpieczenie zdrowotne – za siebie i swoich
domowników. Składkę zdrowotną za gospodarujących na areale do 6 ha
przeliczeniowych uiści Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Sejm
wczorajsze posiedzenie zaczął od pilnego rządowego projektu zmieniającego zasady
opłacania składek na ubezpieczenie zdrowotne rolników.
Piętnaście miesięcy miał rząd Donalda Tuska na przygotowanie i przedyskutowanie
nowych przepisów regulujących kwestię opłacania składek na ubezpieczenie
zdrowotne przez rolników. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepisy
dotychczas regulujące tę materię w październiku 2010 roku, dając rządzącym dość
czasu, bo aż do lutego 2012 roku, na przygotowanie przepisów już zgodnych z
Konstytucją. Tymczasem zmianę tych przepisów ekipa Tuska przeprowadza dosłownie
w ostatniej chwili, a przez Sejm projekt przechodzi w trybie pilnym. Oznacza to
błyskawiczny tryb pracy nad nowymi przepisami, czego rezultatem jest faktyczny
brak czasu na konsultację przepisów i rzetelną debatę nad nowymi rozwiązaniami.
Trudno podejrzewać, żeby rząd Donalda Tuska faktycznie zaniedbał pracę nad
rozwiązaniem tej kwestii, a można uznać, że było wręcz przeciwnie – odwlekł
pracę nad nimi z pełną premedytacją. Takim obrotem sprawy premier stawia pod
ścianą nawet opozycję, która zechciałaby zagłosować przeciw niektórym pomysłom
zawartym w projekcie. Brak nowelizacji przepisów regulujących opłacenie składki
zdrowotnej przez rolników oznaczałoby bowiem, że na początku lutego rolnicy
straciliby możliwość bezpłatnego korzystania z publicznej służby zdrowia. A w
przypadku niepoparcia przez opozycję forsowanych przez rząd przepisów Tusk z
łatwością mógłby później rzucać oskarżeniami, że opozycja, nie chcąc poprzeć
rządowego projektu, opowiadała się za tym, aby rolnicy z własnej kieszeni
płacili za wizyty u lekarza. Ta propagandowa strategia przyniosła, przynajmniej
częściowy sukces. Posłowie opozycji, choć nie zostawili na zaproponowanych przez
rząd przepisach suchej nitki, deklarowali chęć dalszej pracy nad projektem, aby
"nie zgotować rolnikom płatnej opieki zdrowotnej". Podważali m.in. wybór akurat
tych 6 ha jako granicy, po przekroczeniu której rolnicy mieliby płacić składki z
własnej kieszeni. Wytykano także, iż składkę zdrowotną rolnicy będą musieli
zapłacić również za swoje dzieci powyżej 16. roku życia – choć gdyby
zarejestrowały się one jako bezrobotni, składka za nie byłaby opłacana już z
budżetu państwa.
W ocenie Jana Krzysztofa Ardanowskiego (PiS), decyzja o tym, aby rolnicy płacili
składki również za domowników, sprawi, że jej zróżnicowanie nastąpi faktycznie
nie według wysokości dochodów (na co zwracał uwagę Trybunał Konstytucyjny), lecz
ze względu na liczbę dzieci w rodzinie. Część posłów powątpiewała również, czy w
wyniku orzeczenia TK rolnicy rzeczywiście stracą prawo do bezpłatnej opieki
zdrowotnej, jeśli nowelizacja nie zostanie uchwalona. Wiceminister zdrowia Jakub
Szulc (PO) przekonywał, że ustawa musi być uchwalona, gdyż w wyniku orzeczenia
Trybunału usunięty zostaje przepis umożliwiający przekazywanie z budżetu państwa
dotacji na ubezpieczenie zdrowotne rolników, a o tym, czy pacjent jest
ubezpieczony – argumentował – decyduje przekazanie składki do NFZ.
Przeciwko trybowi pracy nad ustawą i zaskakiwaniu projektami – ten bowiem trafił
do posłów dzień przed debatą – zaprotestowali politycy Ruchu Palikota, którzy w
konsekwencji nie wzięli udziału w sejmowej debacie. Projekt, którym zajmował się
Sejm, fatycznie nie był poddany konsultacjom społecznym. Do konsultacji trafił
bowiem projekt o tej samej nazwie, lecz innej treści. Niemal w ostatniej chwili
rząd zmienił decyzję co do najistotniejszej kwestii – zasad wyliczania, którzy
rolnicy składkę zapłacą i w jakiej wysokości. Szulc przekonywał, że zmiana przez
rząd decyzji w tej sprawie była dla rolników zmianą na lepsze.
Nowe zasady opłacania składki na ubezpieczenie zdrowotne rolników, nad którymi
prace rozpoczął wczoraj Sejm, mają obowiązywać jedynie w tym roku. Na 2013 rok
przygotowywana jest bowiem następna zmiana przepisów. W ciągu roku rząd miałby
zrealizować zapowiedź Donalda Tuska z listopadowego exposé i wprowadzić w
rolnictwie pełną rachunkowość. Po tej operacji rolnicy mogliby płacić składki
zdrowotne proporcjonalne do uzyskiwanych dochodów.
Wiceminister Szulc poinformował wczoraj, że ministerstwa: Finansów oraz
Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zobowiązały się do przygotowania przepisów, które
regulowałyby sposób ewidencji przychodów i obliczania dochodów rolników oraz
regulowały kwestię obliczania wysokości składki zdrowotnej na podstawie
dochodowości gospodarstwa.
Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z października 2010 r., stwierdzając o
niekonstytucyjności części przepisów ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej
finansowanych ześrodków publicznych, wytknął, że jest niezasadne, aby państwo
traktowało jednakowo wszystkich rolników – i za wszystkich opłacało składkę na
ubezpieczenie zdrowotne. Trybunał zwrócił uwagę, że finansowanie z budżetu
państwa składek na ubezpieczenie zdrowotne osób niejednokrotnie bardzo zamożnych
tylko dlatego, że są rolnikami, nie znajduje uzasadnienia, a rolnicy ci powinni
być potraktowani w taki sam sposób jak pozostali ubezpieczeni osiągający dochody
z działalności zarobkowej. Trybunał jednak nie zakwestionował możliwości
finansowania z budżetu państwa składek zdrowotnych rolników.
Pomysł na to, którzy rolnicy mają płacić składki zdrowotne z własnej kieszeni,
oraz określenie wysokości tych składek to już koncepcja rządu Donalda Tuska.
Postanowił on, że podzieli rolników i uzależni wysokość płaconych przez nich
składek zdrowotnych ze względu na areał ich gospodarstw. Składka wynosiłaby
jeden złoty za hektar przeliczeniowy. Jak wynika z rządowych propozycji, to
powierzchnia gospodarstwa miałaby świadczyć o dochodach rolnika. Za rolników
posiadających gospodarstwa do 6 ha przeliczeniowych składki zdrowotne nadal
opłacane byłyby z budżetu państwa. Gospodarujący na powyżej 6 ha
przeliczeniowych płaciliby już z własnej kieszeni – 1 złoty miesięcznie za każdy
hektar. Na tej samej zasadzie rolnicy uiszczaliby dodatkowo składkę zdrowotną za
swoich domowników. W przypadku domowników rolników prowadzących działy specjalne
produkcji rolnej składka zdrowotna byłaby obliczana na podstawie 9-procentowej
stopy składki oraz podstawy wymiaru składki stanowiącej kwotę 33,4 proc.
przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym
kwartale roku poprzedniego.
Premier Donald Tusk, przedstawiając niedawno koncepcję rządu, wyliczał, że np.
posiadacz 30-hektarowego gospodarstwa zapłaci składkę w wysokości 30 złotych za
miesiąc, przy czym kwota ta zostanie pomnożona przez liczbę domowników. Jeżeli
ogółem domowników jest czworo, to miesięczna składka zdrowotna wyniesie 120
złotych.
Składki na ubezpieczenie zdrowotne będą opłacane w okresach kwartalnych, w
terminach przyjętych dla składek na ubezpieczenie społeczne, a ich uiszczanie
zacznie się od II kwartału 2012 roku. W wyniku zmiany zasad opłacania składki z
kieszeni rolników ubędzie w tym roku 113 milionów złotych.
Artur Kowalski
