Miejsce dla każdego tylko nie dla TV Trwam
Kwestia nieprzyznania koncesji Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym
powinna być bardzo gruntownie wyjaśniona. Nie powinno być problemu ze zwołaniem
sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Gdy uprawniona liczba członków
komisji złoży wniosek o nadzwyczajne posiedzenie komisji poświęconej jakiejś
sprawie, to zgodnie z regulaminem przewodniczący w ciągu miesiąca ma obowiązek
taką komisję zwołać. Tak było przed kilkoma tygodniami, kiedy komisja kultury
zajmowała się wyjaśnieniem relacji telewizyjnych z dnia 11 listopada. Taki sam
wniosek posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli tuż przed świętami, 22 grudnia,
w celu wyjaśnienia, czym kierowała się KRRiT, przydzielając stacjom telewizyjnym
miejsce na multipleksie cyfrowym. W związku z tym pani przewodnicząca Iwona
Śledzińska-Katarasińska powinna w odpowiednim terminie, czyli do 22 stycznia,
taką komisję zwołać. To nie jest kwestia jej chęci czy niechęci, tylko przepisów
regulaminowych. Sądzę więc, że tutaj nie powinno być żadnych innych przeszkód
niż tylko niechęć osobista pani przewodniczącej.
Ponad to liczę na to, że Krajowa Rada zweryfikuje swoją decyzję, która
pozbawia Telewizję Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie. Dlaczego? Bo analiza
zarówno oferty programowej, jak i sytuacji finansowej spółek, które otrzymały
koncesję, świadczy o tym, że KRRiT kompletnie nie wzięła pod uwagę stanu
faktycznego, tylko jakiś wyimaginowany. Wniosek Telewizji Trwam, która od wielu
lat z sukcesem nadaje pełnowymiarowy program satelitarny, zostaje odrzucony, a
koncesję otrzymują podmioty nieistniejące na rynku telewizyjnym. Spółka Stavka
dostała koncesję i potem okazało się, że sprzedała szybko część swoich udziałów
TVN. Kiedy każdy zdrowo myślący człowiek przyjrzy się całej tej sytuacji, to
stwierdzi, że szereg decyzji podjęto tak, by wyeliminować Telewizję Trwam. Aż
trzy spółki z czterech, które znalazły się na multipleksie, otrzymały koncesje
satelitarne zaledwie kilka dni przed terminem złożenia wniosku. Skoro warunkiem
było, że to będą nadawcy satelitarni, to widać jak bardzo spieszyli się
właściciele tych spółek, żeby w ogóle złożyć koncesje satelitarne. Wygląda to
tak, jakby za wszelką cenę szukano spółek, które mogłyby dostać te koncesje,
żeby tylko zapełnić multipleks, a dobry wniosek Telewizji Trwam, by został
odrzucony.
Barbara Bubula, były członek KRRiT,
członek sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu
